Najwyraźniej dobrą minę do złej gry próbuje robić Marcin Kierwiński. Polityk Platformy Obywatelskiej odnosząc się do odejść z partii oraz wewnętrznych konfliktów przekonuje, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego.

Wczoraj informowaliśmy o tym, że coraz bardziej nasila się bunt w Platformie Obywatelskiej. Poparcie partii drastycznie spada, a przeciwko Grzegorzowi Schetynie buntują się niektórzy politycy PO. Pierwszy poseł Platformy, podjął decyzję o opuszczeniu szeregów partii i zasileniu ugrupowania Ryszarda Petru.
 
Michał Jaros nie jest może politykiem z pierwszych stron gazet, ale pełnił ważną funkcję w Platformie Obywatelskiej. W marcu tego roku został nawet szefem wrocławskim struktur partii i sekretarzem na Dolnym Śląsku. Czyli w terenie, na którym szczególnie dużo do powiedzenia ma Grzegorz Schetyna.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: Stało się - jest pierwszy transfer. Poseł Platformy przechodzi do Nowoczesnej
 
Problemu zdaje się nie dostrzegać Marcin Kierwiński, który przekonuje, że konflikt w partii i odejścia polityków to jedynie „dobry i twórczy spór wenwętrzny”.

 - Tego typu transfery zdarzają się bardzo często. W zeszłej kadencji też odeszło od nas dwóch posłów, i to było nic w porównaniu z exodusem, który w zeszłej kadencji zdarzył się PiS-owi. Szkoda odejścia Michała Jarosa, ale widocznie lepiej czuje się w Nowoczesnej, niż w PO – tłumaczył na antenie Radia Plus Marcin Kierwiński.