Tomasz Lis przeprowadził ciekawą pogawędkę z Konradem Piaseckim. Panowie publicznie powbijali sobie szpileczki, a poszło o odejście Moniki Olejnik z Radia Zet. Jak wiadomo, zastąpi ją tam właśnie Piasecki. Lis postanowił wezwać go w tej sprawie do tablicy…
 
Zapowiadane zniknięcie Moniki Olejnik z anteny Radio Zet zszokowało część środowiska dziennikarskiego – wiadomo, którą cześć. Powstał nawet list otwarty w obronie koleżanki. Dość charakterystyczne, że podpisali się pod nim głównie ludzie z redakcji „Gazety Wyborczej”, „Polityki” i „Newsweeka”. Wojciech Czuchnowski, Agnieszka Kublik, Tomasz Lis, Grzegorz Miecugow i inni dopatrzyli się w zwolnieniu Olejnik – naprawdę! – „demonstracji politycznej”.

Na list odpowiedział Jarosław Paszkowski, redaktor naczelny Radia Zet. „(…) informujemy, że decyzję o zakończeniu współpracy Monika Olejnik podjęła autonomicznie. To dziennikarka, a nie stacja, wykluczyła możliwość dalszej współpracy. Wszelkie sugestie o rzekomych innych przyczynach decyzji programowych są nieprawdziwe” – napisał.
 
Taka odpowiedź nie ukontentowała jednak Tomasza Lisa i dalej trzymał sie swojej wersji o rzekomych politycznych naciskach.

Pan Paszkowski z radia Zet w odpowiedzi na list dziennikarzy pisze, że to Olejnik sama zrezygnowała z Zetki. Tzn. odrzuciła propozycję wyrzucenia jej z codziennego programu, co zrobiłby każdy kto ma poczucie godności. Naciski polityczne w tej sprawie po tym liście wydają się jeszcze bardziej prawdopodobne

– napisał naczelny „Newsweeka” na Twitterze i postanowił zaczepić Konrada Piaseckiego, który Olejnik w Radiu Zet zastąpi.

Nadszedł czas by K. Piasecki odpowiedział czy przyszedł do Zetki i zaproponował, że zastąpi Olejnik

– oznajmił Lis.


Piasecki odpisał krótko:


Szanowny Tomaszu Lisie. Nie mam ochoty być wciągany w próbę budowania politycznej legendy wobec sytuacji, która z polityką nie ma nic wspólnego. W tej historii nie ma ani niczego tajemniczego, ani wstydliwego, a reakcja na list otwarty wyczerpuje – mam wrażenie – temat.

 


I niewiele wskórał, bo według Lisa, odpowiedź Piaseckiego „zdaje się potwierdzać wątpliwości, nawet jeśli nie polityki one dotyczą”.


Wygląda na to, że w tzw. mainstreamie pojawiły się pierwsze pęknięcia. Warto poobserwować, bo może być zabawnie…