Do austriackiego Trybunału Konstytucyjnego wpłynęły trzy wnioski kwestionujące prawidłowość majowych wyborów prezydenckich, w których kandydat partii eurosceptycznej FPÖ Norbert Hofer przegrał niewielką liczbą głosów z kandydatem partii Zielonych Alexandrem Van der Bellenem. Jedną skargę złożyła partia FPÖ, drugą sam zainteresowany Norbert Hofer. Natomiast trzecią kandydat, który odpadł jeszcze w pierwszej turze głosowania. Sędziowie mają cztery tygodnie na decyzję.

W środę w Wiedniu szef Wolnościowej Partii Austrii (FPÖ) Christian Strache poinformował, że ugrupowanie zaskarżyło w Trybunale Konstytucyjnym oficjalny wynik drugiej tury wyborów prezydenckich. Liczący 150 stron wniosek (już jako skarga konstytucyjna) został złożony od razu do trybunału z pominięciem Głównej Komisji Wyborczej. „Codzienna” dotarła do uzasadnienia wniosku skarżącego wynik wyborów prezydenckich w Austrii. Został on sporządzony przez prawnika konstytucjonalistę z kancelarii prawniczej Böhmdorfer Schender Rechtsanwälte GmbH w Wiedniu, byłego federalnego ministra sprawiedliwości – Dietera Böhmdorfera. Jak wynika z treści uzasadnienia, powodem skargi jest wystąpienie podczas drugiej tury wyborów wielu udokumentowanych nieprawidłowości, do których zaliczono m.in.: manipulacje podczas liczenia głosów (wcześniejsze składanie podpisów w komisji), nieprawidłowy przebieg głosowania listownego, nieprawidłowa (w wielu wypadkach) identyfikacja osób głosujących, w efekcie czego zaistniały wypadki oddania głosów przez nieuprawnione osoby.

Ponadto – jak dowiedziała się „Codzienna” od Lukasa Wallnera, pracownika jednej z wiedeńskich kancelarii prawniczych – Dieter Böhmdorfer kwestionuje w kilku punktach zgodność z austriacką konstytucją całości przebiegu wyborów. Między innymi – jak pisze w uzasadnieniu wniosku do Trybunału Konstytucyjnego – ponad 60 tys. poważnie chorych psychicznie lub z innymi ograniczeniami ludzi oddało swoje głosy za pośrednictwem pełnomocników, a zdaniem prawników Wolnościowej Partii Austrii takiego głosowania nie można traktować jako samodzielnego i świadomego, co gwarantuje konstytucja. Ponadto – zdaniem prawnika – istnieje kilka punktów w ordynacji wyborczej, które mogą kwestionować konstytucyjność przebiegu wyborów (m.in. sposób przygotowywania kart do głosowana, prawidłowa identyfikacja wyborców czy też brak zachowania ciszy w trakcie wyborów).

Dlaczego skarżą?
W 94 okręgach wyborczych ze wszystkich 117 istniejących w Austrii stwierdzono nieprawidłowości podczas głosowania. Natomiast w 82 okręgach rozpoczęto sortowanie kart nadesłanych listownie przed obowiązkowym terminem (w sumie dotyczy to ok. 574 tys. nadesłanych głosów), a w 17 okręgach zbyt wcześnie otworzono koperty (dotyczy to ponad 120 tys. nadesłanych głosów). W 11 okręgach wcześniej niż zezwalają przepisy dokonano otwarcia urn do głosowania (dotyczy to ponad 81 tys. głosów). W czterech okręgach lokalne komisje wyborcze zbyt wcześnie rozpoczęły swoje posiedzenia i złożyły podpisy pod protokołem wyborczym (ponad 30 tys. głosów). W siedmiu okręgach głosy były liczone nie przez upoważnionych ludzi z komisji, lecz przez osoby niepowołane (to dotyczy prawie 60 tys. głosów). Ponadto w kilku wypadkach okazało się, że swoje głosy oddały osoby niepełnoletnie lub niebędące Austriakami, które nie posiadały praw wyborczych. W sumie te wszystkie nieprawidłowości i manipulacje dotyczą aż ponad 570 tys. Głosów.

– To są konkretne sprawy, które jak do tej pory udało się udowodnić – powiedział „Codziennej” Wallner, przypominając, że w kilku okręgach śledztwa z podejrzeniem o fałszerstwa wyborcze zostały wszczęte z urzędu (sprawy zgłosiły urzędy ds. gospodarki i korupcji). Dotyczy to jednego okręgu z Wiednia, jednego ze Steiermark, w Willach oraz Hermagor i Wolfsberg.


Cały artykuł znajduje się w najnowszym numerze „Gazety Polskiej Codziennie”