Rząd realizuje kolejne obietnice, a w opozycji blady strach. HGW wkracza na wojenną ścieżkę

  

- Na korzyść PiS-u działają propozycje pozytywne […] W Wiedniu struktura wyborcza miasta zmieniła się w kilka lat. Stało się tak dzięki inwestycjom mieszkaniowym – z dr. hab. Rafałem Chwedorukiem, politologiem, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, o programie tanich mieszkań i jego znaczeniu dla warszawskiej polityki, rozmawiają Przemysław Harczuk i Mirosław Sowiński.

Czy Prawo i Sprawiedliwość ma szansę na odbicie elektoratu warszawskiego dzięki takim działaniom jak program Mieszkanie+?
To mogłoby wpłynąć na wyborców przyjezdnych, których nie stać na to, żeby zostać tzw. słoikami ze względu na brak zdolności kredytowej. Pamiętajmy, że do Warszawy tradycyjnie napływa najwięcej ludzi z Mazowsza, Lubelszczyzny czy Podlasia, a więc bardzo konserwatywnych regionów. To musiałoby się dokonać szybko i przekaz musiałby trafić do tej grupy.

I trafi?
Socjalizacja polityczna temu sprzyja. Istotny jest tu też czynnik walki o władzę na poziomie dzielnic w stolicy i podziału okręgów wyborczych. Można sobie wyobrazić, że miejsca, w których takie działania byłyby lokowane, miałyby wyborczo olbrzymie znaczenie. Dobrym przykładem zmiany politycznej poprzez inwestycje mieszkaniowe był Wiedeń z lat 1919–1934. Socjaldemokraci zbudowali tam wtedy 60 tys. mieszkań komunalnych w krótkim czasie i właściwie rządzą do dziś.

Mówi Pan o Wiedniu, gdzie dzięki inwestycjom mieszkaniowym zmienił się krajobraz polityczny miasta. Na ile jest to możliwe w Warszawie?
Najsłynniejsze z wiedeńskich osiedli socjalnych zbudowano w mieszczańskiej dzielnicy miasta, dzięki inwestycji zyskali socjaldemokraci. W Warszawie Prawo i Sprawiedliwość dostaje dużo głosów w dwóch typach dzielnic...

Przede wszystkim starszych, takich jak Praga?
To są dwa typy. Jeden to dzielnice obrzeżne, jak np. Włochy. Po drugie też te najbiedniejsze, często ze starym, przedwojennym budownictwem lub starsze blokowiska. Tam głód mieszkaniowy może być większy, więc Mieszkanie+ może być dla mieszkańców atrakcyjne.

W jaki sposób taki program może skutecznie wpłynąć na zachowania wyborców?
Przeprowadzenie takich działań musiałoby się dokonać stosunkowo szybko, by te inwestycje, tak jak stało się to z programem 500+, były widoczne w chwili sprawowania władzy przez PiS na poziomie ogólnopolskim. W Wiedniu struktura wyborcza miasta zmieniła się w kilka lat. W którymś momencie socjaldemokraci dostali 65 proc. głosów, ale trzeba pamiętać, że dziś możliwości instytucji publicznych są mniejsze. Samorząd może znacznie mniej. Pamiętajmy też, że partia rządząca, realizując program, napotka pewne zagrożenia.

Jakie?
PiS zderzy się ze zbieżnymi interesami liberalnych partii i lobby deweloperskiego.
Większość ludzi byłaby zadowolona z tych mieszkań, więc na ile takie lobby byłoby skuteczne?
Pamiętajmy, że to bardzo silne lobby, z transnarodowym kapitałem, związane z sektorem bankowym. Może być silna, zagraniczna krytyka. I rządzący muszą cieszyć olbrzymią, społeczną popularnością. To pokazuje casus Viktora Orbána. Wie, że nie może przegrać wyborów ze względu na stały kryzys opozycji. PiS‑owi brakuje do tego tych 10 proc., żeby móc pozwolić sobie na otwarty konflikt z tak silnym przeciwnikiem. Do tego dojdzie siłą rzeczy konflikt z klasą średnią związaną kredytami. Oni będą popierali każdego, kto jest gwarantem stabilności sektora bankowego. A tego typu wyborcy są właśnie w wielkich miastach. Mieszkanie+ może zatem być najtrudniejszą reformą z tych zapowiadanych przez PiS.

Na razie wydaje się jednak, że PiS na programie Mieszkanie+ nie traci…
Nie ulega wątpliwości, że już sama dyskusja o rozwiązywaniu problemu głodu mieszkaniowego czy nieobecności instytucji publicznych pomaga PiS‑owi. Obywatele tego właśnie oczekują od władzy. I z całym szacunkiem dla Trybunału Konstytucyjnego, dyskusji o sprawach światopoglądowych, to w hierarchii ważności dla większości obywateli są one zdecydowanie niżej niż mieszkania.

Opozycja jest dziś mocno podzielona. W przypadku PO mówi się o tym, że na przejęcie tej partii gra prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. W rządzonej przez nią Warszawie wpływy zyskują ludzie Bronisława Komorowskiego. Czy faktycznie Gronkiewicz-Waltz z Komorowskim, Kopacz i Tuskiem będzie w stanie pokonać Grzegorza Schetynę?
Jeżeli Platforma w ogóle przetrwa, to skonsolidowana wokół Grzegorza Schetyny, a nie dawnego środowiska Tuska i Ewy Kopacz. Politycy PO krytyczni do Schetyny są w dość rozpaczliwej sytuacji. Nie mogą mu powiedzieć, że jak coś zrobi, to sobie gdzieś pójdą. Ani Nowoczesna, ani KOD ich nie przyjmą, bo pozbawiłyby się głównych atutów, stając się PO-bis kojarzoną z nieudanymi rządami. KOD z Michałem Kamińskim na czele nadawałby się na skecz do kabaretu.

W takim razie w co gra grupa zjednoczona wokół HGW?
Zależy im raczej na tym, by rozmyć PO w szerszej formule „zjednoczonej opozycji”, tak żeby nie było jasno wskazanego ośrodka decyzyjnego. I wtedy władza Schetyny staje się bardziej formalna niż realna. To jest korzystne dla Nowoczesnej, samego KOD‑u, środowisk byłych prezydentów. O to toczy się gra. Paraliż kierownictwa PO, rozmycie jej w opozycji. Choć trudno uwierzyć, by Schetyna tyle lat czekający na swoją szansę ot tak się na to zgodził.

To wciąż działa na korzyść Jarosława Kaczyńskiego.
Na razie prezes PiS‑u może spać spokojnie. Każdy tydzień sporu opozycji to dla niego plus. Choć moim zdaniem w największym stopniu na jego korzyść działają przedstawiane przez rząd propozycje pozytywne, takie jak właśnie program mieszkaniowy. Można go chwalić lub ganić, ale on w ogóle jest! I jest pochodną jakiegoś systemu wartości. A co na ten temat słyszymy od opozycji? Ani jednoznacznej krytyki, ani pochwały. Główne nurty opozycji wciąż nie mają zdeklarowanych poglądów.

Tekst ukazał się w Dodatku Warszawskim Gazety Polskiej Codziennie
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie - Dodatek Dla Warszawy
Tagi

Wczytuję komentarze...


Włochy: Nie żyje już 100 lekarzy zakażonych koronawirusem

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Parentingupstream/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Do 100 wzrosła we Włoszech liczba zmarłych lekarzy zakażonych koronawirusem - podała dziś krajowa federacja Izb Lekarskich. W ciągu ostatniej doby zmarło czterech następnych lekarzy rodzinnych.

Podając ten bilans federacja podkreśliła, że wśród ofiar pandemii są lekarze czynni zawodowo, a także ci emerytowani, którzy powrócili do praktyki w związku z obecnym kryzysem i brakiem personelu.

Wcześniej informowano, że zmarło też 26 pielęgniarzy i pielęgniarek.

Łącznie zakażonych koronawirusem jest ponad 12 tysięcy pracowników włoskiej służby zdrowia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts