Legia ma już nowego trenera, ale Stanisław Czerczesow nie daje o sobie zapomnieć. We wtorek w porozumieniu z Legią pojawił się na konferencji prasowej, podczas której pożegnał się z dziennikarzami i kibicami.

Czerczesow przyzwyczaił obserwatorów do barwnych i ciekawych wypowiedzi. Nie inaczej było i tym razem. Szkoleniowiec pożegnał się z kibicami i dziennikarzami w towarzystwie dyrektora sportowego Legii, Michała Żewłakowa, który chyba nie do końca wiedział, czego może spodziewać się po przemówieniu Czerczesowa.

- Jeśli ktoś wchodzi drzwiami, to powinien też nimi wyjść. W Legii powiedziano mi, że do tej pory takiego zwyczaju nie było. Ja do tego nie przywykłem, dlatego dziękuję za możliwość spotkania - oznajmił tymczasem były już trener "Wojskowych".

Czerczesow rozsiadł się w fotelu, wyjął dużą czarną teczkę i… zaczęło się show. Trener, który do Legii trafił w październiku ubiegłego roku, rozliczył sam siebie z postawionych przed nim zadań. Wyszukał artykuł z portalu weszlo.com, gdzie dziennikarz wyliczył z czym trener będzie musiał zmierzyć się po objęciu posady. Na liście znalazło się sprowadzenie FC Hollywood - jak nazywano wówczas drużynę - na ziemię, odbudowanie Ondreja Dudy, czy brak przywiązania do nazwisk.

Wszystkich punktów, które powinien zrealizować nowy trener, żeby wyprowadzić drużynę Legii na prostą, było dziesięć. Za każdy w skali 1-6 Czerczesow bez chwili wahania przyznał sobie najwyższą notę.

- Krótko mówiąc, życzenia zostały spełnione. Nie było nam tu razem nudno. Dziękuję za współpracę! - podsumował trener, który w zakończonym sezonie zdobył z Legią mistrzostwo i Puchar Polski. Na koniec Czerczesow pokazał jeszcze charakterystyczną "eLkę" i opuścił salę.