Ostatnie dane z amerykańskiego rynku pracy okazały się znacznie gorsze od oczekiwań rynkowych. Zawiodły dane dotyczące zmiany zatrudnienia w przemyśle, a zwłaszcza w sektorze pozarolniczym.

W efekcie, na głównej parze walutowej (euro-dol.) w skali tygodnia kurs wzrósł o 2,2 proc. - wylicza w komentarzu Łukasz Rozbicki z MM Prime TFI.

Jego zdaniem nie można jednak wykluczyć, że reakcja inwestorów była nieco przesadna. Otóż stopa bezrobocia w Stanach wyniosła 4,7 proc. w maju wobec 5 proc. w miesiącu poprzednim. W związku z tym, analizując całość danych, można sformułować wniosek, że amerykański rynek pracy osiągnął już swój maksymalny potencjał. Stopa bezrobocia jest bliska tzw. naturalnej stopie bezrobocia, toteż dalsze perspektywy poprawy sytuacji na rynku pracy są bardzo ograniczone.

Ekspert zauważa, iż słabe dane z USA znalazły także swoje odzwierciedlenie w znaczących zmianach kursu dol/zł. W piątek polska waluta umocniła się względem dolara o blisko 1,8 proc. Kurs zamknięcia został ustalony na poziomie 3,86. 

Niemniej, zdaniem Rozbickiego, jedna jaskółka wiosny nie czyni i nie należy wyciągać przedwczesnych wniosków, wieszcząc dalsze wzmocnienie złotego. Kolejne dni zarówno na parze euro/dol., jak i dol./zł mogą przynieść korektę. Co więcej, warto pamiętać, że wartość polskiej waluty ma swoje źródła w bardzo wielu czynnikach wewnętrznych i zewnętrznych.