Spore poruszenie wywołał występ lidera Kuby Sienkiewicza podczas Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej  w Opolu. Teraz muzyk za pośrednictwem mediów społecznościowych tłumaczy się z – jak to określił - „wygłupu w Opolu”. Przekonuje on nawet, że występ w takiej, a nie innej formie, miał być swego rodzaju protestem wobec „nasilającego się od około roku języka manipulacji i agresji”.

Jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl lider zespołu Elektryczne Gitary zaśpiewał swój znany szlagier pt. „Kiler” z filmu o tym samym tytule z pewnymi kontrowersyjnymi zmianami w tekście. Podczas występu na żywo muzyk postanowił jednak „popisać się” kreatywnością i dośpiewał parę nowych, zaskakujących wersów utworu. 

„Już tylko Kiler,  
Polska w ruinie  
Siedzę na minie  
Kiedy to minie?  
Same zakręty  
Kiler wyklęty  
Kiler skazany  
Na dobre zmiany  
Czy to dla sportu  
Lepszego sortu  
w tej kategorii  
nowej historii  
jak naród Polan  
powstaje z kolan  
i łuk triumfalny ” - śpiewał w Opolu Kuba Sienkiewicz.

 CZYTAJ WIĘCEJ: Polityczne Gitary. Prowokacja podczas festiwalu w Opolu. WIDEO
 
Muzyk postanowił zabrać głos w sprawie swojego występu. Nie widzi w nim nic złego i idzie w zaparte:

 - Dziękuję wszystkim za sympatyczne reakcje na mój wygłup w Opolu. Bardzo mnie to wspiera i pomaga. Wiem, że nie muszę tego tłumaczyć, bo wszyscy, którzy znają choć trochę mój styl działania, czują, o co tu chodzi. Jednak dla uporządkowania sprawy piszę, co następuje. Celem mojego żartu na estradzie amfiteatru opolskiego było wytknięcie obecnego w mediach i nasilającego się od około roku języka manipulacji i agresji. Słowa i wyrażenia takie jak "ruina", "wyklęty", "dobra zmiana", "sort", "kategoria", "wstawanie z kolan" pojawiają się w kontekście obraźliwym dla wielu Polaków i w celach kłamliwych. Jako błazen (bo tym się zajmuję) będę z tego szydził przy każdej okazji. Kończący moją opolską wyliczankę "łuk tryumfalny" to aluzja do czekającej nas prawdopodobnie fali pomników. Nie lubię tej mody. Bardziej podoba mi się zbiorowa siła wewnętrzna i pamięć historyczna bez takiej pompy. Warto honorować tych, którzy o naszej wschodniej historii nauczali w warunkach opresyjności PRL, poświęcając swoje życie osobiste. Wielu z nich żyje i nie mają się najlepiej - tłumaczy Kuba Sienkiewicz na Facebooku.