W udzielonym niedawno dla portalu Onet.pl wywiadzie Andrzej Wajda protestował przeciwko „Polsce nacjonalistycznej”. Reżyser filmu pod tytułem „Wałęsa. Człowiek z nadziei” odniósł się również do sprawy TW „Bolka”.

Andrzej Wajda, zapytany przez portal o kierowane pod adresem byłego prezydenta zarzuty współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa odpowiedział:

- To jest sfabrykowane, z całą świadomością. Ktoś chce się podszyć pod zwycięstwo Solidarności, chcąc nam wmówić, że osoby, które nie odegrały wtedy żadnej roli, odegrały rolę decydującą. Ja tam byłem, widziałem te wydarzenia, miałem ze sobą kamerę. Gdyby oni tam byli, kiedy filmowałem tamtą rzeczywistość, zauważyłbym ich albo miał na zdjęciach. Jakoś ich jednak tam nie widzę.

Artysta w wywiadzie pożalił się również na obecną sytuację w kraju. Na pytanie, czy czuje się reżyserem narodowym, odparł:

 Tak, myślę że nim jestem, choć dzisiaj to pojęcie zawłaszczyli nacjonaliści.

Czytaj też: Wajda chce KOD w Sejmie i żali się Niemcom: „Nie o taką Polskę walczyłem”

W jego wypowiedziach pobrzmiewały również echa iście gombrowiczowskiego myślenia:

Moje życiowe doświadczenie sięgało jeszcze Polski przedwojennej, nacjonalistycznej, antysemickiej. Takiego chaosu jak wtedy we wrześniu 1939 roku, tej ucieczki władzy i tego, że główny dowódca znajduje się za granicą, a armia nie wie, jak się ma zachować, bo nie ma żadnej decyzji, nie mogłem pojąć. Zrozumiałem, że nacjonalistycznej Polsce mówię NIE. Było to dla mnie, wtedy trzynastoletniego chłopca, zupełnie oczywiste. I do dziś pozostało bolesnym doświadczeniem mego życia. [...]
Słowo „naród” jest bardzo nadużywane. Polskość… Czyli że prawdziwy Polak ma bezkrytycznie przyjmować wszystko to, co każdorazowa władza uważa za słuszne i nietykalne.