Blisko 50 obrazów mistrzów północnowłoskiego renesansu: dzieła z Pinakoteki Tosia Martinenga w Brescii, z Accademii Carrara w Bergamo i z włoskich kolekcji prywatnych, a także kilkanaście płócien mistrzów lombardzko-weneckiego cinquecenta ze zbiorów polskich, można obejrzeć na wystawie „Brescia. Renesans na północy Włoch. Moretto – Savoldo – Moroni. Rafael – Tycjan – Lotto” w warszawskim Muzeum Narodowym.

Obraz Rafaela „Chrystus błogosławiący”, który można zobaczyć, wchodząc na wystawę, ewidentnie potwierdza ogromny kunszt artysty. Dzieło jest niewielkich rozmiarów, a jednak postać Jezusa wygląda tak realistycznie, jakby to była doskonała fotografia. Prostota ujęcia, bezpośredniość gestów, mimika twarzy, dobór barw sprawiają, że obrazy Rafaela są wspaniałą ucztą dla oka. Wystawa umożliwia porównanie dzieła tego wielkiego mistrza z płótnami współczesnych mu artystów działających na północy Włoch.

„Malarstwo północnej Italii jest jednym z najbardziej oryginalnych i intrygujących zjawisk artystycznych w sztuce europejskiej” – mówiła podczas konferencji prasowej kuratorka ekspozycji Joanna Kilian. „Świadomie nie nadaliśmy tej wystawie nazwy <<Od Rafaela do Tycjana>>, nadmiernie nie wybijamy na plan pierwszy wielkich nazwisk twórców, których prezentujemy, unikamy określeń <<arcydzieła>>. Zależało nam, by tytuł był precyzyjny i aby publiczność nie przyszła na Rafaela, który rzeczywiście był niezwykłym artystą, ale żeby doceniła obraz dzięki jego pięknu. Ważna jest osobliwość dzieł. Warto obejrzeć płótna innych malarzy - mniej znanych, a tworzących niemal równie wzruszające i urzekające urodą obrazy".

Autorzy ekspozycji zachęcają do przyjrzenia się regionowi Brescii, gdzie na przełomie XV i XVI wieku spotykały się i ścierały różnorodne tendencje płynące z południa i z północy Europy. Brescia, która znajduje się między Mediolanem a Wenecją bardzo dużo czerpała z kultury obu tych ośrodków. Malarstwo Bresci nazywane było malarstwem rzeczywistości, malarstwem prawdy - pittore realta. Z wielką dbałością, pietyzmem artyści oddawali szczegóły przedstawianych postaci i świata widzianego w tle. Można to zobaczyć na wystawie, która prezentuje ogromne bogactwo stylistyczne, różnorodność postaw artystycznych, a jednocześnie dążenie do prostoty przekazu.

Ekspozycja została bardzo dobrze i nowocześnie zaaranżowana przez scenografa teatralnego Borisa Kudličkę. Nie tylko same obrazy, ale również ich układ, oświetlenie, otoczenie zachęcają widzów do wniknięcia w sztukę północnowłoskiego renesansu.

„Projektowanie wystawy ma wiele wspólnego z teatrem. Tu, podobnie jak w teatrze, ważna jest dramaturgia całej opowieści. Muszą być też wskazówki prowadzące przez wystawę. Ważnym elementem jest zasada złotego podziału (w renesansie nazwaną też zasadą boskiej proporcji), którą odwzorowaliśmy we współczesnej instalacji u wejścia na wystawę" – mówił scenograf Boris Kudlička.

Delikatna muzyka sprzyja kontemplacji nad dziełami i oddaje klimat tamtej epoki. Przypatrując się płótnom, można przenieść się do miejsc i wydarzeń, które przedstawiają. Artyści jakby dotykali tej właściwej, najważniejszej chwili i zdawali się mówić: „Zatrzymaj się! Spójrz!”. Można się uśmiechnąć przy radosnych obrazach ukazujących dziecięce swawole Jezusa i Jana Chrzciciela, ale można też płakać, widząc łzy w oczach osób skupionych wokół Chrystusa zdjętego z krzyża.

Równie realistyczne są licznie zgromadzone na wystawie XVI-wieczne portrety. To bogata galeria postaci pędzla Tycjana, Lotta, Moretta, Moroniego, Romanina, Savolda, Tintoretta. Dzieła te nie mają sobie równych w całej historii malarstwa. Jest tu elegancja i powaga, zamiłowanie do niezwykłego realizmu, do fizycznej cielesności, do światłocienia. Ograniczenie do minimum atrybutów, zachęca do skupienia wzroku na mimice twarzy.

Obok portretów na ekspozycji pokazane są świadectwa kultury materialnej i duchowej północnych Włoch: rzeźby, kobierce, skrzynie weneckie, wazy apteczne, talerze i szklanice ze szkła weneckiego czy zbroja. Osoby, które miały okazję odwiedzić Brescię z pewnością skojarzą te przedmioty z tym regionem, w którym znajduje się jedno z największych w Europie muzeów uzbrojenia.

Obrazem, który żegna widzów jest „Jowisz malujący motyle, Merkury i Cnota” pędzla Dossa Dossiego – jedno z najbardziej fascynujących i enigmatycznych płócien w historii malarstwa. Oto widzimy starożytnego boga jako malarza motyli – czegoś bardzo ulotnego. Obraz stanowi apologię zawodu artysty i twórczej wolności przynależnej malarzom na równi z poetami.

Wystawę można oglądać od 2 czerwca do 28 sierpnia.

Poza samą ekspozycją Muzeum Narodowe przygotowało sporo ciekawych imprez towarzyszących, które pomagają uzupełnić wiedzę o tej części historii sztuki. Szczegóły na witrynie internetowej Muzeum Narodowego http://www.mnw.art.pl/edukacja/programy-do-wystaw-czasowych/brescia-renesans-na-polnocy-wloch--2-czerwca--28-sierpnia-201/

Wystawa pod honorowym patronatem prezydenta RP Andrzeja Dudy oraz prezydenta Republiki Włoskiej Sergia Mattarelli, została zorganizowana przez Muzeum Narodowe w Warszawie we współpracy z Fondazione Brescia Musei i STart