Nie milkną echa spotu Ewy Kopacz zapraszającej na marsz 4 czerwca. Internauci pękają ze śmiechu, a sprawą zajęli się nawet specjaliści od wizerunku. Politolog dr Wojciech Jabłoński wylicza najpoważniejsze błędy, które spowodowały, że krótki filmik z Ewą Kopacz w roli głównej osiąga efekt zupełnie odwrotny od zamierzonego.

Na trwającym zaledwie minutę i 44 sekundy filmie była premier zaprasza do udziału w marszu organizowanego przez Komitet Obrony Demokracji, od którego kierownictwo Platformy póki co próbuje się odcinać. Władze partii zdecydowały, że nie będą zbytnio angażować się w tę inicjatywę, tymczasem Ewa Kopacz postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.

„4 czerwca to wyjątkowy dzień, dzień naszej wolności. W naszym narodowym charakterze często jesteśmy skłonni do narzekania, opowiadania, co nam się nie udało. Ja chcę dziś zmienić tę narrację i mówić o tym, co nam się udało, z czego jesteśmy dumni. Powinniśmy tego bronić za wszelką cenę. Jesteśmy symbolem sukcesu dla naszych sąsiadów, a nie symbolem porażki” - przekonuje Kopacz na nagraniu.


Politolog dr Wojciech Jabłoński w rozmowie z „Faktem” wytyka jednak liczne błędy i całkowity brak przygotowania Ewy Kopacz do wystąpienia w filmie. Chodzi o to, że była premier sprawia wrażenie, jakby czytała z kartki. Bardzo często zerka w jeden punkt, co potęguje wrażenie sztuczności całego obrazu.

Kompromitująca okazała się również realizacja nagrania. Według dr Jabłońskiego zaprezentowany na nagraniu rodzaj kadrowania, sprawia wrażenie, jakby Ewa Kopacz... miała rogi.

- Ucięto w nim charakterystyczne stoczniowe krzyże i efekt jest taki, że nad głową Ewy Kopacz widzimy rogi – tłumaczy w rozmowie z „Faktem” politolog dr Wojciech Jabłoński.

Ewa Kopacz zdążyła już przyzwyczaić odbiorców do tego, że jej wystąpienie nie może się obyć bez ataku na PiS. Tak było i tym razem, jednak wszystko sprawiało wrażenie mało spontanicznego wystąpienia.

 - Nasza wolność ma już 27 lat. [...] Ale niestety, rządzą dziś Polską ludzie, którzy ostatnich lat nie uznają za sukces. Ludzie, dla których standardy zachodniej nie są wartością, a zagrożeniem i symbolem dekadencji, zepsucia. Dla nich wolność oznacza strach, demokracja zagrożenie, a neutralność światopoglądowa jest szatańskim pomysłem. Jestem pewna, że tym ludziom 4 czerwca powiemy „nie” - mówi na nagraniu Ewa Kopacz.

Według dr. Wojciecha Jabłońskiego cały filmik to „estetyczna klapa”.

- Widzimy grę o to, kto będzie na pierwszym planie. Czy będzie to samotny Schetyna z plakatów, czy Ewa Kopacz w Gdańsku z rogami ze stoczniowych krzyży. Chyba ani jedna, ani druga postać. Estetycznie ten filmik to klapa – tłumaczy politolog.

Właśnie na sztuczność i czytanie z kartki zwracają uwagę internauci:

- Na co Pani tak spogląda? Co tam takiego ciekawego, na prawo pod kamerą? Czyżby nie była Pani stanie nauczyć się dwóch minut sloganów z podręcznika politruka i czyta Pani te pierdoły z kartki?  - napisał w komentarzu pod filmem zamieszczonym na profilu Ewy Kopacz jeden z użytkowników Facebooka.

 

 - Czy to miało wyglądać na gadkę z głowy? Żałosne. Jak się chce ludziom bzdury wciskać to wypadałoby się lepiej przygotować. Ale Ewcia jak zawsze w formie – podsumowuje inny internauta, również pod filmem na oficjalnym profilu Kopacz.