Artyści bronią Biennale Plakatu

  

11 czerwca rozpocznie Międzynarodowe Biennale Plakatu w Warszawie. Jubileuszowa, pięćdziesiąta odsłona jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich imprez kulturalnych odbędzie się bez najważniejszej części przeglądu - konkursu plakatów. Sprawa oburzyła środowisko plakacistów, którzy zaapelowali do ministra kultury o "zmianę organizatorów i kuratorów" Biennale. 

- Znajomi z wielu krajów pytają mnie dlaczego nie ma konkursu? Pytają - jak to się mogło stać, że z zrezygnowano z tak ważnego wydarzenia o ogólnoświatowym znaczeniu, z jednej z pierwszych tego typu imprez na świecie?  - mówi o sprawie jeden z najważniejszych reprezentantów polskiej szkoły plakatu Mieczysław Wasilewski. - Niech młodzi przychodzą i robią swoje tylko niech nie liczą, że nie będziemy w tej sprawie protestować - podkreśla.

Kilkudziesięciu artystów, kuratorów i wykładowców Akademii Sztuk Pięknych protestuje przeciwko zmianom ideologii i jak piszą „porzuceniu” głównego celu jednego z najważniejszych polskich wydarzeń o światowym znaczeniu. W najnowszym tygodniku „Gazeta Polska” ukazujemy kulisy sprawy. Poniżej publikujemy treść listu do ministra kultury Piotra Glińskiego sygnowanego przez najważniejszych reprezentantów polskiego plakatu, kuratorów i wykładowców szkół artystycznych.






 

 
Szanowny Panie Ministrze,
 
Zwracam się z prośbą i apeluję o podjęcie pilnych działań naprawczych, w szczególności zmianę organizatorów i kuratorów Międzynarodowego Biennale Plakatu (MBP) oraz pomoc w przywróceniu należnej rangi temu wydarzeniu. Jego degradacja, którą obserwuję z niedowierzaniem i rosnącym oburzeniem, trwa już trzeci rok. Trzeba przypomnieć, że Międzynarodowe Biennale Plakatu powstało z inicjatywy artystów w roku 1966. Do roku 1990 było organizowane w „Zachęcie”, później przeniesiono je do Muzeum Plakatu w Wilanowie. Muzeum Plakatu organizowało naprzemiennie Salon Polskiego Plakatu i MBP. Trzy lata temu grupa ludzi nie związanych bezpośrednio z plakatem zaatakowała i skrytykowała ówczesną dyrekcję, zaproponowała też i wprowadziła zmiany, które, jak się okazuje, poszły w bardzo złym kierunku. Nie były to potrzebne zmiany logistyczno- organizacyjne, ale całkowita zmiana ideologii i porzucenie głównego celu Biennale.
 
W rezultacie ww. zmian, podczas selekcji konkursowej prowadzonej przez Internet oceniano tylko pomysł, a nie autentyczną pracę, jaką jest wydrukowany plakat. Rok później zrezygnowano całkowicie z organizowania Salonu Plakatu Polskiego, a w tym roku, roku jubileuszowym 50 - lecia MBP, formułę imprezy zmieniono na autorską wystawę Davida Crowleya, angielskiego kuratora. Wybór tej osoby jest tym bardziej zaskakujący, że mamy przecież w Polsce dużo autorytetów, znawców i specjalistów w dziedzinie plakatu. Za skandal należy uznać rezygnację z konkursu plakatu i wprowadzenie w jego miejsce konkursu gif -ów lub krótkich filmików na temat słynnych plakatów z minionych edycji MBP. Konkurs jest ponadto otwarty dla każdego - artystów, filmowców, amatorów i dzieci! Jest to uwłaczające dla uczestników wcześniejszych edycji MBP - najlepszych polskich i światowych grafików - plakacistów.

Należy przypomnieć, że celem Biennale Plakatu, od początku jego istnienia, było i jest prezentowanie najwybitniejszych osiągnięć tej dziedziny sztuki (nie ulega bowiem dyskusji fakt, że plakat artystyczny to sztuka). Każda impreza typu biennale stara się pozyskać i przedstawić najwybitniejszych twórców danego okresu. Tak było też przez 23 edycje MBP. Impreza była miejscem spotkań i wymiany doświadczeń najlepszych twórców plakatu artystycznego na świecie. Publiczność oraz liczni goście z zagranicy mogli dzięki biennale poznać twórców plakatu min. japońskiego, niemieckiego, francuskiego, fińskiego, rosyjskiego, meksykańskiego, chińskiego, irańskiego, czeskiego i polskiego.

Taka formuła sprawdzała się aż do 24. Biennale, kiedy to zrezygnowano z zaproszenia znanych artystów, a wybór prac konkursowych nastąpił, jak już wspomniałem, przez internet, wg kryteriów, które de facto pozbawiły MBP jego istoty.
 
Międzynarodowe Biennale Plakatu jest najstarszą i najbardziej uznaną imprezą tego typu na świecie. To kultywowana od pięćdziesięciu lat wspaniała tradycja. Śmiało można powiedzieć, że obok Konkursu Chopinowskiego jest to najbardziej rozpoznawalne i najważniejsze polskie wydarzenie artystyczne światowego formatu. Trudno sobie wyobrazić, że w Konkursie Chopinowskim biorą udział amatorzy grający mazurki czy nokturny na elektronicznych mikserach, komputerach albo gitarach basowych. Do tego niestety zmierzają negatywne zmiany w MBP, a konkretnie do pozbawienia go światowej renomy, zrównania jego znaczenia z dziesiątkami autorskich imprez promujących projektowanie graficzne (graphic design) - dyscyplinę nie mającą nic wspólnego ani z przeglądem plakatu artystycznego rozumianego jako dzieło sztuki, ani z prestiżową imprezą o światowej randze.
 
W trzy lata zawłaszczono dorobek kilkudziesięciu lat pracy uznanych artystów - mistrzów polskiej szkoły plakatu - wszystko to na rzecz światowego uniformizmu zwanego przez obecnych organizatorów MBP „dizajnem”, chociaż mamy na to nasze własne, polskie słowo – projektowanie. Ludzie odpowiedzialni za obecny kształt biennale próbują wtłoczyć nam swój subiektywny, jednostronny wybór i prezentują to, co na całym świecie wygląda jednakowo. A przecież wyjątkowość i siła polskiego plakatu polegają na jego odrębności, różnorodności w projektowaniu i kultywowaniu naszej tożsamości narodowej. Tak było i jest, mimo że "dizajnerzy" chcą nam wmówić, że formuła tradycyjnego plakatu już się wyczerpała, na całe szczęście to nieprawda. Polski plakat żyje i ma się dobrze w obecnej formie.
 
Mamy mnóstwo twórców z różnych pokoleń, którzy podtrzymują tradycję polskiego plakatu artystycznego. Ich dzieła powstają w różny sposób, ale posiadają znamiona artyzmu. Nie chcemy oglądać wyłącznie podobnych do siebie produktów komputerowych programów graficznych. Oczywiście zdarzają się również dobre projekty, ale równowaga nie może zostać zachwiana, a plakat artystyczny, ten unikalny, nie może zostać zupełnie wyeliminowany przez zwolenników i  użytkowników programów komputerowych i techniki cyfrowej. MBP nie może służyć do finansowania i realizacji prywatnych projektów i eksperymentów "dizajnerów".Plakat, mimo że reprezentuje wąską dziedzinę grafiki użytkowej, paradoksalnie jest elementem sztuki najsilniej odczytywanym na świecie jako polski i kojarzony z Polską. Można powiedzieć, że jest to symbol i wizytówka Polski w sztuce. Świadczy o tym ogromne zainteresowanie polskim plakatem w innych krajach, gdzie cały czas organizuje się mnóstwo wystaw naszego plakatu wraz z wydarzeniami towarzyszącymi.

Nie zgadzam się na niszczenie tego, co zawsze wyróżniało polski plakat na tle plakatów innych narodów. Jestem oburzony wrogim przejęciem dobrze działającego w warstwie artystycznej biennale z tak bogatymi tradycjami.

 Obecni kuratorzy związani z innymi dziedzinami sztuki, wręcz nie lubią plakatu artystycznego, zwłaszcza tego kojarzonego z polskością. Nie mają ani pasji, ani serca do plakatu, dlatego nie powinni niszczyć wartości, tradycji i niewątpliwie renomowanej marki, której budowanie trwało pół wieku. „Dizajn”- główna aktywność zawodowa większości z nich, nie potrzebuje wsparcia finansowego, ponieważ to czysta komercja, która dobrze się sprzedaje. Nie muszą i nie powinni zatem zabiegać o środki publiczne, które zostały przeznaczone na promocję i rozwój prawdziwej sztuki plakatu. Niestety zawłaszczono nazwę i finansowanie publiczne dla imprezy, która w swojej obecnej formie nie ma już nic wspólnego ze Sztuką Plakatu. Rozwiązaniem systemowym byłoby niewątpliwie odwołanie obecnej Rady Programowej MBP i powołanie do niej osób rozumiejących jak wiele Sztuka Plakatu znaczy dla polskiej sztuki współczesnej. Również Muzeum Plakatu w obecnej postaci nie spełnia oczekiwań miłośników tej formy. Jako jednostka podległa strukturalnie Muzeum Narodowemu, zależy od niego finansowo, tzn., że kluczowe decyzje podejmują często osoby nieprzychylne idei sztuki plakatu. Wydaje się, że Muzeum Plakatu podlegające bezpośrednio Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego i działające jako autonomiczny organizm mogłoby przy dobrym zarządzie wychowywać i kształcić kolejne pokolenia miłośników plakatu.
 
Proszę również wziąć pod uwagę fakt, że Międzynarodowe Biennale Plakatu, jako impreza o ugruntowanej pozycji, nie wymaga dodatkowej promocji w świecie, zagranicznych wyjazdów czy wystaw, MBP potrzebuje racjonalnych działań przy zachowaniu dotychczasowego formatu artystycznego. Dobrym pomysłem byłby powrót MBP do Zachęty, miejsca, w którym wszystko się zaczęło. Zarówno ja, jak i wielka grupa miłośników plakatu liczymy na wsparcie Pana Ministra i pomoc w przywróceniu MBP formy adekwatnej do nazwy imprezy.

                                            
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

15 lat więzienia za zabójstwo mężczyzny w centrum Warszawy. W tle sprawa miesięcznicy smoleńskiej

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/ErikaWittlieb

  

Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Adriana C. na 15 lat więzienia za śmiertelne ugodzenie nożem Pawła K., pracownika Tramwajów Warszawskich. Skazany ma także zapłacić po 200 tys. zł nawiązki na rzecz żony i dzieci zmarłego. Ofiara dostała kilka ciosów nożem w okolice serca, płuc i brzucha. Do tragedii doszło w noc poprzedzającą jedną z miesięcznic smoleńskich. Przechodząc Krakowskim Przedmieściem, 37-latek miał zwrócić uwagę 27-letniemu mężczyźnie, by zostawił w spokoju barierki, które rozstawiono tam dla zabezpieczenia Marszu Pamięci ofiar katastrofy.

Do tragicznych wydarzeń doszło w nocy z 9 na 10 lutego 2018 roku na ul. Trębackiej w Warszawie. Adrian C. spotkał się tego wieczora z kolegami w pubie na Starym Mieście, skąd po północy wracali pieszo. Mniej więcej w tym czasie pokrzywdzony Paweł C. wraz z czterema znajomymi opuścił restaurację na Rynku Starego Miasta.

Jak wynika z opisu zdarzeń przez ich świadków, w nocy z 9 na 10 lutego 2018 r. Paweł K. zanim doszło do tragedii wracał Krakowskim Przedmieściem ze spotkania ze znajomymi w restauracji Bazyliszek na Starym Mieście. Na ulicy Trębackiej młodzi mężczyźni z Pawłem K. mijali inną grupę, w której był Adrian C. Obie grupy osób były pod wpływem alkoholu.

Jak zeznał Leszek W., przyjaciel nieżyjącego mężczyzny, który uczestniczył w zdarzeniach na Krakowskim Przedmieściu, w pewnym momencie było słychać huk kopnięcia w rozstawioną na obchody miesięcznicy barierkę oddzielającą ulicę od chodnika.

Motyw pojawienia się agresji u Adriana C. ze względu na barierki mające zabezpieczać miesięcznicę wystąpił też w zeznaniach jednej z policjantek, która pełniła wówczas służbę w okolicach Pałacu Prezydenckiego.

Sąd Okręgowy w Warszawie uznał dziś Adriana C. za winnego i skazał go na 15 lat więzienia. Sąd stwierdził, że 27-latek działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia zadał Pawłowi K. sześć ciosów nożem składanym typu motylek od długości ostrza 10,5 centymetra; trzy w klatkę piersiową, dwa w nadbrzusze oraz jeden w okolicę lędźwiową.

Jednocześnie zastrzegł, że warunkowe zwolnienie może nastąpić nie wcześniej, niż po odbyciu 12 lat więzienia. Zasądził, też od oskarżonego nawiązki po 200 tys. zł na żonę i dzieci Pawła K.

"Nie byłoby tego wyroku, tego nieszczęścia i tej kary, gdyby nie nóż. Nie ma w Polsce takiego przepisu, który mówi, że nie wolno nosić noża. Wolno nosić siekierę ze sobą, wolno nosić kosę, a nawet piłę spalinową. Wolno to wszystko nosić, tylko pytanie w jakim celu"

- mówił sędzia Piotr Gąciarek, uzasadniając wyrok.

Podkreślił, że nóż nie jest środkiem do obrony i jeśli ktoś nosi go ze sobą "to zakłada, że może go użyć" - argumentował.

Sędzia Gąciarek zaznaczył, również, że obaj mężczyźni "dążyli do zwarcia" oraz, że "chcieli sobie coś wyjaśnić". "Gdyby nie było noża, to nie doszłoby do tej tragedii" - mówił sędzia.

W uzasadnieniu stwierdził również, że sąd nie ma żadnej wątpliwości, że to oskarżony użył noża i ten nóż należał do niego, a także, że Adrianem C. kierował zamiar pozbawienia życia Pawła K.

"Oskarżony jest człowiekiem pełnoletnim, zdrowym psychicznie. Każdy dorosły przytomny człowiek wie, że uderzenie nożem w szyję, w twarz, w klatkę piersiową, czy w brzuch może skutkować zgonem, zatem był to zamiar bezpośredni zabójstwa"

- powiedział sędzia.

[polecam:https://niezalezna.pl/256420-zamordowal-ojca-trojki-dzieci-sprawcy-przeszkadzaly-smolenskie-barierki]

Podkreślił też, że oskarżony był "dosyć trzeźwy, nie był zamroczony", dlatego sąd nie daje wiary oskarżonemu i jego linii obrony, że nie wiedział co robi i niczego nie pamięta.

"Sąd nie jest panem Bogiem, natomiast co się działo w głowie oskarżonego, to wie tylko oskarżony i to oskarżony po wyjściu z tej sali każdego dnia będzie sobie musiał odpowiedzieć, co się takiego stało, że będąc prawie trzeźwym, mając ułożone życie, mając narzeczoną, normalny dom, pracę, w wyniku przypadkowego zwarcia z obcym człowiekiem na ulicy sześć razy dźgnął go nożem"

- stwierdził sędzia Gąciarek.

Wyrok nie jest prawomocny.

"To zmieniło życie całej rodziny. My się z tego nigdy nie podniesiemy. Cały czas jesteśmy w żałobie i jakikolwiek byłby wyrok, to tego nie zmieni, ale cały czas liczymy na wyrok, który zaproponował prokurator, czyli 25 lat pozbawienia wolności"

- mówiła po wyjściu z sali rozpraw siostra zabitego Pawła K.

Apelacje zapowiedziała obrończyni oskarżonego. "Nie zgadzamy się z tym wyrokiem. Uważamy, że nagrania z monitoringu przeczą ustaleniom stanu faktycznego" - poinformowała adwokat Katarzyna Kaczorowska.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl