Rosyjski atom rozbija Europę

  

Polaków i Węgrów w obecnej sytuacji politycznej łączy wiele – przynależność do Zachodu i Unii Europejskiej, doświadczanie ataków innych krajów za rzekomą antyunijność i autorytaryzm, podejmowanie prób wzmocnienia suwerenności kraju czy odwoływanie się do tradycji i chrześcijaństwa. Między Budapesztem a Warszawą jest tylko jedna poważna różnica – stosunek do Rosji.

W obliczu dyskryminacji Węgier w Brukseli i wieloletnich prób zdyskredytowania demokratycznie wybranego rządu Viktora Orbána Budapeszt szuka swojej formuły na niezależność. Nie można mieć żalu, że Węgry szukają dróg dywersyfikacji energii elektrycznej, jednak dlaczego tę strategiczną gałąź gospodarki powierzają Rosji?

Uścisk Kremla na 17 lat

„To zwykła umowa komercyjna” – zapewnia Attila Aszódi, węgierski komisarz ds. rozbudowy elektrowni atomowej w Paks, wzruszając ramionami na argumenty o politycznym zabarwieniu porozumienia. Dla Budapesztu to jeden z kluczowych projektów gospodarczych – już dzisiaj stara sowiecka elektrownia zapewnia energię elektryczną dla 40 proc. mieszkańców i zakładów przemysłowych Węgier. Zbudowana w latach 1974–1982 wymaga przebudowy i konstrukcji nowych reaktorów. Najpierw wątpliwości wzbudził tryb podejmowania decyzji o wyborze rosyjskiej firmy Atomenergoprojekt, który został ogłoszony bez przetargu. „Rosjanie zaproponowali najlepsze warunki” – przekonują Aszódi, a także Levente Magyar, sekretarz stanu ds. handlu zagranicznego w tamtejszym ministerstwie spraw zagranicznych. Faktycznie, Unia Europejska nie zagwarantowała kredytu na realizację tego największego od 1989 r. projektu gospodarczego Węgier – a Rosjanie obiecali 10 mld euro. Węgrzy przekonują, że elektrownia w Paks, korzystająca z technologii z ZSRS, znajdzie najlepszych kontynuatorów w Rosji. Rządowi Viktora Orbána nie przeszkadza, że nawet po ukończeniu inwestycji w 2023 r. Rosjanie będą mieli jeszcze 10 lat monopolu na dostarczanie uranu do węgierskiej elektrowni. Aszódiego i Magyara nie przekonują przykłady wykorzystywania przez Kreml energetyki do celów politycznych. „Wszystko mamy zagwarantowane na piśmie” – zapewniają. Po dekadzie rosyjskich dostaw Węgrzy będą mieć prawo rynkowego wyboru nowego źródła uranu – ale czy Rosjanie także wtedy nie zaproponują warunków najlepszych z punktu widzenia „umowy komercyjnej”?

Zły przykład z Unii

Członkowie węgierskiego rządu przekonują, że ich współpraca z Rosyjską Państwową Korporacją Energii Jądrowej Rosatom jest zwyczajnym kontraktem, jakich wiele w Unii Europejskiej – nie narusza sankcji nałożonych na Federację Rosyjską ani nie łamie prawa międzynarodowego. Rosjanie uczestniczą w rozbudowie, dostawie paliwa lub konserwacji elektrowni atomowych w kilku krajach Zachodu: Wielkiej Brytanii, Słowacji, Czechach i Finlandii. Dlaczego więc przykład węgierski miałby kogokolwiek oburzać? „Głosowaliśmy za sankcjami wobec Rosji, nikt nam nie może zarzucić spolegliwego stosunku do Moskwy” – usłyszeli dziennikarze Grupy Wyszehradzkiej w Budapeszcie. Czy jednak samo przestrzeganie przepisów międzynarodowych i zróżnicowana polityka zagraniczna poszczególnych krajów Unii Europejskiej wobec Moskwy może zapewnić wspólnocie Zachodu jakąkolwiek spójność?

Brak wizji, czy ukryty koncert mocarstw?

Moloch Unii Europejskiej już dawno zarzucił tworzenie polityki długofalowej – Partnerstwo Wschodnie Radosława Sikorskiego okazało się substytutem polityki wobec Międzymorza. Partnerstwo de facto realizowało politykę Berlina, który dążył do stworzenia równowagi dla francuskiego zaangażowania w Afryce Północnej (Unia dla Morza Śródziemnego). Poprzedni zespół polskiego MSZ-etu był bodaj ostatnim resortem, który dostrzegł zagrożenie konfliktu rosyjsko ukraińskiego, nie mówiąc już o innych rozgrywkach Kremla w Europie Środkowo-Wschodniej.

Z jednej strony rządy Zachodu deklarują stanowcze podejście do Władimira Putina, a z drugiej wzywają do pokoju w Donbasie w momencie, gdy to strona ukraińska prowadzi skuteczną ofensywę. Pomoc dla Kijowa także była znikoma, a tolerowanie współpracy z Rosją, krajem łamiącym prawa człowieka i drastycznie odbiegającym od standardów demokratycznych, jest wśród największych krajów UE powszechne, może powstrzymywane jedynie przez oburzoną opinię publiczną.

To właśnie na gospodarczą współpracę rosyjsko-niemiecką powołują się Węgrzy w uzasadnieniu swojej polityki wobec Rosji. W rozmowach z dziennikarzami przebijały jedynie słowa „realizm polityczny”, „węgierskie interesy” oraz „wolny rynek”. Czy nie podobnie brzmią słowa o budowie niemiecko-rosyjskiego gazociągu Nord Stream 2, co do którego podpisano porozumienie we wrześniu 2015 r.? Wszystko wskazuje na to, że choć Unia Europejska jako całość nie realizuje spójnej koncepcji polityki międzynarodowej, to silniejsi gracze w postaci Berlina, Rzymu czy Paryża pozwalają sobie na więcej. Budapeszt tylko idzie ich śladem.

Dopóki w Europie będzie się szafować etykietkami „realizm” i „wolny rynek”, póty stworzenie wspólnoty Zachodu nie będzie możliwe. Inaczej każda zdeterminowana stolica, Moskwa czy Pekin, będzie w stanie rozbić dowolny międzynarodowy plan polityczny poprzez obietnice kilku atrakcyjnych projektów gospodarczych dla któregoś z krajów UE. To jest cel, o którym Sowieci mogli tylko pomarzyć – w czasie zimnej wojny antykomunistyczny świat zachowywał względną jedność ideową. Dziś to już przeszłość, Zachód woli się bogacić, korzystnie i „wolnorynkowo” sprzedawać sznurek, na którym ktoś ich później powiesi. Czy da się ocknąć z konsumpcyjnego mirażu apolitycznych relacji?
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl