Marysia Kołakowska o akcji policji. Zdradza też dlaczego mogła zostać zatrzymana

  

Jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl geje i lesbijki ramię w ramię z aktywistami KOD-u wzięli udział w tzw. Marszu Równości, który odbył się w Gdańsku. Tęczowe i kodowskie flagi mieszały się nad głowami uczestników przemarszu. Podążająca za nimi kontrmanifestacja zorganizowana przez środowiska prawicowe i kibicowskie została brutalnie zatrzymana przez policję. Funkcjonariusze wyjątkowo agresywnie potraktowali m.in. córkę gdańskiej radnej Prawa i Sprawiedliwości Anny Kołakowskiej – Marię. W rozmowie z portalem niezalezna.pl przyznaje ona, że całe zajście mogło nosić znamiona prowokacji.

Relacjonując wydarzenia, do których doszło przed tymi, zarejestrowanymi na filmie Maria Kołakowska tłumaczy, że w pewnej chwili do kontrmanifestantów podeszli policjanci i kazali im się rozejść·

- Staliśmy na przystanku 200 metrów od samego Marszu Równości. Ten marsz obok nas nawet nie przechodził. Policja kazała nam się rozejść, więc przez megafon zaczęliśmy odpowiadać „Czekamy na tramwaj!” i „Jedziemy na mecz” bo w sobotę odbywał się akurat mecz. Policja nie wiadomo dlaczego zaczęła się poruszać w naszą stronę i nas atakować. Wtedy kiedy już ruszyli na nas z pałkami zaczęliśmy ich odpychać – tłumaczy Kołakowska.

Tymczasem na jednym z filmów krążących w sieci ukazujących tamte wydarzenia widać jak funkcjonariusze wyciągają z tłumu Marię Kołakowską. Dziewczyna jest przekonana, że nie był to przypadek.

- Bardzo możliwe, że był to rodzaj prowokacji wobec mojej mamy, która nie jest zbytnio lubiana przez radnych i prezydenta. Jest taka teoria i możliwe, że jest ona prawdziwa, że chcieli zdenerwować mamę, sprowokować ją do jakiejś ostrej reakcji, po to, żeby mieć pretekst, żeby przestała być radną. Ktoś postanowił, że wyciągną właśnie mnie i wiadomo będzie, że ona wtedy jakoś ostro zareaguje, zrobi jakąś zadymę… i np. będą ją chcieli pod tym zarzutem usunąć z Rady Miasta – tłumaczy Maria Kołakowska.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Ostre słowa brazylijskiego przywódcy. „Angela, bierz kasę i zalesiaj Niemcy!”

Angela Merkel / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Zamiast odbierać Brazylii środki na rozwój projektów w Amazonii kanclerz Niemiec Angela Merkel powinna skupić się na ponownym zalesianiu własnego kraju – oświadczył prezydent Brazylii Jair Bolsonaro. – Bierz tę swoją kasę i zalesiaj Niemcy. Tam jest o wiele bardziej potrzebna – dodał brazylijski przywódca.

W ostatnich dniach niemiecka minister ds. środowiska naturalnego Svenja Schulze poinformowała, że Niemcy wstrzymają wypłatę 35 mln euro pierwotnie przeznaczonych na wsparcie projektów środowiskowych w Amazonii z powodu wylesiania, którego tempo znacznie wzrosło, odkąd urząd prezydenta w Brazylii sprawuje Jair Bolsonaro. Media przypominają, że w Brazylii znajduje się ponad 60 proc. amazońskich lasów.

Brazylijski prezydent, cytowany przez portal Deutsche Welle, stwierdził, że niemieccy politycy chcą obrabować jego kraj poprzez wstrzymanie finansowania.

– Zamiast na Amazonii Niemcy powinny skupić się na sobie. Zamiast odbierać Brazylii środki na rozwój projektów w Amazonii kanclerz Angela Merkel powinna skupić się na ponownym zalesianiu własnego kraju

– oświadczył Bolsonaro.

Chciałbym przekazać wiadomość kochanej Angeli Merkel. Bierz tę swoją kasę i zalesiaj Niemcy. Tam jest o wiele bardziej potrzebna – stanowczo stwierdził znany z bezkompromisowych wypowiedzi brazylijski prezydent.

To kolejne spięcie w sprawie amazońskich lasów równikowych między Brazylią a Niemcami. W czerwcu kanclerz Merkel wyraziła zaniepokojenie stanem przestrzegania przepisów środowiskowych i praw człowieka tamtejszej rdzennej ludności. Wówczas Bolsonaro wypomniał Niemcom, że czerpią oni korzyści z tego, że są jednym z największych emitentów gazów cieplarnianych na świecie.

– Dopóki sytuacja ta się utrzyma, Berlin powinien powstrzymać się od pouczania innych – stanowczo stwierdził prezydent Brazylii.

Brazylijski państwowy instytut badań INPE informował niedawno, że w czerwcu br. tempo wylesiania w Brazylii wzrosło o 88 proc. w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Prezydent oskarżył wówczas INPE o fałszowanie danych i uprawianie czarnej propagandy, szkodzącej Brazylii. Dlatego wezwał instytut, by przed publikacją konsultował się z jego rządem.

Cały tekst w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl