Okazuje się, że po ponad 5 latach pracy stołeczny ratusz przedstawił plan zagospodarowania centrum, który wprawił w osłupienie mieszkańców, historyków sztuki i urbanistów. Na niewielkim skrawku w rejonie ulicy Poznańskiej, wśród zachowanej zabudowy z przełomu XIX i XX wieku prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz chce zbudować aż siedem wieżowców.

Mieszkańcy Śródmieścia nie kryją swojego oburzenia planami stołecznego ratusza.

 - Pod wieżowce ma zostać zabudowany ostatni zielony fragment w tej okolicy, która już dzisiaj należy do najbardziej zanieczyszczonych miejsc w Warszawie. Wysokościowce rozlewają się poza wyznaczoną linię wysokiej zabudowy przy Alejach Jerozolimskich. Planiści nie wykonali podstawowych analiz środowiskowych, konserwatorskich i urbanistycznych. Nie ma żadnego uzasadnienia dla tak gigantycznej kubatury w tym miejscu poza partykularnym interesem kilku deweloperów i warszawskiej kurii. - czytamy w oświadczeniu inicjatywy Miasto Jest Nasze na Facebooku.

 Mieszkańcy zarzucają, że stołeczny ratusz odrzucił praktycznie wszystkie uwagi, co do planu rejonu ulicy Poznańskiej. Z kolei budowę gigantycznego wieżowca w miejsce zabytkowej drogi krzyżowej, domu parafialnego z końca XIX wieku w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła św. Barbary, Hanna Gronkiewicz-Waltz uzasadniła jednym zdaniem:

- Bo taki jest wniosek parafii – stwierdziła prezydent stolicy.

(fot. facebook.com/miastojestnasze)
W czwartek miało dość do głosowania nad propozycją podzielenia planu. Mieszkańcy wnioskowali, żeby planu od ulicy Wspólnej na północ, skierować do ponownych konsultacji społecznych.

Na komisji wybuchła jednak awantura w tej sprawie.

- Gdy na komisji grupa mieszkańców zaczęła głośno protestować przeciwko temu, że radni nie biorą pod uwagę zdania warszawiaków, za to wsłuchują się w głosy deweloperów, przewodniczący Michał Czaykowski (swoją drogą ex prokurator) razem z Krystyną Prońko z PO stracili panowanie nad sobą i zamiast ogłosić przerwę wezwali na komisję... policję! Po czym przewodniczący Czaykowski sam się szybko ulotnił. Policja gdy przyjechała uznała, że nie ma podstaw do interwencji i odjechała.  Widać, że PO nie cofnie się przed niczym, żeby wybudować te budynki – relacjonuje przebieg całego zajścia inicjatywa Miasto Jest Nasze.

 
 O całym zajściu informował na Facebooku miejski aktywista Jan Śpiewak: