Ambasada USA w Warszawie zareagowała na skandaliczne słowa byłego prezydenta USA Billa Clintona, który stwierdził podczas jednego z wieców wyborczych swojej żony, że Polska i Węgry „zdecydowały, że demokracja to dla nich zbyt wielki problem i wolą dyktaturę na wzór putinowski”. „Przypominamy, że tylko wypowiedzi przedstawicieli amerykańskiej administracji są oficjalnym stanowiskiem USA” – napisała na Twitterze amerykańska placówka.
 
W ubiegły piątek na jednym z uniwersytetów w stanie New Jersey w północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych odbywał się wiec wyborczy Hillary Clinton, ubiegającej się o nominację Partii Demokratycznej w jesiennych wyborach prezydenckich, a prywatnie żony Billa Clintona, prezydenta USA w latach 1993–2001.
 
Jak pisała „Gazeta Polska Codziennie”, Bill Clinton od początku dość często udziela się w kampanii swojej żony, przemawiając na licznych zgromadzeniach i wiecach wyborczych zwolenników Demokratów. Polityk zabrał głos również w piątek. Przemawiając na temat burzenia zasad demokracji przez Donalda Trumpa z Partii Republikańskiej, głównego konkurenta Hillary Clinton w wyścigu o Biały Dom, były prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdził, że śladem kontrowersyjnego miliardera podążają niektóre kraje w Europie.

– To, co się obecnie dzieje w Stanach Zjednoczonych, nie jest odosobnione. Takie państwa jak Polska i Węgry, które teraz zdecydowały, że chcą wyzbyć się wartości demokratycznych, nie byłyby nigdy wolne, gdyby nie Stany Zjednoczone i zimna wojna – stwierdził Bill Clinton podczas swojego wystąpienia na uniwersytecie w New Jersey. Dodał, że obydwa kraje dążą do przywództwa w stylu prezydenta Rosji Władimira Putina. – Autorytarne rządy i trzymanie z dala cudzoziemców. Nie brzmi to znajomo? – zadał retoryczne pytanie Clinton, wyraźnie satysfakcjonując nim zgromadzonych na wiecu zwolenników Partii Demokratycznej.

Informacja o kontrowersyjnej wypowiedzi Billa Clintona dotarła do polskich mediów dopiero w poniedziałek, wraz z pojawieniem się w internecie zapisów wideo z piątkowego wiecu w New Jersey.
 
Na słowa Clintona zareagowali polscy i węgierscy politycy.

Dziwię się politykom polskiej opozycji, którzy ekscytują się takimi wypowiedziami, jak np. Billa Clintona, i uznają je za bardzo poważne. To jest – przy całym szacunku dla byłego prezydenta USA – zupełna przesada, powinien nas przeprosić. Dlatego, że tego typu stwierdzenia są nie tylko nieuprawnione, ale po prostu krzywdzące

– powiedziała w środę w radiowej Jedynce premier Beata Szydło, odnosząc się do słów Billa Clintona o Polsce.
 
Z kolei prezydent Polski Andrzej Duda stwierdził:
 

Prezydent Clinton dał się ponieść emocjom. Myślę, że prezydent Bill Clinton chyba zapomniał, że był prezydentem. Prezydent powinien mieć po pierwsze dobre rozeznanie w bieżącej sytuacji, jeżeli chce się wypowiadać w przestrzeni publicznej. Bardzo chętnie bym porozmawiał z prezydentem Clintonem, gdyby przyjechał do Polski, można by mu pewne rzeczy spokojnie wyjaśnić, bo chyba ktoś go grubo wprowadził w błąd

 - stwierdził prezydent.
 
Ostatecznie ambasada USA w Warszawie wystosowała na Twitterze oświadczenie, dystansując się od wypowiedzi byłego prezydenta USA, prywatnie męża ubiegającej się o nominację z ramienia Partii Demokratycznej w listopadowych wyborach prezydenckich w USA Hillary Clinton.