„Prymas Wyszyński nieznany”  to nowa książka o Prymasie Tysiąclecia. Anegdoty z prywatnych spotkań kard. Stefana Wyszyńskiego, kulisy jego watykańskich rozmów, przebieg negocjacji z dygnitarzami PZPR oraz inne fakty z życia kardynała zawiera książka pt. „Prymas Wyszyński nieznany”. Jej autorami są: osobisty kapelan prymasa Wyszyńskiego, ks. prał. Bronisław Piasecki oraz publicysta Marek Zając. Książkę wydało krakowskie Wydawnictwo M.

Pozycja przynosi wiele opowieści dotychczas niepublikowanych, począwszy od przedwojennej działalności ks. Wyszyńskiego, kiedy „miał zakaz nawet głoszenia kazań", przez posługę biskupa lubelskiego i pierwsze lata  na urzędzie prymasowskim, okres aresztowania i millenium, aż po lata 70. i czas Solidarności.

Już od pierwszych stron książki przekonujemy się, że Wyszyński był nie tylko ważną postacią w polskim Kościele, ale również wspaniałą, ciepłą osobą z poczuciem humoru. Był wymagający, ale i serdeczny, opiekuńczy. Prał. Bronisław Piasecki stwierdza, że Prymasa cechował arystokratyzm.

„Odznaczał się kulturą słowa, precyzją i starannością w wyrażaniu myśli i formułowaniu zdań” – pisze. „Dla komunistów język był jednym z głoszenia ideologii, dla Prymasa – był żywym Słowem” czytamy na kolejnych stronach. To zresztą da się doskonale zauważyć podczas lektury licznie przytaczanych anegdot. „Kiedyś podczas sympozjum w Niepokalanowie nie usiadł na honorowym miejscu Sali, ale na krześle pośród księży. Akurat przemawiał jeden z profesorów, a Prymas po dłuższej chwili słuchania mówi do siebie półgłosem: >>Profesorze, czas najwyższy na syntezę, a nie tylko cytaty…<<”.


Z publikacji dowiadujemy się, że Wyszyński nie bał się ludzi. Chętnie spotykał się ze studentami, z przedstawicielami kultury i nauki. Miał odwagę podejmować również bardzo trudne rozmowy z dygnitarzami. Jak czytamy w książce, kiedyś wprost zapytał Julię Brystigierową, słynną „Krwawą Lunę”:

„Dlaczego Wy tak nienawidzicie Kościoła? Przecież Kościół jest zakorzeniony w narodzie. Skąd się to u was bierze? Z ideologii czy z innych źródeł?”. Odpowiedziała: „Bo wy czekacie tylko na okazję, żeby nam wbić nóż w plecy”. Prymas zaniemówił. W książce znajdziemy kilka przytoczonych rozmów z oficjelami PZPR. Umiał rozmawiać z władzami. Znał marksistowską dialektykę i, jak czytamy w publikacji, „Wiedział, jak balansować między twardą obroną spraw najważniejszych a potrzebą szukania modus vivendi z druga stroną. Dbał, żeby zawsze mieć maksimum informacji na dany temat”.

Ks. prałat Bronisław Piasecki uważa, że dzięki temu, iż 7 lat był jednym z najbliższych współpracowników kard. Wyszyńskiego, miał swój obraz przełożonego, różniący się od tego, co o nim mówiono i jak go pokazywano.

– Życie Prymasa było radosnym dzieleniem się z Bogiem – mówił  podczas spotkania z dziennikarzami w siedzibie Konferencji Episkopatu Polski w dniu premiery książki. Na promocji obecny był również Prymas Polski abp Wojciech Polak. Zwrócił uwagę, że ks. prał. Piasecki potrafił pokazać osobę z krwi i kości, z konkretną historią życia, mówiąc, jak w sposób głęboko ewangeliczny postępować, świadcząc słowem i życiem. – Spod oficjalnej warstwy posługi widzianej z dystansu, przekazuje w głęboki sposób osobowość Prymasa w chwilach łatwych i trudnych, także gdy odchodził do Domu Ojca. – mówił abp Polak.


Praca nad książką była ogromnym przeżyciem dla jej współautora, Marka Zająca. – To były dla mnie długie rekolekcje – mówił o kulisach jej powstania. – Bił ostatni dzwonek, odchodzili już najbliżsi współpracownicy kard. Wyszyńskiego. Nie było łatwo pisać o dyskretnej osobie, otoczonej dyskretnymi ludźmi. Udało się jednak zebrać sporo ciekawostek. Publicysta za główny cel postawił sobie odpowiedzi na pytania: co ukształtowało Prymas Wyszyńskiego, gdzie kryje się tajemnica jego wielkości. Redaktor Zając wyznał, że wcześniej żywił do kard. Wyszyńskiego szacunek jak do męża stanu, ale po rozmowach z prał. Piaseckim modli się za jego wstawiennictwem, bo wie, że to święty.

Książka objęta patronatem niezalezna.pl