Służba Kontrwywiadu Wojskowego w czasie rządów koalicji PO-PSL inwigilowała władze i dziennikarzy Strefy Wolnego Słowa, spółki z nią współpracujące, m.in. spółkę Rejtan, a także adwokatów, którzy reprezentowali ludzi niezależnych mediów.
 
Jak ustaliliśmy, skala inwigilacji była olbrzymia, a intensyfikacja działań służb wojskowych przybrała na sile po katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r., w trakcie kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego.

SKW za czasów rządów Donalda Tuska w niespotykany wcześniej sposób zbierały z naruszeniem prawa informacje na temat środowisk będących w opozycji do rządów Platformy i Bronisława Komorowskiego. Osoby będące na celowniku SKW były obserwowane, analizowano ich rozmowy telefoniczne, lokalizowano miejsca, gdzie się znajdują za pośrednictwem stacji BTS. W ten sposób służby wiedziały kiedy, w jakim miejscu i z kim spotykają się inwigilowane osoby – wystarczyło pobrać dane, jaki telefon logował się w tej samej stacji, co telefon obserwowanej osoby.


Wojskowe służby specjalne wytypowały osoby bez ich wiedzy i zgody do rozpracowania środowisk konserwatywnych. Poprzez kontakty były inwigilowane całe środowiska – z naszych ustaleń wynika, że na działania operacyjne SKW prowadziła wobec Tomasza Sakiewicza, czołowych dziennikarzy „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie”, portalu Niezalezna.pl; osób zasiadających i pracujących w spółkach Srebrna, Rejtan, Niezależne Wydawnictwo Polskie. Służby w ten sposób zdobywały informacje m.in. na temat planowanych działań i publikacji w mediach.

Na celowniku SKW znalazła się Anita Gargas, która  realizowała film o katastrofie smoleńskiej – poprzez inwigilację dziennikarki działaniom operacyjnym poddano osoby, które się z nią kontaktowały.

Dużo więcej na ten temat w poniedziałkowym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”.