Doradcze eldorado w PKP. Miliony złotych z wolnej ręki

Jacek Liziniewicz

Dziennikarz „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”. W \"GP\" kieruje działem dotyczącym tematyki środowiska.

Kontakt z autorem

  

Spółki kolejowe przez lata były prawdziwym eldorado dla różnego rodzaju firm konsultingowych i doradczych – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Zdaniem kontrolerów, PKP SA, PKP Intercity, PKP Energetyka i PKP Informatyka wydawały setki milionów złotych, często bez sensu, niegospodarnie i omijając procedury. Po opublikowaniu raportu Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa skierowało do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

O patologicznym związku firm konsultingowych ze spółkami kolejowymi mówiło się od dawna. Na problem zwracał uwagę poseł Jerzy Polaczek (PiS) w interpelacjach. Rząd PO-PSL przekonywał go jednak, że wszystko jest w porządku. W 2014 r. wiceminister infrastruktury Zbigniew Klepacki pisał: „Zarząd PKP SA przy zawieraniu umów doradczych z firmami konsultingowymi kieruje się nie tylko troską o rozważne gospodarowanie środkami finansowymi, ale przede wszystkim o zachowanie transparentności i konkurencyjności procesu wyboru wykonawców”. Jak twierdził minister, umowy konsultingowe zawierane przez PKP SA za każdym razem miały być „analizowane” pod kątem ich zasadności i ceny. Taka była wersja dla opozycji.

Rzeczywistość nie wyglądała jednak tak różowo. „Kontrolowane jednostki nie prowadziły przed zleceniem usług udokumentowanych analiz potrzeb i korzyści związanych z ich zlecaniem podmiotom zewnętrznym. […] Analizy takie są niezbędne dla zapewnienia celowego i gospodarnego wydatkowania środków na usługi zlecane przez spółkę. Ponadto ich brak ogranicza zarządom spółek możliwość sprawowania rzetelnej kontroli nad tym obszarem m.in. pod kątem wyeliminowania zakupu usług zbędnych” – czytamy w raporcie NIK „Wydatki spółek Grupy PKP na usługi doradcze (konsultingowe) i eksperckie”. Z powodu braku analiz spółki zlecały na zewnątrz czynności, które równie dobrze mogły wykonać same.

Dotyczy to 10 z 68 zbadanych przez NIK umów o wartości blisko 1,5 mln zł. Umowy podpisywano z wolnej ręki, bez żadnych konkursów i przetargów. Taką „procedurę” ustalono w 40 z 68 projektów. Chodzi o ogromne pieniądze, bo w latach 2012–2014 cztery spółki wydały na usługi konsultingowe i doradcze ponad 171 mln zł. 

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

Stefan W. mógł zaatakować każdego polityka. Fejki przeszkadzają w śledztwie

zdjęcie ilustracyjne / Fotomag/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

Stefan W. zabił prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza na oczach setek osób, istnieją też nagrania, gdy uderzał nożem. Podczas prokuratorskiego śledztwa konieczne będzie m.in. psychiatryczne badanie podejrzanego. Jego matka twierdzi, że syn od dłuższego czasu planował zrobić coś spektakularnego. Początkowo zamierzał pojechać do Warszawy, ale ostatecznie zrezygnował z tego planu. W niedzielny wieczór pojawił się na finale WOŚP w Gdańsku.

Od zabójstwa Pawła Adamowicza minął niespełna tydzień. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku prowadzi śledztwo przeciwko 27-letniemu Stefanowi W., który kilka razy ugodził nożem prezydenta miasta. Są liczni naoczni świadkowie zbrodni, nie brakuje też nagrań zarejestrowanych przez uczestników imprezy czy reporterów stacji telewizyjnych. Stefan W. usłyszał zarzut zabójstwa. Dowody jego winy są niepodważalne.

„Jeżeli zostanie stwierdzone, że działał w warunkach poczytalności, to kara dożywotniego pozbawienia wolności jest jedyną, jaką jestem sobie w stanie wyobrazić”.
- stwierdził wczoraj rano na antenie radiowej Jedynki minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Właśnie kwestia zdrowia psychicznego Stefana W. i poczytalności w chwili dokonania zbrodni będzie kluczowa. Od tego zależy, czy zabójca Adamowicza stanie przed sądem. Już zapadła decyzja o jednorazowym badaniu, ale można być niemal pewnym, że konieczna będzie dłuższa obserwacja psychiatrycznosądowa. A wątpliwości budzi nie tylko zachowanie zbrodniarza w tragiczny wieczór. Na jaw wychodzą nowe informacje.

„Podczas odbywania kary osadzony Stefan W. był konsultowany przez lekarzy psychiatrów ponad 20 razy oraz leczony w Oddziale Psychiatrii Sądowej w Szczecinie”.
- podała Służba Więzienna, nie precyzując, jakie były wnioski specjalistów.

Nie ma wątpliwości, że Stefan W. jest sprawcą zbrodni, ale śledczy szukają również odpowiedzi na pytanie, dlaczego doszło do bestialskiego zabójstwa. Trwają przesłuchania świadków, krewnych i znajomych Stefana W., w mieszkaniu mężczyzny zabezpieczono komputer, analizowana będzie również dokumentacja Służby Więziennej. Stefan W. odbywał bowiem karę 5,5 roku pozbawienia wolności za napady na banki. Odsiedział wyrok w całości.

„Wielokrotnie starał się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Za każdym razem opinia Służby Więziennej była negatywna”.
- dowiadujemy się.

Z pobytem Stefana W. za kratami i opuszczeniem murów więzienia pojawia się najwięcej pytań. Niestety, też mnóstwo nieprecyzyjnych informacji. Poruszenie wywołała wiadomość, że zaniepokojona matka Stefana W. alarmowała policję o dziwnym zachowaniu syna. Kobieta miała zgłosić się 30 listopada i tego samego dnia policjanci powiadomili dyrektora Zakładu Karnego w Malborku. Pomimo to kilka dni później wyszedł na wolność.

Matka Stefana W. stwierdziła w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że jej syn miał pretensje do polityków i duże poczucie krzywdy. Z relacji kobiety wynika, że chciał zrobić coś spektakularnego. A podczas przesłuchania mężczyzna rzekomo przyznał, że planował wyjazd do Warszawy i tam chciał dokonać zamachu w tłumie ludzi.

Ogromne kontrowersje wywołały także sugestie, jakoby wobec Stefana W. można było zastosować ustawę o bestiach. Szybko zdementowano spekulację. Służba Więzienna podkreśliła, że u tego osadzonego nie stwierdzono zaburzeń preferencji seksualnych ani innych, które byłyby przesłanką do zastosowania nadzoru prewencyjnego.

Szczególnie kuriozalny wpis zamieścił na Twitterze Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”:

„Zabójca Pawła Adamowicza ostatnie lata spędził w zakładzie karnym. Odkąd rządzi PiS w placówkach publicznych puszcza się tylko TVP. I jest więc dosyć jasne, jaki przekaz do niego docierał. Aż dotarł...”.

Brednie, ale Służba Więzienna odpowiedziała:
„Skazani np. w ZK Malbork mają możliwość oglądania różnych kanałów telewizyjnych, sami decydują, jakie oglądają”.

W środę wieczorem wiceprezydent Gdańska Piotr Kowalczuk spotkał się z matką Stefana W. Zaapelował o wsparcie dla kobiety i jej rodziny, która – według Kowalczuka – jest hejtowana i niesprawiedliwie oceniana.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl