Ponad 600 wojskowych z 24 państw, w tym z Polski, wzięło udział w zakończonych w piątek w Bydgoszczy i Szczecinie manewrach „Trident Joust 16”, związanych z ochroną Bałtyku i przeciwdziałaniu terroryzmowi.
Trwające od 12 do 22 kwietnia ćwiczenia zbiegły się w czasie z serią incydentów nad Morzem Bałtyckim z udziałem rosyjskich myśliwców Su-24, które kilkadziesiąt razy niebezpiecznie zbliżyły się do amerykańskiego niszczyciela USS „Donald Cook”. Przeciwdziałanie tego typu zagrożeniom, a także kontrola państwowej przestrzeni powietrznej oraz zapobieganie cyberatakom były tematami przewodnimi NATO-wskich ćwiczeń Trident Joust 16. – Ogólnie tłem scenariusza była wojna hybrydowa na terenie Polski oraz krajów bałtyckich. Nasz kraj poczuł się zagrożony i zgodnie z Paktem Północnoatlantyckim poprosił o pomoc NATO, które wysłało oddziały szybkiego reagowania (VJTF) – mówi ppłk. Piotr Kozłowski, jeden z koordynatorów ćwiczeń, cytowany przez portal polska-zbrojna.pl.
Ponadto ćwiczenia mają przygotować szczeciński oddział Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego NATO (MNC) do czasowego dowodzenia w 2017 roku tzw. szpicą, czyli siłami szybkiego reagowania (VJTF).