W niedzielę setki imigrantów próbowały sforsować przejście graniczne w pobliżu greckiego obozu w Idomeni. Macedońskie służby ostrzelały ludzi gumowymi kulami i użyły gazu łzawiącego. Lekarze bez Granic udzielili pomocy setkom poszkodowanych.

Macedonia i inne kraje bałkańskie nienależące do Unii Europejskiej zamknęły swoje granice i ograniczyły przepływ imigrantów już pod koniec lutego. Jednak w niedzielę na granicy grecko- -macedońskiej stanął tłum. Większość to mieszkańcy greckiego obozu w Idomeni, w którym przebywa ponad 11 tys. imigrantów oczekujących na dalszą podróż na północ Europy. W tłumie krążyła plotka, że macedońska granica zostanie otwarta. Aktywiści rozdali wśród imigrantów ulotki w języku arabskim, w których nawoływali do zebrania się pod granicznym płotem w niedzielę rano.

Na kartce była również informacja, że zostanie otwarta granica. Delegacja pięciu mężczyzn zapytała macedońskie służby, czy to prawda. Gdy funkcjonariusze zaprzeczyli, grupa kilkuset imigrantów zaczęła napierać na graniczny płot, co wywołało ostrą reakcję macedońskich pograniczników. Zaczęli oni rozganiać tłum, strzelając z broni gładkolufowej gumowymi kulami, oraz przy użyciu granatów hukowych i rozpylając gaz łzawiący. Lekarze bez Granic (MSF) w wydanym oświadczeniu poinformowali, że ich zespoły lekarskie udzieliły pomocy setkom poszkodowanych.

– Czterdzieści osób miało rany spowodowane gumowymi kulami. Ponad 10 osób zgłosiło, że zostało pobitych przez macedońską policję – napisano w notce prasowej odczytanej podczas niedzielnej konferencji MSF.

Kilka osób zostało hospitalizowanych. Dodatkowo w związku ze zmianą kierunku wiatru gaz łzawiący przedostał się w stronę miejsca, w którym były niezaangażowane w wydarzenia kobiety i dzieci. Lekarze udzielili pomocy ponad 300 osobom, które skarżyły się na problemy oddechowe. Po stronie macedońskiej obrażenia odniosło trzech funkcjonariuszy, w których kierunku poleciały kamienie. Z zeznań świadków wynika, że greckie służby obserwowały zamieszki i nie interweniowały.

– Niekontrolowane użycie środków chemicznych, gumowych pocisków i granatów hukowych wobec grup społecznych jest niebezpiecznym i godnym pożałowania aktem. Nie było uzasadnienia użycia siły – powiedział w niedzielę George Kyritsis, rzecznik koordynacji migracji w greckim rządzie.


W obozach na unijnych granicach koczują tysiące ludzi. Wraz z poprawą warunków pogodowych możliwe są kolejne fale migracyjne.