W Grecji przy granicy z Macedonią imigranci na polu jednego z rolników utworzyli sobie obóz. Mężczyzna stwierdził, że musi pracować, by utrzymać rodzinę oraz dać zwierzętom jeść. W związku z tym wsiadł do traktora i zaorał pole namiotowe imigrantów. Ci byli oburzeni, że zniszczono ich mienie, które notabene bezprawnie postawili na czyimś terenie. Z interwencją przyjechała policja i… zakazała rolnikowi dalszej orki.

Niedawno opisywaliśmy do jakich scen dochodziło na tym przejściu granicznym. Macedońska policja musiała używać gazu łzawiącego oraz granatów hukowych.

W Idomeni, tuż przy granicy z Macedonią, znajduje się obóz uchodźców, którzy są coraz bardziej zdesperowani. Jak widać, nerwy puszczają również miejscowej ludności. Rolnik Lazaros Oulis postanowił pokazać imigrantom, kto jest panem na jego ziemi. Ciągnikiem zaorał pole, gdzie zaczęli koczować przybysze z Bliskiego Wschodu.

Muszę orać. To jest moje pole, niczyje inne. Mam 70-80 cieląt, chcę produkować (dla nich) paszę, karmić je, bo finansowo nie mogę tego już dłużej wytrzymać! 

– powiedział reporterom Oulis.

Imigranci patrzyli, jak ich namioty znikają pod pługiem. Przyjechała policja i zakazała mężczyźnie dalszej pracy. Ten tłumaczył, że władze za nic mają jego prośby do nich kierowane.

Nikt nie chciał mnie słuchać. Nie mam nic do imigrantów. (…) Ale ja też mam swoje obowiązki

– mówił, wyjaśniając, że informował już wcześniej organizacje pozarządowe, iż odda część ziemi na obóz dla imigrantów w zamian za to, by mógł spokojnie uprawiać pozostałą część pola.
 
W praktyce miejscowi rolnicy nie są w stanie uprawiać ziemi, ponieważ stoją na nich imigranckie namioty. W ten sposób zwiększa się tylko agresja i rosnące napięcie pomiędzy miejscową ludnością a imigrantami.

Zobacz wideo: