"Panama Papers": wojskowy wywiad PRL i sprzedaż broni terrorystom. To on załatwiał

  

Jurgen Mossack w latach osiemdziesiątych reprezentował interesy spółki SAS, która handlowała bronią między PRL a organizacjami terrorystycznymi. Teraz z jego kancelarii prawnej w Panamie wyciekły miliony dokumentów, które pokazują jak politycy i biznesmeni prali brudne pieniądze, omijali międzynarodowe sankcje, czy dokonywali oszustw podatkowych. W aferze pojawiają się także polskie nazwiska.

Dokumenty wyciekły z kancelarii Mossack Fonseca zarejestrowanej w Panamie. Jednym z założycieli kancelarii jest Jurgen Mossack. To prawnik, niemieckiego pochodzenia. Ramon Fonseca, drugi z założycieli kancelarii stwierdził w wywiadzie, że jego firma padła ofiarą "ograniczonego ataku hakerskiego".

Światło na działalność Jurgena Mossacka ukazuje publikacja w piśmie IPN "Pamięć i Sprawiedliwość", z 2014 roku. W tekście "Biznes z terrorystami. Brudne interesy wywiadu wojskowego PRL z bliskowschodnimi organizacjami terrorystycznymi" Przemysław Gasztold-Seń opisuje sprawę handlu bronią.

Bliskowschodni terroryści prowadzili w Warszawie od początku lat osiemdziesiątych przedsięwzięcia biznesowe z Cenzinem; zajmowali się głównie pośrednictwem w sprzedaży peerelowskiego uzbrojenia. Spółka należąca do terrorystycznej grupy Abu Nidala nazywała się SAS Investments Trading Company i mieściła na dwudziestym piątym piętrze wieżowca Intraco w Warszawie. Przedstawicielem firmy był Samir Hassan Najmeddin, legitymujący się obywatelstwem irackim i syryjskim.

Nazwa spółki pochodziła od trzech pierwszych liter imion członków komórki finansowej ANO: Samir Najmeddin, Adnan Al-Kaylani, Szakir Farhan. Ostatni z wymienionych to prawdopodobnie sam Abu Nidal, który korzystał z wielu fałszywych tożsamości. Spółka matka SAS została zarejestrowana 29 stycznia 1982 r. w Panamie, z kapitałem założycielskim 10 tys. dolarów, a agentem reprezentującym jej interesy w Panamie został Jurgen Mossack, współwłaściciel firmy Mossack Fonseca & Co. Oddziały spółki rozsiane były na całym świecie. Biuro w Londynie zostało wpisane do rejestru spółek działających w Wielkiej Brytanii w listopadzie 1982 r., kierował nim Adnan Ibrahim Abdulhamid Banna.

SAS działała również w Berlinie Wschodnim pod nazwą Zibado Co. For Trade and Consulting Ltd. i zajmowała się handlem uzbrojeniem. Charakter działalności spółki na gruncie wschodnioniemieckim był bardzo podobny do scenariusza zastosowanego w PRL. Firma blisko współpracowała z NRDowską służbą Stasi, której oficerowie byli oficjalnie zatrudnieni w biurze Zibado.

Kontakty między arabskimi terrorystami Abu Nidala a polskimi służbami wojskowymi były znane cywilnemu kierownictwu MSW. Dyrektor Departamentu I MSW Zdzisław Sarewicz pisał do dyrektora Departamentu II Janusza Seredy, że Abu Nidal ma w Polsce główną bazę na obszarze krajów socjalistycznych. W 1979 r. miał prawdopodobnie operację serca w Szwecji i z powodu warunków klimatycznych zalecono mu spędzenie okresu letniego w jednym z krajów Europy Północnej, a on wybrał właśnie PRL. Organizacja Abu Nidala – informował Sarewicz – działa w Polsce pod przykryciem firmy Zibado Corporation z siedzibą w Warszawie; jej szefem jest Abu Nabil (pseudonim Najmeddina), który jednocześnie pełni funkcję zastępcy Abu Nidala do spraw finansowych. Spółka zajmuje się „eksportem polskiego uzbrojenia do krajów arabskich i afrykańskich”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Brudne ręce warszawskiego ratusza? Będzie zawiadomienie do prokuratury ws. osadów z "Czajki"

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

W poniedziałek złożę zawiadomienie do prokuratury ws. możliwości popełnienia przestępstwa przez warszawski ratusz - powiedział Ireneusz Stachowiak z Solidarnej Polski. Dodał, że odnalazł w gm. Jeziora Wielkie doły, do których - jego zdaniem - mogą być przywożone osady z oczyszczalni ścieków "Czajka". - Pewne jest to, że takie odpady - poszlamowe, są wywożone i zakopywane na terenie tej gminy - stwierdził.

Stachowiak, który jest prezesem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Toruniu i liderem Solidarnej Polski w regionie kujawsko-pomorskim powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że "TVP Info podało, że odpady z Czajki były wywożone m.in. do jednej z gmin w województwie kujawsko-pomorskim, czyli Jezior Wielkich".

Ja ustaliłem na miejscu m.in. po rozmowie z wójtem, że tam jest "firma krzak", która wywozi różne odpady m.in. osadowe. One są w miejscowości Wójcin zakopywane w dołach. Gmina nie może poradzić sobie z tą firmą, która prowadzi ten proceder w sposób nielegalny 

- dodał.

[polecam:https://niezalezna.pl/288992-scieki-trafialy-do-wisly-ciezarowki-wywoza-odpady-poza-warszawe-a-trzaskowski-ucieka-wideo]

Zaznaczył, że w gminie Jeziora Wielkie (Kujawsko-pomorskie) nie ma składowiska odpadów ani możliwości ich przeróbki, a jest firma, która "w sposób nielegalny je zagospodarowuje".

Oczywiście kartki na osadach w tej gminie nie ma, ale prawdopodobieństwo tego, że są to osady z "Czajki" jest bardzo duże. Pewne jest to, że takie odpady - poszlamowe, są wywożone i zakopywane na terenie tej gminy

- stwierdził Stachowiak.

Podkreślił, że w jego ocenie nie ma wątpliwości odnośnie popełniania przez kogoś przestępstwa.

"Jeżeli informacja z TVP Info o wywożeniu odpadów z Czajki do tej gminy jest pewna, a ja ją tak traktuję, to zlokalizowaliśmy dokładne miejsce - nie składowisko, ale doły, do których trafiają odpady. Ten szlam jest zakopywany w ziemi"

- powiedział PAP.

[polecam:https://niezalezna.pl/289030-czyn-zagrozony-kara-pozbawienia-wolnosci-do-10-lat-jest-sledztwo-ws-czajki]

Stachowiak, który kandyduje do Sejmu z 8. miejsca na liście PiS w okręgu bydgoskim (nr 4) zapowiedział, że w poniedziałek złoży do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez warszawski ratusz.

[polecam:https://niezalezna.pl/289007-wladze-warszawy-nie-poinformowaly-kancelarii-prezydenta-o-awarii-spalarni-w-czajce]

"To miasto stołeczne Warszawa informuje, że odpady z Czajki są utylizowane w sposób prawidłowy. To ratusz wynajął firmy do tego celu, a one najprawdopodobniej zakupują osady w dołach" - wskazał Stachowiak.


Warszawskie Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji informowało w czwartek, że na przełomie listopada i grudnia ub.r. z eksploatacji została wyłączona Stacja Termicznej Utylizacji Osadów Ściekowych (STUOŚ), co było związane z uszkodzeniem jednego z urządzeń spalarni. Przedsiębiorstwo zaznaczyło jednocześnie, że zdarzenie to nie stanowi zagrożenia dla ludzi i środowiska, a wyłączenie Stacji nie ma wpływu na sprawne funkcjonowanie oczyszczalni ścieków "Czajka".

Od tego czasu z oczyszczalni wywożone są odpady pościekowe. Jak informowało MPWiK, miesięczny koszt ich wywozu to 1,7 mln zł (wyliczony na podstawie kosztów wywozu od 01.01.2019 r. do 31.08.2019 r.), ale w tym samym okresie spółka nie poniosła miesięcznych kosztów, czyli około 0,8 mln zł, które ponosi, jeśli działa spalarnia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl