Żerowisko ekologów

Ochrona przyrody, a może raczej: rozprawianie o ochronie przyrody – to dla bardzo wielu ekologów doskonały biznes. Na łamach „Gazety Polskiej” opisywaliśmy już takie przypadki.

Ochrona przyrody, a może raczej: rozprawianie o ochronie przyrody – to dla bardzo wielu ekologów doskonały biznes. Na łamach „Gazety Polskiej” opisywaliśmy już takie przypadki. Rekordziści za fikcyjne badania, analizy czy opinie potrafili inkasować kilkaset tysięcy złotych rocznie. Puszcza Białowieska od lat jest ulubionym żerowiskiem takich hochsztaplerów. Znana na całym świecie, uznana za europejskie dziedzictwo przyciąga ekologów-naciągaczy jak magnes. Od lat przyglądam się temu, co dzieje się wokół tego – w mojej opinii – najpiękniejszego polskiego lasu. Okoliczni mieszkańcy, a wraz z nimi leśnicy są terroryzowani przez organizacje żyjące z ekologii. Puszcza przez wieki była miejscem współistnienia człowieka z naturą. Jej bogactwo, różnorodność są w dużej mierze zasługą człowieka. Dzisiaj tzw. organizacje ekologiczne chcą udowodnić, iż mieszkańcy puszczańskich terenów są intruzami. Debata zapoczątkowana przez ministra Jana Szyszkę na temat ochrony białowieskich kniei to pierwszy od wielu lat sensowny ruch pozwalający na wypracowanie najbardziej racjonalnego sposobu pielęgnacji Białowieży. Dzisiejszy stan puszczy woła o pomstę do nieba. Las pozostawiony sam sobie staje się bardziej jednolity, traci różnorodność. Trudno dotrzeć do opinii publicznej z tymi argumentami. Bo ich zrozumienie wymaga pewnej wiedzy, a poza tym odbiorcy mediów od lat tresowani są słowem „ekologia”. Wszystko, co przez tzw. autorytety zostanie uznane za ekologiczne, albo wszystko, co ekologię ma w nazwie, jest z założenia bez skazy. Ludzie prowadzeni są jak po sznurku: skoro organizacje ekologiczne coś mówią, to musi to być dobre. Ten głęboko zakorzeniony stereotyp trudno będzie pokonać. Profesor Jan Szyszko proponuje powiększenie terenów puszczańskich nadleśnictw objętych rygorem ścisłej ochrony. Chce, by były one objęte szczegółowymi badaniami – naukowców, nie działaczy organizacji ekologicznych. Jednocześnie minister środowiska proponuje, by profesjonalnie obserwować te połacie białowieskie, na których jest prowadzona racjonalna gospodarka leśna. Za kilka lat będzie można przedstawić wnioski rozpoznania obu rodzajów ochrony. Pojawi się szansa na rozmowę o rzeczywistych obserwacjach naukowców, a nie kolejna okazja na przepychanki między tzw. ekologami a leśnikami, w której ci pierwsi od lat się lubują.

 

 


Źródło:

​Katarzyna Gójska-Hejke
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo