Jeszcze niedawno chciał ulicznych protestów w Warszawie. Dziś zupełnie zmienia retorykę. - My nie chcemy Majdanu, musimy zmusić PiS do ustąpienia poprzez zaangażowanie obywatelskie - stwierdził dziś Ryszard Petru na spotkaniu Nowoczesnej w Krakowie.

Czytając wypowiedzi polityka (tego samego!) można dojść do wniosku, że wypowiadają je co najmniej dwie różne osoby. Cóż, ponoć tylko krowa nie zmienia poglądów.

- Tylko poprzez działania na ulicach możemy zatrzymać ten marsz (PiS-u - red.). Chciałbym, żeby ludzie wychodzili na ulicę. Żeby dali władzy sygnał. A im więcej nas będzie, tym ten sygnał będzie wyraźniejszy, że władza idzie za daleko. Należy wspierać wszystkie oddolne inicjatywy. Presję społeczną. Społeczeństwo się budzi i jest przerażone - przekonywał Ryszard Petru w grudniu ubiegłego roku.

Czytaj tekst: Petru chce wyprowadzić ludzi na ulice, a prezydenta Dudę straszy Trybunałem Stanu

Od tego czasu przez Warszawę przetoczyło się kilka demonstracji KOD. Najbardziej kuriozalną była akcja w obronie honoru TW Bolka. Ostatnio opozycjoniści postanowili zachęcić rząd do publikacji opinii Trybunału Konstytucyjnego, czym wzbudzili szczerą radość użytkowników sieci. Czyżby bezskuteczność wyciągania lemingów na spacery skłoniła lidera partii N do zmiany retoryki?

Dziś Ryszard Petru wrócił do tematu ulicznych demonstracji:

Co się dzieje, gdy oni bardziej eskalują? To fundamentalne pytanie. My nie chcemy Majdanu. My chcemy protestów, które są protestami pokojowymi. Musimy zmusić ich do ustąpienia poprzez zaangażowanie obywatelskie. Im więcej będzie maili, listów, tym większa szansa, że ich powstrzymamy. Siła jest w społeczeństwie, nie w poszczególnych politykach. My musimy się zorganizować, pokazać że się nie zgadzamy – też na nieodpowiedzialną politykę gospodarczą.

Nie wiemy jednak o co chodziło liderowi Nowoczesnej, gdy mówił te słowa:

Jeśli Polaków będziemy przekonywać do swoich racji, to im będzie spadać w sondażach, to zacznie się ferment w środku. To jest najlepsza strategia. Oni wybrali wariant węgierski – czyli silny PiS. Ale tego nie ma, bo nie zaczęli procedury wcześniejszych wyborów samorządowych.