Czy czeka nas bankowe tsunami?

Od dłuższego czasu staram się zwracać uwagę opinii publicznej na to, że nasz sektor bankowy wcale nie prezentuje się tak różowo, jak przedstawiają to nim kierujący.

Od dłuższego czasu staram się zwracać uwagę opinii publicznej na to, że nasz sektor bankowy wcale nie prezentuje się tak różowo, jak przedstawiają to nim kierujący.

Wbrew ich zapewnieniom spodziewam się, że na przełomie roku 2016/2017 czeka nas w Europie jakaś forma bankowego tsunami. Od kryzysu 2008 r. bowiem naprodukowano znacznie więcej długów bankowych, niż ich było. Świat obecnie jest zadłużony na ponad 200 bln dol., a niektóre kraje mają złe długi na kwoty sięgające 190 mld dol. – choćby banki w Hiszpanii. To się oczywiście przekłada na sytuację w Polsce, bo większość banków, ponad 60 proc., to są banki zagraniczne. Kłopoty banku matki mogą mieć bezpośredni wpływ na to, co się będzie działo w Polsce. A warto pamiętać, że Unia Europejska przygotowała już nawet rozwiązania prawne w postaci tzw. resolution, czyli mechanizmu uporządkowanej restrukturyzacji i likwidacji banków. To są właśnie rozwiązania na wypadek krachów dużych instytucji bankowych. W Unii się tego boją i o tym myślą, a tymczasem Polska w zakresie wdrażania tych rozwiązań pozostaje mocno w tyle.

 

Źródło:

Janusz Szewczak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo