Minister spraw wewnętrznych nie ma wątpliwości: "to nie powinno się zdarzyć, to nie mogło się zdarzyć, a jednak się wydarzyło". Równocześnie Mariusz Błaszczak przyznał, że szef BOR ma "pewną hipotezę", dlaczego doszło incydentu z udziałem prezydenckiej limuzyny.

Samochód, którym jechał prezydent Andrzej Duda zjechał na pobocze, bo pękła opona. Eksperci przyznają, że to dziwna sytuacja, bo takie opony są bardzo odporne.

CZYTAJ WIĘCEJ: Biegły rzeczoznawca dla Niezalezna.pl: dziwne, że taka opona się rozleciała

Do zdarzenia odniósł się szef MSWiA Mariusz Błaszczak, który był gościem "Piaskiem po oczach".

- To jest bezpieczny samochód, który był wielokrotnie sprawdzany. Był użytkowany przez kilka lat, a więc to nie powinno się zdarzyć, to nie mogło się zdarzyć, a jednak się wydarzyło - stwierdził na antenie TVN24. Dodając, że szef BOR ma już "pewną hipotezę".

- Ale nie chcę o tym mówić, jest za wcześnie. Zdarzenie wydarzyło się kilka godzin temu. Zostanie to zbadane bardzo precyzyjnie i informacja zostanie przedstawiona

- zapewnił Błaszczak.