Jak Kiszczak widział Michnika na swoim miejscu

  

Najnowsze „odkrycie” dokonane przez IPN w domu Kiszczaków, a przynajmniej jego upubliczniony fragment, czyli teczka TW „Bolka”, pokazuje niezbicie, iż na początku transformacji odkłamanie najnowszej historii Polski było w pełni możliwe. Proces ten rozpoczął pierwszy niepostkomunistyczny rząd premiera Jana Olszewskiego. A upublicznione w tych dniach dokumenty współpracy Wałęsy z bezpieką są jednoznacznym dowodem na to, iż misję tę wykonał rzetelnie i uczciwie. Gdyby wówczas nie doszło do zamachu przygotowanego przez ludzi będących gwarantami trwania postkomunizmu, Polska nie miałaby dziś problemu teczek, szaf, szantaży i bezpieki umocowanej w każdej kluczowej dziedzinie życia społecznego. Na filmie zapisującym epizody pertraktacji z komunistami w Magdalence, które po latach ukrywania przed opinią publiczną z zakamarków archiwów wydobyła kilka dni temu TVP INFO, została zarejestrowana pewna symboliczna scena. Oto Kiszczak wyznaje, iż od lat nie ma żalu do Michnika. A nawet go rozumie. Bo gdyby był na jego miejscu, postępowałby jak on, ale jest przekonany, iż gdyby Michnik zamiast niego kierował bezpieką, to też działałby jak Kiszczak. Przyszły naczelny „GW” jest rozbawiony tym wyznaniem. Widocznie powiedzenie, że też mógłby mordować, nie popsuło mu szampańskiego nastroju. Ale nie to jest najważniejsze. Otóż Kiszczak się nie pomylił. Zdecydowana większość jego gości z tzw. strony opozycyjnej była gotowa iść drogą swego gospodarza. Była gotowa kłamać, zniewalać manipulacjami, łamać prawo, a nawet zabijać – w sensie publicznym – byle tylko utrzymać w mocy postanowienia paktu z – no właśnie, z kim? – bezpieką? Moskwą? Przez ćwierć wieku III RP zbrodniarze komunistyczni, wszelkiej maści specjaliści od niewolenia, terroryzowania i w końcu sowietyzowania Polski byli obywatelami szczególnie uprzywilejowanymi. Nawet akcja w domu Kiszczaków pokazuje, że ten status jest utrzymany. IPN pokornie pobrał wskazane przez Kiszczakową materiały (nieważne, dlaczego wskazane), z wielką delikatnością – bo dopiero kilkadziesiąt godzin później – wybrał się na daczę należącą do rodziny zbrodniarza. Choć sygnały świadczące o tym, iż zarówno Kiszczak, jak i jego żona uczestniczyli (każde w innej roli) w „prywatyzowaniu” akt bezpieki pojawiały się w mediach, Instytut nie kwapił się, by to sprawdzić. Ta delikatność i pobłażliwość nie są oznakami lekceważenia. To strach – bo Kiszczak miał dożywotni immunitet nadany mu przez byłych agentów i tych, którzy zawdzięczają mu lata władzy i wpływów. Polska jak powietrza potrzebuje ostatecznego zerwania porozumienia z bezpieką. I choć postkomunistyczne układy wżarły się w wiele wymiarów życia publicznego, jest szansa, by wyciąć je jak raka – po prostu trzeba ujawnić całą prawdę o naszej najnowszej historii. Wyciągnąć na światło dzienne wszystko, co się da. Zlikwidować zbiory zastrzeżone w archiwum IPN. Opublikować aneks do raportu z likwidacji WSI. Walczyć o odebranie bezpiece ukradzionych Polsce dokumentów. To ani nie zemsta, ani sentymentalne zobowiązania. To budowanie przyszłości.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts