Rosyjski ambasador Siergiej Andriejew złożył dziś wieniec pod pomnikiem, którego w zasadzie już nie ma. W Pieniężnie w województwie warmińsko-mazurskim dyplomata uczcił sowieckiego generała Iwana Czerniachowskiego, kata polskich patriotów. W dniu rocznicy powstania Armii Krajowej - trudno tego nie uznać za prowokację.

Iwan Daniłowicz Czerniachowski jako dowódca 3. Frontu Białoruskiego był odpowiedzialny za realizację tzw. operacji wileńskiej latem 1944 roku. Doprowadził do aresztowania pułkownika Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka” i rozbrojenia 8 tysięcy żołnierzy AK, z których wielu zostało zesłanych do łagrów lub przymusowo wcielonych do Armii Czerwonej. Doszło do tego po tym jak sowieci wspierani przez polskich żołnierzy z AK zajęli Wilno. Pomnik Czerniachowskiego w Pieniężnie zbudowano na początku lat 70-tych XX wieku w pobliżu miejsca, gdzie generał został śmiertelnie ranny podczas operacji wschodniopruskiej w lutym 1945 roku.

Sowieckiego generała pochowano go w Wilnie. Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości jego szczątki przeniesiono na cmentarz w Moskwie, a wileński pomnik Czerniachowskiego przeniesiono do rosyjskiego Woroneża.

Przypomnijmy, rozbiórki monumentu od wielu lat domagały się polskie środowiska kombatanckie. Federacja Rosyjska broniła monumentu, argumentując, że jest on objęty międzyrządową umową z 1994 r. o grobach i miejscach pamięci. 

17 września ubiegłego roku, w rocznicę sowieckiej agresji na Rzeczpospolitą w 1939 r. zdemontowano popiersie generała Armii Czerwonej. Rosyjski MSZ wyraził wtedy „stanowczy protest” z powodu demontażu. Wezwał też do siebie polską ambasador w Moskwie.
 
Ambasador Siergiej Andriejew powiedział dziś dziennikarzom, że chociaż pomnika praktycznie nie ma, to i tak dla Rosjan będzie to miejsce związane z pamięcią po Czerniachowskim, bo tam generał został śmiertelnie ranny. Dlatego - jak zapowiedział - nadal będą tam organizowane rocznicowe obchody.

- Naszym zdaniem ten pomnik ma sens, tylko kiedy jest tam, gdzie miały miejsce wydarzenia, które ma upamiętniać. Nie ma sensu przenosić pomnika w inne miejsce, bo to nie będzie pomnik Czerniachowskiego tylko czegoś innego, (będzie to - red.) na przykład pomnik niewdzięczności

- mówił ambasador Rosji cytowany przez portal tvn24.pl.