Na demonstracji KOD chcieli uczcić Armię Krajową. Kijowski wezwał na nich policję

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

„Prowokacja” - wrzeszczał przed megafon lider KOD Mateusz Kijowski, jego zwolennicy dodawali „faszyści”, a na koniec wezwano policję. Bo na Krakowskim Przedmieściu pojawili się członkowie Klubu Gazety Polskiej z Otwocka, którzy brali udział w akcji „Zakochaj się w Polsce” i chcieli uczcić rocznicę powstania Armii Krajowej. Co ciekawe, manifestacja Kijowskiego i spółki odbywała się pod hasłem „KOD łączy, nie dzieli”.

Do bulwersujących wydarzeń doszło dzisiaj podczas demonstracji Komitetu (rzekomej) Obrony Demokracji przed Pałacem Prezydenckim. Zaatakowani zostali członkowie Klubu Gazety Polskiej z Otwocka.

- Pojawiliśmy się na Krakowskim Przedmieściu, aby w ramach akcji „Zakochaj się w Polsce”, a także dla uczczenia rocznicy powstania Armii Krajowej, rozdać naklejki-serduszka upamiętniające to wydarzenie. Z napisem „Miłość do Ojczyzny”. Początkowo ludzie z KOD-u uśmiechali się, brali je, przyklejali - relacjonuje nam Witold Szpiczyński, szef otwockiego Klubu Gazety Polskiej. - Niektórzy jednak, gdy zobaczyli, że patronami medialnymi jest niezalezna.pl, „Gazeta Polska Codziennie” i Telewizja Republika, gnietli naklejki, rzucali na ziemię, choć chodziło przecież o upamiętnienie naszych przodków, którzy walczyć o Polskę.


Na zdjęciu Witold Szpiczyński. Fot. Radosław Betlejewski

Pomimo to atmosfera była spokojna. Do czasu, aż do megafonu dorwał się Mateusz Kijowski.
- Krzyczał, aby nie brać naklejek, bo to prowokacja - dodaje Szpiczyński.

Kijowski bredził również coś o faszystach, a inni KOD-ziści wyzywali młode dziewczyny rozdające naklejki od „nazistek”.
- Podszedłem do Kijowskiego i chciałem wytłumaczyć, że to akcja „Zakochaj się w Polsce”. Nie chciał słuchać - dodaje nasz rozmówca.


Hasła o „jedności” potrafią wypisywać Fot. Radosław Betlejewski

Szefa Klubu Gazety Polskiej usunięto siłą z manifestacji. Lider KOD-u wezwał również policję.
- A my chcieliśmy jedynie wręczyć naklejki „Miłość do Ojczyzny” - dodaje ze smutkiem Witold Szpiczyński.


Woleli podrygiwać zamiast oddać hołd bohaterom. Fot. Radosław Betlejewski

Dzisiejsza demonstracja  odbywała się pod hasłem „KOD łączy, a nie dzieli”, a w zaproszeniu napisano: „Chcemy pokazać, że wychodzimy do wszystkich, nawet do tych, którzy się z nami nie zgadzają”. Czy może być dobitniejszy przykład obłudy?
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Rosyjscy urzędnicy dostali podwyżki

zdjęcie ilustracyjne / 3dman_eu CC0

  

W Rosji pensje wysokich rangą urzędników państwowych wracają do poziomu z 2015 roku. Po raz pierwszy nie ukazał się w tym roku antykryzysowy dekret prezydenta o zmniejszeniu pensji urzędników o 10 procent.

Kreml uzasadnił przywrócenie płac nadwyżką budżetową.

O tym, że dekret nakazujący obniżenie pensji nie ukazał się w tym roku - po raz pierwszy na przestrzeni czterech lat - poinformował dziś portal gospodarczy RBK. Źródła zbliżone do Kremla i do rządu Rosji potwierdziły, że od 1 stycznia br. pracownicy administracji (kancelarii) prezydenta i kancelarii rządu otrzymują pensje w takiej wysokości, w jakiej dostawali je przed 1 maja 2015 roku.

W 2015 roku prezydent Władimir Putin podpisał dekret o czasowym obniżeniu o 10 procent pensji najwyższych rangą urzędników państwowych. W dokumencie mowa była o prezydencie, premierze, wicepremierach i ministrach rządu, szefach służb specjalnych, sekretarzu Rady Bezpieczeństwa. Cięcia dotyczyły także prokuratora generalnego Rosji, szefa Komitetu Śledczego, rzecznika praw człowieka i członków Centralnej Komisji Wyborczej. W 2015 roku obniżono także pensje parlamentarzystów, pracowników administracji prezydenta i kancelarii rządu.

Kreml informując o obniżeniu płac wskazywał na „bieżącą koniunkturę gospodarczą”, czyli problemy budżetu wywołane zachodnimi sankcjami i spadkiem cen ropy.

Co roku Putin podpisywał dokument przedłużający cięcia. W 2019 dekret taki się nie pojawił, choć nie pojawił się także komunikat o przywróceniu płac do poprzedniego poziomu. W styczniu br. parlamentarzysta Władimir Żyrinowski, lider populistyczno-nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (LDPR) mówił publicznie, że dochody deputowanych wzrosły o 10 procent, do 330 tys. rubli (ponad 5,1 tys. USD).

Z oficjalnych danych wynika, ze pensja Władimira Putina po przywróceniu jej do poziomu z 2015 roku wyniosłaby 741,5 tys. rubli (ok. 11,5 tys. USD), a pensja premiera Dmitrija Miedwiediewa - 593,2 tys. rubli (ok. 9,2 tys. USD). Jest to wyłącznie wysokość samych poborów rządzących. Wysokość comiesięcznych dodatków pieniężnych nie jest ujawniana.

Na pensje ministrów resortów siłowych i szefów służb specjalnych składa się według RBK wynagrodzenie podstawowe w wysokości 179,1 tys. rubli (ponad 2,7 tys. USD), comiesięczna nagroda w wysokości 1 mln rubli (15,5 tys. USD) i nagroda kwartalna w wysokości podstawowej pensji miesięcznej. Ogółem więc zarabiają oni miesięcznie ponad 1,24 mln rubli (19,2 tys. USD).

RBK podaje, że od 2002 roku przeprowadzono dziesięć podwyżek wynagrodzenia prezydenta i premiera i że wzrosło ono ogółem ponad jedenastokrotnie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl