​Polska szuka kompromisu ws. transportu

  

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa (MIB) poinformowało portal niezalezna.pl, że dziś w Białej Podlaskiej odbywa się spotkanie transportowców wykonujących przewozy do Rosji z zarządem Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. Weźmie w nim udział wiceminister infrastruktury i budownictwa Jerzy Szmit. MIB jest gotowe do niezwłocznego wznowienia rozmów z Rosją.
 
Jak informowaliśmy, w polsko-rosyjskich rozmowach w sprawie przewozów drogowych na terenie Rosji nastąpił impas. Rozmowy, z udziałem polskiego wiceministra infrastruktury i jego rosyjskiego odpowiednika zostały w ubiegła środę przerwane.
 
Ministerstwo poinformowało niezalezna.pl, iż „na ten moment nie został ustalony termin kolejnych rozmów z Rosjanami”. MIB przypomniało jednocześnie, że podczas ostatnich polsko-rosyjskich negocjacji w sprawie zasad wykonywania międzynarodowych przewozów drogowych w Warszawie (2-3 lutego 2016 r.), w których wzięli udział wiceministrowie Jerzy Szmit i Nikołaj Asauł ustalono, że zmiany wymagają rosyjskie przepisy, które są niezgodne z umową dwustronną zawartą w 1996 r.
 
Ponadto, według ministerstwa, „szczegóły stanowiska Polski w postaci protokołu z posiedzenia polsko-rosyjskiej Komisji Mieszanej ds. międzynarodowych przewozów drogowych zostały dziś przekazane stronie rosyjskiej. Akceptacja tych ustaleń pozwoli na kontynuację rozmów jeszcze w tym tygodniu”.
 
W ubiegłotygodniowym komunikacie o przerwaniu rozmów polsko-rosyjskich MIB napisało m.in., że „podczas negocjacji w pierwszej kolejności, co podkreślają sami przewoźnicy, konieczne jest określenie zasad, na jakich mają być wykonywane przewozy w ramach transportu drogowego. Niestety Rosja wielokrotnie łamała zawarte dotychczas porozumienia i ustalenia, zarówno dwustronne, jak i międzynarodowe. Dodatkowo Rosja podjęła działania administracyjne, mające na celu wyeliminowanie polskich przewoźników z rosyjskiego rynku. Wydana została ustawa federalna z lutego 2015 r. o kontroli przewozów międzynarodowych i rozporządzenia wykonawcze do tej ustawy, które jednostronnie zmieniają dotychczasowe ustalenia. Ponadto wydany został dekret prezydenta Rosji z końca grudnia 2015 r. ograniczający przewozy tranzytem przez terytorium Rosji produktów objętych rosyjskim embargiem. Ogranicza to istotnie dostęp polskim producentom do rynków Azji środkowo-wschodniej.
 
- Próbowaliśmy uzgodnić warunki, na których dotkliwość nowych rosyjskich regulacji będzie mniejsza. Niestety to co przedstawiła nam strona rosyjska dla naszych przewoźników okazało się nie do przyjęcia. Próbowaliśmy rozstrzygnąć to na gruncie umowy między Polską a Federacją Rosyjską dotyczącej transportu, jednak strona rosyjska chciała stosować prawo Federacji, co jest sprzeczne z prawem międzynarodowym - mówił wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit po spotkaniu ze swoim rosyjskim odpowiednikiem.
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Doradca Komorowskiego wspomina jego wyborczą porażkę: Przykładem idiotyzmu było 16 bronkobusów

Zdjęcie ilustracyjne / Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

- Kampania Bronisława Komorowskiego w 2015 roku stała się areną walki różnych frakcji w Platformie Obywatelskiej i było to jedną z przyczyn porażki wyborczej prezydenta - uważa doradca byłego prezydenta Tomasz Nałęcz. Według niego, niedociągnięć było wiele, a jednym z najlepszych przykładów są tzw. "Bronkobusy".

Pięć lat temu kampania prezydencka była niezwykle intensywna. Niemal wszystkie sondaże dawały zwycięstwo Bronisławowi Komorowskiemu, lecz Andrzej Duda spotykał się z Polakami, konsekwentnie dążył do zwycięstwa i ostatecznie pokonał ówczesnego prezydenta w drugiej turze wyborów. Doradca Komorowskiego wspomina tamten czas i wskazuje na błędy, jakie wtedy popełniono.

- Komorowski padł ofiarą partykularnych interesów PO i wewnętrznej rywalizacji w Platformie. Np. w 2000 roku kampanię Kwaśniewskiego robił SLD. To był ogromny wysiłek tej partii, ale zarazem był zakaz stemplowania kampanii Kwaśniewskiego znakiem partyjnym. W kampanii 2015 r. było odwrotnie. Platforma uważała, że Komorowski ma zwycięstwo w kieszeni, a sama ma słabe notowania, więc trzeba się nagłośnić, korzystając z kampanii Komorowskiego

- uważa Tomasz Nałęcz. 

Według niego, efekt takich działań był do przewidzenia. 

- PiS w pewnym momencie zorientowało się, że to jest ta furtka, dzięki której można zamienić wyłom w murze w wielką dziurę. Efekt był taki, że nie tyle Platforma się nagłośniła, ile sprowadziła wynik Komorowskiego do swojego. Nie mówiąc już o tym, że tam były dwie lub więcej frakcji, które się ścierały, podstawiając sobie wzajemnie nogi

- stwierdza. 

Niedociągnięć w kampanii Komorowskiego, co zdecydowało o wygranej Andrzeja Dudy, było wiele.

- Najlepszym przykładem idiotyzmu było 16 bronkobusów, choć w żadnym nie było Komorowskiego. Bronkobus przyjeżdżał, ludzie czekali na Komorowskiego, a tu wychodził poseł PO, którego już mieli serdecznie dosyć. Tak to wyglądało

- kończy Nałęcz. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts