Daisy atakuje program 500+

  

Już teraz zaczynają się pojawiać, a za kilka miesięcy będzie o nich głośno w całej Polsce. Z dziecięcymi łzami będą wyjaśniać, że są ubogie, a program 500+ na każde drugie dziecko krzywdzi ich lub omija. Ckliwe opowieści zaleją media, by pojedynczymi przypadkami wywołać wrażenie fiaska całego projektu.

Rzecznik Praw Dziecka dwa tygodnie temu opublikowała list 9-letniej Julii. „Jest mi bardzo przykro z powodu, że moja młodsza siostra dostanie pięćset złotych, a ja nie” – miała napisać dziewczynka do premier Beaty Szydło. „Dlaczego pierwsze dziecko nie dostanie pięciuset złotych? Pierwsze dziecko też powinno mieć do tego prawo. Bez pierwszego dziecka nie byłoby drugiego”. Takie żale pierworodnej córki zrobią na wyborcach większe wrażenie niż pół miliona rodzin zadowolonych ze wsparcia rządowego programu. Nie wierzycie?

Dziećmi w politykę

W 1964 r. prezydent USA Lyndon Johnson starł się w wyborach prezydenckich z prawicowym senatorem Barrym Goldwaterem. W trakcie kampanii wyemitował 60-sekundowy spot, w którym około 6-letnia dziewczynka liczy i odrywa płatki trzymanego w ręku kwiatka. Mała blondyneczka myli się nawet w liczeniu: „five… seven… six… eight…” – recytuje. Gdy dochodzi do dziesięciu, kamera stopniowo przybliża się do jej oka, aż cały ekran mamy przesłonięty ciemną źrenicą, gdy męski, tubalny głos odlicza do startu rakiety. Gdy dochodzi do zera, źrenica oka dziewczynki wypełnia się grzybem atomowym. Głos kandydata na prezydenta komentuje, że to jest stawka w wyborach: miłość albo śmierć miliardów ludzi. „Głosuj na prezydenta Johnsona” – brzmi ostatnie zdanie spotu. 

„Atak Daisy” – tak nazwano piorunujący efekt tego spotu. Ładne obrazki skontrastowane z brutalną rzeczywistością przesłaniają statystyki, realne wyniki i programy polityczne. Przecież kontrkandydat Johnsona nie oderwałby dziewczynki od codziennych zabaw, by odpalić arsenał rakietowy – jednak ludzie nie mogą przejść obojętnie obok trosk i problemów dziecka. 

Dzieci są zazwyczaj szczere i niewinne, toteż przypisanie im pewnych poglądów politycznych oczyszcza te poglądy z niecnych, partyjnych intencji. Dlatego politycy nieraz sięgają do takich chwytów, nie tylko przez głaskanie ich po główkach w czasie mityngów wyborczych, ale przez pokazywanie pojedynczych wypadków rzekomo obrazujących cały proces.
Fałszywa pocztówka

Laureat Nagrody Nobla z dziedziny ekonomii Daniel Kahneman opisał liczne błędy, jakie popełnia nasz mózg w ocenie rzeczywistości. Naukowiec opisał „łatwość poznawczą”, z jaką interpretujemy odbierane przez nas informacje, za którą idą fałszywe przekonania. Kahneman potrafił zbadać nawet wpływ koloru czcionki i papieru na wiarygodność tekstu, a co dopiero siłę przekazu opowieści o smutnej dziewczynce. Noblista stwierdził też, że spójność opowieści jest dla człowieka bardziej przekonująca niż obiektywne liczby. To znaczy, że kłamstwo przedstawione z plastycznymi szczegółami (kolor włosów dziewczynki, jej charakter pisma, pobrudzona sukienka) mają większą moc niż ankieta, w której pół miliona rodzin doceni polityczną zmianę. Dlatego media mogą w łatwy sposób zafałszować obraz społeczny – pokazać fragment rzeczywistości i przedstawić go jako „typowy przykład”. Zakłamanie może oczywiście funkcjonować w obie strony: telewizja PRL-u pokazywała trzech robotników zadowolonych z „reform” Jaruzelskiego, a TVN pokazał pięćdziesiąt pielęgniarek niezadowolonych z pierwszych rządów PiS-u – choć obie prezentacje pokazują niewielką część rzeczywistości, w telewizji sprawiają wrażenie całości. Na pocztówkach wysyłanych z wakacji zawsze widnieją słoneczne plaże i góry, choćby nasz urlop miał upłynąć w deszczu – tak historie pojedynczych ludzi udają refleksje całego społeczeństwa.

Amerykańska dziewczynka w sowieckich pionierach

W 1982 r. 10-letnia Samantha Smith napisała list do samego Jurija Andropowa, sekretarza generalnego Komunistycznej Partii ZSRS. Dziewczynka zapytała dawnego szefa KGB, czy chce pokoju na świecie i czy użyje bomby atomowej, aby zniszczyć świat. To, co stało się po napisaniu listu, zaskoczyło całą Amerykę. Samantha stała się wkrótce bohaterką Związku Sowieckiego, będąc zapraszana do Moskwy przez samego Andropowa, uczestnicząc w obozach pionierów i – oczywiście – otrzymując odpowiedź od genseka. Zanim zginęła w wypadku lotniczym, dziewczynka stała się też gwiazdą medialną w USA, promując „przyjaźń amerykańsko-sowiecką”, i to w dobie prezydentury Ronalda Reagana, który zamierzał rozbić komunistyczne imperium. W propagandzie ZSRS dziewczynka była skontrastowana z elitami USA – ona, przedstawicielka zwykłego ludu amerykańskiego, miała pragnąć pokoju i rozbrojenia (zwłaszcza po stronie Waszyngtonu!), gdy zły, kapitalistyczny rząd dążył do konfrontacji.

Dziennikarze decydujący o zadaniach rządu

Oczywiście na takie chwyty propagandowe istnieją dobre odpowiedzi. Gdy prokuratura w Nowym Sączu postanowiła wejść do mieszkania internauty, który przerobił film z Andrzejem Dudą (prezydent po przeróbce wyglądał, jakby był pijany podczas państwowych uroczystości), media próbowały wykreować wizerunek IV RP jako państwa policyjnego. Natychmiastowa reakcja Kancelarii Prezydenta, wyrażenie oburzenia i krytyka prokuratury, pomogły przenieść reakcje widzów z głowy państwa na urzędników prawa. Podobnie krytyka rządu ze strony dzieci jest skutecznie odpierana za pomocą szybkiej i życzliwej odpowiedzi ze strony polityka. Jednak szantaż emocjonalny z użyciem dzieci jest dość absorbujący – ile takich „zawiedzionych polityką” dzieci może odwiedzić premier, gdy lewicowi dziennikarze będą kreowali kolejne takie wypadki?
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl