Trudna próba dla Merkel. Żelaznej Angeli zagraża rezerwowa Julia

Po miesiącach dyskusji Angela Merkel zgodziła się na kompromis ws. uchodźców proponowany przez jej koalicjantów.

Tobias Koch; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/de/deed.en
Po miesiącach dyskusji Angela Merkel zgodziła się na kompromis ws. uchodźców proponowany przez jej koalicjantów. Tymczasem niemiecka prasa rozpoczęła spekulacje na temat możliwego następcy „żelaznej kanclerz”. Jako rezerwowy kanclerz występuje prominentna polityk CDU.

Z najnowszego sondażu dla magazynu „Focus” wynika, że aż 40 proc. Niemców jest za tym, by Angela Merkel ustąpiła ze stanowiska kanclerz. Przyczyną jest niezadowolenie ankietowanych z powodu prowadzonej przez nią polityki migracyjnej.

Niemieckie instytuty badające opinię publiczną informują, że poparcie dla Merkel i jej rządu spada systematycznie. Według Instytutu Forsa, gdyby wybory parlamentarne w Niemczech odbywały się w styczniu br., to na współrządzące dotychczas Unię Chrześcijańsko-Demokratyczną (CDU) i Unię Chrześcijańsko-Społeczną (CSU) chciałoby głosować 36 proc. ankietowanych. Na socjaldemokratów (SPD), którzy również obecnie znajdują się w rządzie, głosowałoby 24 proc. respondentów. Na eurosceptyczną prawicę (AfD) głos oddałoby 13 proc., a na opozycyjne Zielonych (Die Grünen) i Lewicę (Die Linke) – po 10 proc.

Znajdująca się na marginesie niemieckiej sceny politycznej AfD, po powstaniu kryzysu migracyjnego, stała się już w całym kraju trzecią siłą polityczną. Ugrupowanie skupia się obecnie na krytyce Merkel za politykę imigracyjną i domaga się jej dymisji. Umocnienie się AfD niepokoi zarówno rządzących, jak i niemieckie media lewicowe. Walka medialna o głosy wyborców w wyznaczonych na 2017 r. wyborach parlamentarnych w Niemczech skutkowała tym, że politycy innych partii odmawiają udziału w publicznych debatach, gdy udział w niej zapowiada członek AfD. „Nie będę pomagał komuś takiemu dotrzeć do milionów telewidzów” – komentował ostatnio swoją niechęć do spotkania się z politykami AfD w jednym programie dyskusyjnym wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel (SPD) w rozmowie z düsseldorfską gazetą „Rheinischen Post”.

Tymczasem miesiące dyskusji w Berlinie wreszcie zakończyły się porozumieniem w kwestii nowego planu wobec uchodźców. Koalicja rządząca CDU-CSU-SPD porozumiała się w czwartek ws. zaostrzenia prawa azylowego. M.in. uzgodniono, że Maroko, Algieria i Tunezja będą traktowane jako kraje bezpieczne, co oznacza, że imigranci stamtąd będą po odrzuceniu ich wniosków o azyl natychmiast odsyłani do kraju pochodzenia. Ponadto mają zostać wprowadzone ograniczenia dla uchodźców, jeśli chodzi o możliwość w przyszłości łączenia ich rodzin. Powodzenie planu jest ostatnią szansą na utrzymanie stanowiska przez Angelę Merkel. Informując późnym wieczorem o porozumieniu, kanclerz Niemiec od razu zapowiedziała szybką jego realizację.

Jednak nawet przyjęty plan nie zakończył walki wewnętrznej w koalicji rządzącej. Na razie o dymisji Angeli Merkel nadal nie mówi się poważnie, ale powoli pod jej bokiem wyrósł poważny rywal i to ponownie kobieta. Jest nią wiceprzewodnicząca CDU Julia Klöckner, która zyskała nieoczekiwanie, proponując w kwestii uchodźców inne rozwiązanie niż propozycje samej kanclerz. Określono je planem A2. Zakłada on powstanie specjalnych ośrodków na granicy niemiecko-austriackiej, w których miałyby być wstępnie, ale dość dokładnie, weryfikowane dokumenty imigrantów. W tych ośrodkach powinna się odbywać rejestracja i wstępna weryfikacja wniosków o nadanie statusu uchodźcy oraz badania lekarskie. Po takiej pierwszej kontroli w strefach granicznych imigranci byliby kierowani dalej w głąb Niemiec lub od razu odsyłani z powrotem. Julia Klöckner 13 marca weźmie udział z ramienia CDU w najbliższych wyborach lokalnych w Nadrenii Palatynacie i jeżeli wygra z dobrym wynikiem, to jej polityczna pozycja zdecydowanie wzrośnie.

 


Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Waldemar Maszewski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo