Wolność i demokracja

  

– O co walczycie? – mam ogromną ochotę spytać demonstrującą emerytkę, kiedyś aktywistkę Solidarności, teraz z trudem wiążącą koniec z końcem.

– O wolność i demokrację! – odkrzyknie z animuszem i zapewne nie pozwoli mi rozwinąć pytań. O jaką wolność i jaką demokrację? Same najsłuszniejsze hasła są jedynie pustym dźwiękiem, nie istnieją przecież bez kontekstu.

– Wolne media! – skanduje tłum, dowodząc tym samym, że wkroczyliśmy właśnie w okres jakiegoś straszliwego zniewolenia. A przecież czy ktokolwiek uczciwy i rozsądny może nazwać realizacją swobód i wolnością stan dotychczasowy, gdy większość medialnego rynku była przestrzenią, z której wykluczano wszystkich i wszystko, co nie zgadzało się z ideologią jednej gazety i praktyką rządzących partii?

Czy demokratycznym mógł być kraj, w którym Trybunał – strażnika konstytucji – obsadzili nominaci jednej strony sporu politycznego, każąc w dodatku wierzyć w apolityczny charakter tego grona.

Podobnie rzecz się miała ze służbą cywilną. Zasada konkursów była piękna, ale u nas tak się jakoś składało, że wygrywali jedynie słuszni kandydaci i w efekcie praktyczną większość stanowisk w kraju obsadziła nomenklatura partyjno-towarzyska.

– Precz z cenzurą! – skanduje grupka celebrytów o znanych nazwiskach i zużytych twarzach. – A wy jakiej wolności pragniecie – kasy dla antypolskich filmów i pornograficznych spektakli teatralnych?

– Grozi nam państwo policyjne! –
słyszę z innej trybunki. A jakie było do tej pory? Ile podsłuchów założyli funkcjonariusze w czasach miłości? Ile było działań nielegalnych, ile łamania prawa? Co prawda państwo to niezdolne było łapać szpiegów, rozliczać wielkich aferzystów lub sądzić sprawców zaniedbań, zaniechań, niegospodarności czy wręcz zdrady, miało jednak ogromny arsenał działań dla zgnojenia niewygodnych, przedsiębiorczych, niezależnych.

Tego bronicie? Polskojęzycznych mediów zarządzanych przez właścicieli gardzących narodem, banków i hipermarketów transferujących za granicę polski majątek narodowy? Wolno wam! Demokracja, która podobno jest niszczona, pozwala wam na to.

Wolałbym jednak, gdybyście występowali pod prawdziwymi hasłami. Np.:

„Bronimy naszych posad, bronimy naszych mocodawców. Wyprzedajmy się do końca. Wszystkie media w ręce niemieckie. Rzepliński na prezydenta!”.


I jeszcze jedno pytanie: dlaczego protestujecie teraz, kiedy nic się nie dzieje, kiedy nikt i nic nie zagraża wolności i demokracji? Czy nie rozsądniej byłoby poczekać na rzeczywiste działania, patrzeć uważnie na ręce władzy i gdyby ta nie spełniała obietnic, łamała prawo i ograniczała swobody Polaków – wyjść na ulice?

Niewykluczone, że wówczas podszedłbym z wami!
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts