KOD w Australii przestraszył się demonstracji poparcia dla polskiego rządu i prezydenta

  

23 stycznia sympatycy Komitetu Obrony Demokracji próbowali zwrócić na siebie uwagę w Australii. Kilkanaście osób z biało-czerwonymi flagami Polski oraz niebieskimi flagami UE próbowało prowadzić demonstrację, aby następnie chwalić się w mediach społecznościowych organizacja manifestacji w Melbourne. Tymczasem Monika Wiench z Komitetu Obrony Polski w Australii w niezwykle emocjonalnej relacji z Melbourne opisuje, jak rzeczywiście wyglądał cały protest środowisk KOD i jak jego uczestnicy wystraszyli się liczebnej przewagi manifestacji poparcia dla polskiego rządu i prezydenta organizowanej przez Komitet Obrony Polski w Australii i Klubów „Gazety Polskiej,

- I znów, jak w czasach głębokiej komuny poszliśmy demonstrować. Znów jak wtedy, założyliśmy koszulki z napisem „Solidarność”, wyjęliśmy z miejsc z polskimi pamiątkami flagi, w ciągu kilku godzin przygotowaliśmy plakaty i ulotki, znów w sercach naszych zapanował niepokój i gniew. A wydawało się, że nie nastąpi to już nigdy więcej. Że tutaj, w Australii będziemy mieli wreszcie spokój - relacjonuje Monika Wiench z Komitetu Obrony Polski w Australii.

Jednocześnie Monika Wiench opisuje kulisy demonstracji KOD.

- Ustawili się do zdjęcia, postali i po trzydziestu minutach, widząc naszą kolosalną przewagę, poszli. Swoje zdjęcie, takiej małej, a zgodniej rodzinki, pewnie przekażą swoim mocodawcom w Europie, pochwalą się komuś, głównie Gazecie Wyborczej, że ponoć demonstrowali w Melbourne – tłumaczy przedstawicielka Komitetu Obrony Polski w Australii.

(Demonstracja KOD)

Uczestnicy manifestacji poparcia dla Polski i rządu Beaty Szydło śpiewali hymn Polski, a pod adresem grupki demonstrantów KOD wznosili wznosili okrzyki: „Zdrajcy”, „Targowica”, „Precz z komuną”.

- Było nas czterokrotnie więcej; z naszymi flagami, hasłami [...]. Niektórzy z nas krzyczeli do nich „czy wam nie wstyd?”. Bo wśród nas byli więźniowie polityczni, ze Stowarzyszenia Więźniów Politycznych w Australii,  byli działacze Klubu Gazety Polskiej w Melbourne, aktywni działacze pierwszej „Solidarności”, członkowie niedawno powstałego Komitetu Obrony Polski w Australii, szereg znanych w Polonii melbourneńskiej osób. Byli ci, którzy jeszcze nie tak dawno siedzieli w więziennych celach, walcząc o Polskę właśnie demokratyczną, wolną i niezawisłą – relacjonuje Monika Wiench z Komitetu Obrony Polski w Australii.

  (Demonstracja poparcia dla polskiego rządu i prezydenta)
Doszło również do incydentu i ostrej wymiany zdań między uczestnikami obu manifestacji. W pewnym momencie jedna z uczestniczek demonstracji sympatyków KOD, członkini Australijskiego Instytutu Spraw Polskich wołała... łamaną polszczyzną: „My jesteśmy quality”.

- Z ponurymi minami, zadziwiająco szybko poszli do domu, żegnani na odchodne gwizdami i buczeniem. A my, wracaliśmy zadowoleni, zjednoczeni i silni – relacjonuje Monika Wiench.


(Demonstracja KOD)
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Kim naprawdę jest Gerald Birgfellner? Katarzyna Gójska o tajemniczej sieci powiązań Austriaka

kadr z programu "W Punkt" Katarzyny Gójskiej / fot. Telewizja Republika;

  

Katarzyna Gójska rozpoczynając program „W punkt” zwróciła uwagę na artykuł Grzegorza Wierzchołowskiego z najnowszego numeru tygodnika „Gazeta Polska”. Ukazana została tam sieć biznesowych powiązań Geralda Birgfellnera. „Warto przyjrzeć się jego dotychczasowym osiągnięciom, bo żurnaliści z Czerskiej dziwnym trafem tą sprawą w zasadzie się nie zainteresowali” - zauważa Katarzyna Gójska.

„Gazeta Polska” postanowiła sprawdzić dotychczasowe biznesy Geralda Birgfellnera. Skoro „Gazeta Wyborcza” od kilkunastu dni z różnym natężeniem raczy opinię publiczną łzawą historią o biednym, oszukanym przedsiębiorcy z Austrii, warto przyjrzeć się jego dotychczasowym osiągnięciom, bo żurnaliści z Czerskiej dziwnym trafem tą sprawą w zasadzie się nie zainteresowali.  Okazało się, że szkoda, bo najbardziej znany teraz w Polsce obywatel Austrii ma bardzo ciekawe biznesowe relacje. Jego nazwisko przewija się w dokumentach wielu spółek.
- mówiła Katarzyna Gójska na antenie Telewizji Republika.

Birgfellner przewija się w dokumentach firm nie tylko w Austrii, ale też w Polsce, Czechach, na Słowacji. Najbardziej intrygujący wątek prowadzi jednak na Cypr. Okazuje się bowiem, że cypryjski zarządca spółki Birgfellnera jest powiązany z aferą Panama Papers i zaufanym oligarchą Putina!

 Więcej szczegółów związanych znajdą państwo w nowej „Gazecie Polskiej”. Zacytowałam je tylko po to, by pokazać, że dziennikarze - podobno śledczy - z „Gazety Wyborczej” nie zadali sobie trudu, żeby sprawdzić, kim jest austriacki przedsiębiorca, który poprzez Romana Giertycha zgłosił się do nich ze zleceniem na Jarosława Kaczyńskiego. Oni po prostu przyjęli to zlecenie, ale nie prowadzili żadnego dziennikarskiego śledztwa, czy nawet weryfikacji dokonań źródła swoich informacji. No chyba, że jest inaczej. Sprawdzili i z jakichś powodów postanowili zataić przed swoimi czytelnikami tę właśnie część swojej wiedzy.
- mówiła rozpoczynając program „W punkt” Katarzyna Gójska.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl