Tylko w 2014 r. Agencja Mienia Wojskowego sprzedała kilkadziesiąt tysięcy kałasznikowów, pistoletów TT i P-64. Zostały one uznane za zbędne i sprzedane prywatnym firmom. W ramach audytu sprawę bada nowe kierownictwo Agencji – dowiedziała się „Gazeta Polska”.

 „Polska jest jednym z najbardziej rozbrojonych narodów w Europie i na świecie, z liczbą 1,3 sztuk legalnej broni w przeliczeniu na 100 mieszkańców” – napisała w interpelacji do ministra obrony narodowej Anna Siarkowska, posłanka Kukiz’15. Jej wątpliwości wzbudziła masowa wyprzedaż broni ręcznej prowadzona za rządów PO–PSL przez Agencję Mienia Wojskowego (AMW). Dziesiątki tysięcy karabinów i pistoletów wycofanych z użytku przez służby mundurowe i wojsko sprzedano prywatnym firmom. Według posłanki może to osłabić bezpieczeństwo państwa, ponieważ sprzęt ten mógłby zostać wykorzystany jako indywidualne uzbrojenie polskich jednostek mundurowych oraz rezerwistów w momencie konfliktu zbrojnego.

Po objęciu stanowiska ministra obrony narodowej przez Antoniego Macierewicza nowym prezesem AMW został Mateusz Mróz. Z ustaleń „Gazety Polskiej” wynika, że sprawa masowej wyprzedaży broni ręcznej jest badana w ramach prowadzonego w Agencji audytu.

Agencja Mienia Wojskowego od 1 października 2015 r., po połączeniu z Wojskową Agencją Mieszkaniową, stała się jedną z najważniejszych wojskowych agend. Zarządza wielomiliardowym majątkiem, m.in. atrakcyjnymi nieruchomościami w różnych miastach Polski (budynkami i lokalami mieszkalnymi), a także wycofanym z użytkowania sprzętem wojskowym, który sprzedaje w drodze przetargów i konkursów.

„W ostatnich sześciu latach ze sprzedaży samych rzeczy ruchomych (w tym mienia koncesjonowanego) Agencja Mienia Wojskowego uzyskała prawie 316 mln zł”

– stwierdziła w piśmie do „GP” Małgorzata Weber, rzecznik prasowy AMW.

W okresie 2008–2014 Agencja pozbyła się ponad 45,5 mln sztuk mienia koncesjonowanego, w tym ponad 400 pojazdów opancerzonych, 24 statków powietrznych, 9 okrętów. Jednak najwięcej sprzedała amunicji – 44 mln sztuk różnego kalibru i 240 tys. sztuk broni (kaliber 4,5–14,5 mm).

Wśród rzeczy sprzedanych znalazła się także broń ręczna. To właśnie jej sprzedaż przez AMW wzbudziła najwięcej wątpliwości. Tylko w 2014 r. Agencja pozbyła się 25 tys. różnego rodzaju karabinków automatycznych typu Kałasznikow, 2,5 tys. nowszych automatów Tantal i 16 tys. pistoletów TT i P-64.
O wycofaniu tego uzbrojenia z użytkowania armii oraz służb mundurowych (m.in. Policji i Straży Granicznej) zdecydowali ówcześni szefowie MON i MSW. W tym okresie na czele resortu obrony stał Tomasz Siemoniak, a ministrem spraw wewnętrznych był Bartłomiej Sienkiewicz.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.