Niezłe show odegrał dzisiaj Gromosław Czempiński opowiadając jak to polski wywiad rzekomo był niezależny od Moskwy, a nawet nie był częścią PRL-owskiego system represji. Jego słowa zdumiały osoby doskonale znające temat. - Nie było żadnego wywiadu polskiego. Był wywiad sowiecki posługujący się oficerami mówiącymi w języku polskim (...) jeździło na kursy do szkoły KGB i dopiero po nich można było awansować na poważne stanowiska - tłumaczy portalowi niezalezna.pl Jerzy Targalski, publicysta i autor książki "Resortowe dzieci. Służby".

Gromosław Czempiński w I programie Polskiego Radia powiedział dziś, że PRL-owski "wywiad nie był bezpieką, chociaż popularnie wielu uważa, że tak należy nas sytuować. Wywiad był odrębną instytucją poza strukturami MSW".

- Każdy funkcjonariusz I Departamentu miał legitymację Służby Bezpieczeństwa. Nie ma co, dyskutować, bo zdjęcia takiej legitymacje są w naszej książce „Resortowe dzieci. Służby” - komentuje słowa Czempińskiego dr Jerzy Targalski

Czy Gromosław Czempiński celowo wprowadza błąd?
– Oczywiście, on nie chce się przyznać, że był częścią Służby Bezpieczeństwa i działał na polecenie Moskwy.  W I Zarządzie Głównym, czyli wywiadzie sowieckim był Wydział XI, który zajmował się koordynacją działań, nadzorem i kontrolą nad wszystkimi wywiadami Bloku Wschodniego. W NDR-ze, czyli wywiadzie naukowo-technicznym była służba „D”, która przydzielała zadania z zakresu działań naukowo-technicznych państw Bloku.To było podwójne uzależnienie, do tego dochodzą oficerowie łącznikowi i regularne konsultacje między rezydenturami państw Bloku i rezydenturą sowiecką w każdym państwie zachodnim - mówi Targalski.
 
Czempiński w radiowej audycji zadeklarował: "Uważaliśmy, że szczególnie wywiad polski, był swoistego rodzaju wyspą w służbach układu warszawskiego. Mieliśmy własną szkołę, własne struktury, minimalną współpracę - jeśli można tak powiedzieć - z Rosjanami, co wielokrotnie w różnym okresie czasu podkreślali Amerykanie".

- Nie było żadnego wywiadu polskiego. Był wywiad sowiecki posługujący się oficerami mówiącymi w języku polskim, pochodzącym z terenu Polski. Nie było żadnych wysp. Nie był wyspą nawet wywiad rumuński, który był podporządkowany I Zarządowi Głównemu KGB. Jaka własna szkoła, jak się jeździło na kursy do szkoły KGB i dopiero po nich można było awansować na poważne stanowiska w I departamencie. Niech Czempiński nie gada, bo wystarczy spojrzeć do naszej książki, aby zobaczyć ilu oficerów I Departamentu było szkolonych w Moskwie i jak ich kariera się rozwijała. Współpraca z Rosją była bliska. Było koordynowanie zadań, konferencje rezydentur itp. Działania były koordynowane przez KGB - mówi Targalski i dodaje "Nie amerykanie podkreślali, tylko Czempiński mówi, że Amerykanie podkreślali" - podsumowuje Targalski.