Komisja Europejska postanowiła wszcząć wobec Polski pierwszy etap procedury dotyczącej ochrony państwa prawa. – Jest ciekawe, jak uruchomiono tę procedurę. Otóż, z tego co się dowiedzieliśmy, stało się tak na wniosek jednego człowieka, bo nie było żadnego głosowania w Komisji Europejskiej. Pani Bieńkowska twierdzi, że nie brała udziału w żadnym głosowaniu, czyli jeden człowiek zdecydował – powiedział w programie „Bez retuszu” w TVP Info Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.

Zdaniem Tomasza Sakiewicza, „pani Bieńkowska zachowała się tak, jak od niej oczekiwano”. Gdyby powiedziała „nie”, gdyby się zachowała jak Polka i broniła interesów własnego kraju, nie byłoby całego problemu – dodał publicysta.

Atak na Polskę zaczął się jeszcze za rządów Ewy Kopacz. Martin Schulz bardzo atakował Polskę i proponował różnego typu sankcje jeszcze w czasie tamtych rządów, które też zmieniały Trybunał Konstytucyjny, ale zdaję się, że to się podobało Komisji Europejskiej – przypominał redaktor naczelny „GP”.

Zwrócił też uwagę, że takimi działaniami Niemcy chcą częściowo przykryć swoje kłopoty. – Dwa dni temu w Kolonii wprowadzono segregację rasową. Jest zakaz wstępu dla imigrantów na baseny – przypomniał Tomasz Sakiewicz. – Połowa aktywności Komisji Europejskiej to przykrycie gigantycznych problemów niemieckich. W Niemczech na własne oczy zobaczyliśmy, jak działa cenzura, niemożliwa w Polsce nawet za czasów Donalda Tuska, czy Ewy Kopacz – tłumaczył.

Podkreślił również, że PiS jest „wygodniejszym i łatwiejszym kąskiem, dlatego że (…) Schulz jest socjalistą, i to komunizującym socjalistą, a PiS jest partią konserwatywną”.

Z kolei europeista, dr hab. Piotr Wawrzyk zaznaczał, że „KE podejmuje decyzje na zasadzie jednomyślności”, bo nikt nie wnosił sprzeciwu. – Tak było teraz. Nikt się nie odezwał, także pani Bieńkowska – stwierdził. Komisja uznała zatem, że decyzja została podjęta jednomyślnie, bez przeprowadzania głosowania. Mogła tak zrobić, to zgodne z traktatem i z regulaminem. Gdyby jednak pani Bieńkowska powiedziała, że wyraża sprzeciw, procedury by nie podjęto – wyjaśniał. 

Natomiast politolog, dr Tomasz Żukowski, miał wątpliwości czy procedura w ogóle mogła zostać podjęta. – Ta procedura jest wysoce kontrowersyjna. Jest pytanie, czy Komisja to w ogóle może robić, czy nie – zastanawiał się. Dodał też, że „odkąd premier Victor Orban zadeklarował, że nie poprze zastosowania procedury, możemy czuć się bezpiecznie”.