- Kamienie w ręce i wojna. Krew, ten święty napój krwi, który zawsze nam przyświecał w ideałach wolnościowych - tak brzmi jeden z wariantów na walkę z rządem, jaki proponuje nie ukrywający swoich politycznych sympatii Jerzy Stuhr. Przykłady na scenariusze walki z Prawem i Sprawiedliwości, aktor czerpie z okresu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

- Mnie martwi, że zacząłem już wierzyć, że jestem Europejczykiem, że zdarzył mi się taki okres, że mogłem w sobie zniszczyć mur. Widzę, że ten mur znowu wyrasta w mentalności ludzi. Nieważne jest, czy jestem gorszego sortu, najgorsze jest to, że znów zaczynam być wyrzucany za jakąś granicę. Zaczynam się obawiać, że czy mogę powiedzieć w pierwszej kolejności, że jestem Europejczykiem. Na szerszym forum zastanawiałbym się, czy można tak powiedzieć, czy to nie będzie uznane za polityczne [wystąpienie - red.]. Dawniej byłem dumny, że jestem Europejczykiem - mówił w TVN24 aktor.

Jerzy Stuhr ma  trzy propozycje działania dla wyborców krytycznych wobec rządów PiS Polaków.

- Ktoś powiedział, że Polacy fantastycznie biją się o wolność, ale nie potrafią z niej skorzystać. Poradzić sobie możemy na trzy sposoby: pierwszy to kamienie w ręce i wojna. Krew, ten święty napój krwi, który zawsze nam przyświecał w ideałach wolnościowych. Drugi wariant to przeczekać, czego nauczyliśmy się w PRL. Trzeci wariant to ten, który pokazali nam stoczniowcy w 1980 roku w Gdańsku, że można negocjacjami bez rozlewu krwi osiągnąć cel

- wyliczał Jerzy Stuhr.