"Kiedy patrioci ratowali Polskę, oni u obcych szukali ratunku" - mocne kazanie na Pielgrzymce Kibiców

  

Oprócz polskich patriotów zawsze wiernych Bogu i Ojczyźnie, byli wśród naszego narodu i tacy, którzy mieli zakodowane inne postawy. Zdradzali Ojczyznę, zachwycali się kosmopolityzmem, walczyli z religią, niszczyli rodzime tradycje, kiedy patrioci ratowali Polskę, oni u obcych mocarstw szukali ratunku dla utraconych przez siebie przywilejów. Ostatecznie jednak zawsze ponosili klęskę i hańbą na wieki okryte zostały ich imiona. Modlimy się, aby tak było i teraz - mówił dziś na Jasnej Górze podczas VIII Pielgrzymki Kibiców ks. Jarosław Wąsowicz, salezjanin. 

„Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”.
Kazanie na VIII Ogólnopolskiej Pielgrzymce Kibiców

Jasna Góra, 9 stycznia 2016 roku

Przed tronem Miłosiernego Boga stajemy już ósmy raz w kibicowskiej wspólnocie wiary. Dziękuję Wam drodzy, że tak licznie przybyliście dzisiaj do tronu Królowej Polski w szczerych intencjach pochylenia się nad swoim życiem, oddania Panu Bogu tego wszystkiego, co wymaga poprawy, przywożąc na Jasną Górę intencje swoich bliskich i przyjaciół oraz zawierzają Bożemu Miłosierdziu naszą umiłowaną Ojczyznę. Rozpoczynamy z mocnym zapewnieniem samego Boga, który w dzisiejszej świętej Ewangelii, odpowiadając na nasze troski codzienności, mówi do naszych serc: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!”. Rozpoczynamy nasze trwanie przy eucharystycznym stole z wielkimi patronami naszej Ojczyzny św. Stanisławem Biskupem, św. Andrzejem Bobolą, św. Janem Pawłem II, bł. ks. Jerzym Popiełuszką. W Roku Miłosierdzia przyzywamy św. s. Faustynę Kowalską i bł. ks. Michała Sopoćkę.

Wszyscy wielcy synowie naszej ziemi wypraszajcie nam w tych chwilach naszej modlitwy zdroje łask Bożego Miłosierdzia, łaskę wytrwania w wierze, patriotyzmu, który uczy nas kochać Ojczyznę, jako najważniejsze dobro na tym świecie otrzymane przez nas w dziedzictwie od tysięcy pokoleń naszych przodków. Rozpoczynamy nasze świętowanie u tronu Królowej Polski, wpatrując się w betlejemski żłóbek, z nadzieją, że w dzisiejszej naszej rzeczywistości wypełnią się słowa modlitwy i zawierzenia wielkiego prymasa Polski kard. Augusta Hlonda, który w czasie ostatniej wojny na wygnaniu, pocieszał naród słowami: „Jaśniej od świateł na wygnańczej choince niech płoną w duszach ognie wiary (...) Złóżmy narodowy hołd Królowi wieków, który, leżąc na barłogu, pokonywa zło i łamie jego zbrojną moc; z Nim sprzymierzeni w walce o Jego ducha i Jego Królestwo, i my zwyciężymy”.


Historyczne rocznice
W naszej modlitwie za Ojczyznę, jak co roku pragniemy odwołać się do historycznych wydarzeń, ważnych w naszych dziejach, które uczą nas umiłowania wolnej Polski, objawienia się w jej historii mocy Boga. W 2016 roku jest to przede wszystkim 1050 rocznica chrztu który jest zupełnie fundamentalnym wydarzeniem dla historii naszego narodu. Staliśmy się wówczas pełnoprawnymi członkami chrześcijańskiej Europy, wnosząc przez kolejne wieki swój znaczny wkład w budowę jej kultury i innych cywilizacyjnych osiągnięć. Wierni przyjętym na chrzcie zobowiązaniom niejednokrotnie jej broniliśmy. Tak było m.in. w 1683 roku pod Wiedniem, kiedy pod wodzą Jana III Sobieskiego nasze rycerstwo z Maryją na sztandarach ocaliło cały kontynent przed zalewem islamu, podobnie w 1920 roku wygrywając Bitwę Warszawską, ocaliliśmy Europę przed bolszewizmem. Polacy stanęli wówczas na straży chrześcijańskich fundamentów starego kontynentu. 

Pomimo trudnych doświadczeń dziejowych, Polska pozostawała zawsze wierna Pana Bogu i Stolicy Świętej. Taka postawa pozwalała nam powstać z kolan, nawet w sytuacjach beznadziejnych, kiedy wymazywano nas z map Europy, próbowano unicestwić naród w niemieckich obozach koncentracyjnych i rosyjskich łagrach, masowych mordach dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich, zbrodniach dokonywanych przez komunistów po zakończeniu wojny, aż do roku 1989. Chrześcijaństwo dało nam niezłomną siłę duchową. To właśnie w tradycji katolickiej jest umocowane nasze głębokie umiłowanie wolności.


Na naszej pielgrzymce wspomnieć dzisiaj chcemy także 60. rocznicę pierwszego po wojnie, wyłączając II konspirację niepodległościową i walkę Żołnierzy Wyklętych, narodowego zrywu Polaków, którzy wyszli na ulice protestować przeciwko deptaniu przez zbrodniczą socjalistyczną ideologię godności człowieka, jego podstawowych praw, w tym wolności do wyznawania swojej wiary. Trudny to był czas, represje stalinizmu zastraszyły naród. W więzieniu przebywali jeszcze kard. Stefan Wyszyński prymas Polski, bp Antoni Baraniak, ówczesny sufragan gnieźnieński, wielu kapłanów, żołnierzy AK i podziemia narodowego.



W dniu 28 czerwca 1956 robotnicy w poznańskich Zakładach im. Stalina (obecnie im. Hipolita Cegielskiego) rozpoczęli strajk generalny, który przerodził się w wielotysięczną manifestację, a następnie w walki uliczne. Protesty pojawiły się także w innych miastach Wielkopolski. Wydarzenia te przez propagandę PRL były bagatelizowane jako „wypadki czerwcowe” lub przemilczane. Przez część historyków i uczestników Czerwiec ’56 bywa dzisiaj określany także jako powstanie poznańskie.

Demonstranci, jak zawsze w trudnych chwilach narodowej walki, śpiewali na ulicach Poznania hymn, „Rotę” i pieśni religijne, między innymi „Boże, coś Polskę”, z frazą „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Pojawiły się biało-czerwone sztandary i transparenty z hasłami ekonomicznymi np. „Żądamy podwyżki płac”, „Chcemy chleba”, czy „Jesteśmy głodni”, „My chcemy wolności”, czy „Precz z czerwoną burżuazją”.
Władze wprowadziły blokadę telekomunikacyjną miasta i godzinę policyjną między 21.00 a 4 rano. Przeciwko walczącym o godność Wielkopolanom, na ulice Poznania wysłano około 8. tysięcy żołnierzy, 300 czołgów, kilkadziesiąt transporterów opancerzonych i samoloty. Pojedyncze walki w mieście trwały jaszcze 30 czerwca rano. Najnowsze badania mówią o 57 ofiarach, a pion śledczy IPN podaje liczbę 58. Najmłodszą ofiarą buntu był Romek Strzałkowski, który miał zaledwie 13 lat. Ogółem aresztowano ok. 250 osób, w tym 196 robotników.
Bilans walki w imię umiłowanej wolności był więc wówczas tragiczny. Ale ta ofiara polskich patriotów w dalszej perspektywie zaowocowała. Jednym ze skutków Poznańskiego Czerwca była aktywizacja społeczeństwa. Społeczeństwo powoli odrzucało strach paraliżujący je w okresie stalinizmu, potęgowany przez czerwonych oprawców represjami, torturami i więzieniem, egzekucjami dokonanymi na tych wszystkich, którzy starali się być wierni Polsce niepodległej i Panu Bogu.

Kolejne lata potwierdziły, że wartości płynące z Ewangelii były, są i będą naszą siłą oraz pancerzem przed współczesnymi zagrożeniami. Przed pięćdziesięciu laty pokazały to obchody Sacrum Poloniae Millenium, kiedy naród z prymasem kard. Stefanem Wyszyńskim wyszedł zwycięsko z walki o rząd dusz, którą toczył nieprzerwanie od 1945 roku z narzuconą nam siłą bolszewicką władzą. Moralne odrodzeniu Polaków pod sztandarami Maryi zaowocowało dekadę później – wyborem kard. Wojtyły na głowę Kościoła, „Solidarnością”, społeczeństwem podziemnym, które ostatecznie doprowadziło do upadku władzy komunistycznej w Europie Środkowo – Wschodniej.



Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”.
Odsunięto wówczas komunistów od władzy, niestety nie udało się odsunąć do lamusa historii zbrodniczej socjalistycznej ideologii, która przeszła potem kolejną mutację i dzisiaj z taką samą siłą atakuje wszystko co duchowe, co czerpie inspirację z Ewangelii Pana Jezusa. Bo oprócz polskich patriotów zawsze wiernych Bogu i Ojczyźnie, byli wśród naszego narodu i tacy, którzy mieli zakodowane inne postawy. Zdradzali Ojczyznę, zachwycali się kosmopolityzmem, walczyli z religią, niszczyli rodzime tradycje, kiedy patrioci ratowali Polskę, oni u obcych mocarstw szukali ratunku dla utraconych przez siebie przywilejów. Ostatecznie jednak zawsze ponosili klęskę i hańbą na wieki okryte zostały ich imiona. Modlimy się, aby tak było i teraz. Kto walczy ze swoją matką i szuka sojuszników pośród obcych, zawsze poniesie klęskę. Tego uczy nas nasza historia. Dlatego w ostatnich latach także z nią prowadzono walkę, ograniczając naukę o polskich dziejach w programach szkolnych. Walka więc trwa i trzeba odwoływać się do takich rocznic, które są dla nas inspiracją dla duchowego wzrostu w miłości do Boga i Ojczyzny. „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”.

Kiedy dziś niedawni włodarze podnoszą lament nad rzekomo łamaną demokracją, jako środowisko, które doświadczyło specyficznego umiłowania przez nich wolności, chcieliśmy im przypomnieć o naszych kolegach przetrzymywanych przez nich niewinnie i przez wiele miesięcy w więzieniach, pod fałszywymi zarzutami, a tak naprawdę za udział w antyrządowych manifestacjach kibicowskich; o kibicach masowo karanych za udział w tych protestach kolegiami; przypomnieć o karach wymierzonych w nasze środowisko za patriotyczne transparenty wywieszane na stadionach; o karach za protesty przeciwko wykładom na polskich uniwersytetach stalinowskich aparatczyków; przypomnieć policyjne prowokacje na Marszach Niepodległości; wspieranie prowokatorów podczas modlitw przy krzyżu na Krakowskim Przedmieściu; używanie przemocy wobec protestujących górników; przypomnieć o masowym zwalnianiu nieprawomyślnych dziennikarzy; o manifestacjach w obronie Telewizji Trwam, w których uczestniczyły setki tysięcy Polaków, kiedy odmawiano katolickim mediom miejsca na multipleksie; o promowaniu wielce aroganckiej, agresywnej i krzykliwej mniejszości, która domagała się i wciąż to czyni, zerwania silnego związku Polaków z chrześcijaństwem. Ta litania mogłaby być naprawdę długa. W Roku Miłosierdzia prosimy o ten Boży dar także dla was. Każdy jest w tym czasie łaski wezwany do nawrócenia, które w chrześcijańskiej tradycji zakłada szczere wyznanie swoich grzechów, szczery żal za ich popełnienie, postanowienie poprawy, zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”.


Zakończenie 
Boże Narodzenie przynosi na świat nadzieję na zmianę na lepsze świata wokół nas i nas samych. Wierzymy, że nowy rok przyniesie nam zmiany w Ojczyźnie, o które od początku naszych pielgrzymek modliliśmy się u tronu Królowej Polski. Wiele jednak zależy od nas. W tym kontekście warto przywołać słowa Prymasa Tysiąclecia, który jako młody kapłan w jednej z pierwszych swoich książek pisał: „nasza miłość ku Ojczyźnie wyraża się dość często tkliwością serca i łzą w oku, a zbyt rzadko wypowiada się ona w twardym czynie, w codziennych obowiązkach, w małych drobnych, ale nieustannych poświęceniach i pracach, z których rośnie wspólne dobro narodu”. Chcemy się uczyć takiej postawy. 



Na koniec chciałbym jeszcze raz przywołać prymasa kard. Augusta Hlonda, zostawić nam jako dar i zadanie jego wypowiedź o duchowym odrodzeniu, które w tym Roku Miłosierdzia może stać się naszym udziałem: „Nasze odrodzenie religijne to nowy chrzest wspólnej duszy polskiej w imię Przenajświętszej Trójcy i katolicki start narodu do drugiego tysiąclecia dziejów. To nowe wybierzmowanie państwowości polskiej Duchem Świętym i nowe jej namaszczenie krzyżmem wielkości. To nowe narodowe śluby wierności Ewangelii i wytrwania w Chrystusowej służbie. Nowe wcielenie się Boskiego ducha w naturze polskiej i nowe wyzwalanie się plemiennych sił z wad narodowych przez mistykę sakramentalną. To wzmożone życie ducha, skorygowany ład moralny, konsekracja polskiego patriotyzmu, oczyszczona atmosfera dobra, wyższe natchnienie kultury. Nowy styl pracy i twórczości, nowy ton współżycia, nowa pogoń i nowe pospolite ruszenie w dal przyszłości po szczęście pokoleń. A wszystko i zawsze, za ojców przykładem, z Matką Najświętszą i w Jej służbie, z Chrystusem i Jego krzyżem, z Ewangelią i jej świętym prawem, z jednym, świętym, katolickim, apostolskim Kościołem i jego błogosławieństwem”.

Boże błogosław Polsce!
Amen

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Pijany kierowca... zasnął na środku drogi. Miał niemal 4 promile!

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

Policjanci z Podkarpacia zatrzymali pijanego kierowcę, który zatrzymał swoje auto na środku drogi krajowej nr 19 i uciął sobie drzemkę. 43-latek miał niemal 4 promile alkoholu w organizmie. Mężczyźnie może grozić do 2 lat więzienia.

Jak poinformowała podkarpacka policja, pojazd był uszkodzony i stał na środku drogi krajowej nr 19. Kierowcy, którzy byli świadkami tej sytuacji, ruszyli na pomoc mężczyźnie za kierownicą, który sprawiał wrażenie nieprzytomnego.

Okazało się jednak, że siedzący w aucie mężczyzna jest kompletnie pijany. Świadkowie wyjęli kluczyk ze stacyjki, zepchnęli pojazd na zatoczkę autobusową i wezwali policjantów.

Badanie stanu trzeźwości kierowcy volkswagena wykazało, że miał prawie 4 promile alkoholu w organizmie. 43-letni mieszkaniec gminy Dukla został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Policjanci ustalili, że wcześniej mężczyzna wjechał w znak drogowy i uszkodził samochód.

43-latek stracił prawo jazdy. Za popełnione przestępstwo grożą mu nawet 2 lata pozbawienia wolności i wysoka grzywna

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl