Już dziś o godz. 23.05 telewizja Republika wyemituje film dokumentalny Wojciecha Muchy pt. „Wrócić do Kobane”. Kobane to miejscowość na pograniczu syryjsko-tureckim i symbol zwycięstwa nad Państwem Islamskim. Wojciech Mucha dotarł do Kurdów, którzy wspominają zeszłoroczną rzeź urządzoną przez dżihadystów.

Prawie cztery miesiące trwały w Kobane walki pomiędzy Kurdami a dżihadystami. Dziennikarz Witold Gadowski porównuje w filmie rzeź na Kurdach do Powstania Warszawskiego. Niszczono dom za domem. Ulicę za ulicą. „W rzezi zginęło siedem osób z mojej rodziny. Zaatakowano nas w czasie siewów. Zostaliśmy więc bez jedzenia” – wspomina Nihad. Kurd, który mieszka w obozie po wrogiej, tureckiej stronie. „Przyszli i zaczęli zabijać. Gwałcili kobiety. Mnie udało się uciec” – opowiada o ataku dżihadystów Kurdyjka Rasmi. W filmie widzimy wstrząsające zdjęcia, jak islamscy terroryści znęcają się nad Kurdami. Jak bezczeszczą zwłoki. Kobane to dla Kurdów syryjskich miejsce strategiczne. „Panowanie nad Kobane to panowanie nad bardzo długim odcinkiem granicy z Turcją. Stąd też Państwu Islamskiemu tak zależało na zdobyciu tego miasta” – tłumaczy Gadowski.

– Przyzwyczailiśmy się do obrazu uchodźców jako „młodych mężczyzn niewiadomego pochodzenia”, szturmujących nasze granice. Tymczasem przemilczany koszmar syryjskich Kurdów pokazuje, na czym tak naprawdę polega tragedia, z którą mamy do czynienia. Bo jak inaczej nazwać sytuację, kiedy musimy uciekać ledwie kilkanaście kilometrów od swojego zrujnowanego domu, do wrogiego kraju, jakim dla Kurdów jest Turcja, gdzie skazani jesteśmy na łaskę nieprzyjaznej władzy, która najchętniej wzięłaby przykład z naszych oprawców? – mówi „Codziennej” Wojciech Mucha, autor filmu.

W filmie widzimy, jak do obozu kurdyjskiego przyjeżdża transport z pomocą humanitarną. Akcja pomocy została zorganizowana przez Dawida Wildsteina i Stowarzyszenie Pokolenie. Zgromadzona żywność i materiały sanitarne to równowartość kilkudziesięciu tysięcy złotych. Zbiórka wystarczy na przynajmniej miesięczne przetrwanie dla kilkuset osób. Tymczasem przyjęcie uchodźcy do kraju to wydatek rzędu ok. 10 tys. euro. Sami Kurdowie również w rozmowie z Wojciechem Muchą podkreślają, że nie chcą uciekać. Że ich ucieczka równoznaczna byłaby z oddaniem ojczystych terenów wrogowi.

Turcję przed „ostatecznym rozwiązaniem problemu kurdyjskiego” zdaje się powstrzymywać dziś tylko środowisko międzynarodowe. Dlatego tak ważne jest, by nasze oczy patrzyły w tamtą stronę, a nasi politycy, media i dziennikarze stale monitorowali sytuację – podkreśla Wojciech Mucha.