Thriller szpiegowski najwyższych lotów, polskie kino wojenne w stylu „Helikoptera w ogniu”, piękna depresja Angeliny Jolie czy nowy rodzaj kina akcji? Oceniamy filmy, które miały swoją premierę w kończącym się dziś roku.

1. „System” – filmowy majstersztyk. Thriller z Tomem Hardym, Garym Oldmanem i niewielką, acz ważną rolą Agnieszki Grochowskiej pokazuje terror komunizmu, jak mało który film. I pewnie dlatego jego wyświetlanie było zakazane w Rosji.

2. „Mały Książę” – genialne przełożenie klasyki na język współczesnego widza. I pokazanie, że oryginalny świat Małego Księcia z książki Antoine’a de Saint-Exupéry’ego wciąż ma tak wiele wspólnego z naszym. Jest tu też dobra rada, by pozwolić dzieciom na szaleństwa dzieciństwa.

3. „Spectre” – reżyser filmu o Bondzie, Sam Mendes, musiał zmierzyć się z legendą w sytuacji, w której światowe kino akcji przynosi coraz bardziej spektakularne produkcje. Nie mógł zrobić też filmu oderwanego od wcześniejszej stylistyki, a do tego musiał wprowadzić świeżą krew i nowatorstwo zarówno w formie, jak i treści. I wszystko to mu się, o dziwo, udało. O dziwo, bo to niemal tak trudne zadanie, jak te z rodzaju bondowskich.

4. „Karbala” – polski film wojenny Krzysztofa Łukaszewicza o spektakularnej walce polskiego oddziału w Iraku. Żołnierze pojechali do Iraku, by spłacić kredyty w Polsce? Być może. Nie każda rana na wojnie była zdobyta w wyniku spektakularnej akcji zbrojnej? Na pewno. Ale to nie unieważnia bohaterstwa naszego wojska i nie burzy etosu polskiego żołnierza.

5. „Nad morzem” – wysoka nota za pokazanie pięknej małżeńskiej katastrofy. Depresja kobiety, która świadomie zamyka się na szczęście, oddana jest w sposób poruszający i wydaje się – nadzwyczaj szczery. A Angelina Jolie udowadnia, że depresyjne kino kobiece może być piękne. Tak jak piękny potrafi być smutek.

6. „Kryptonim U.N.C.L.E.” – bo miło jest oglądać film, który ma bujną, barwną i zachwycającą formę. Jeszcze lepiej jest, gdy treść dorównuje tak wykwintnej formie. Tak jest w tym znakomitym filmie szpiegowskim.

7. „Mad Max: na drodze gniewu” z Tomem Hardym i Charlize Theron to film totalny. Dwugodzinna jazda bez trzymanki – dla bohaterów pościgów dosłownie. Dzieło George’a Millera to nowy rodzaj kina akcji. Tak spektakularnego, że brakuje słów. I tu też w pewnym sensie dosłownie, bo w filmie prawie nie ma dialogów.

8. „Gwiezdne wojny. Przebudzenie Mocy” – ujęty tu nie tylko ze względu na rekord sprzedaży, ale i dobrze opowiedzianą historię. Po premierowych seansach można było zobaczyć dorosłych ludzi, lekarzy, nauczycieli, menedżerów, w kostiumach kultowych bohaterów. Ci ludzie deklarują, że ten film pomaga im poukładać sobie świat. I nie żartują.

9. „Chemia” – polski dramat o kobiecie umierającej na raka to film, który niezwykłym językiem opowiada o pięknej miłości. Miłości, która sprawia, że umieranie z kimś jest życiem, jakiego nie zamieniłoby się na żadne inne.

10. „Pilecki” – film doceniamy za upór twórców w zebraniu pieniędzy na produkcję i wprowadzenie jej na duży ekran. Produkcja wyreżyserowana przez Mirosława Krzyszkowskiego została sfinansowana z pieniędzy pozyskanych ze zbiórki publicznej. W sumie 2,5 tys. osób wpłaciło kwotę 250 tys. zł.

Czerwona kartka – dla filmu „50 twarzy Greya”. Dziwi, że niektórzy widzowie odbierają produkcję jako pikantny film, zachęcający do łóżkowych eksperymentów. Produkcja jest bowiem gorzkim dramatem o tym, jak krzywdzeni ludzie przekazują swój ból dalej. Jak opuszczeni i ranieni przez najbliższych po latach gotują piekło tym, na których najbardziej im zależy. Z tą różnicą, że zamiast „tradycyjnego” pasa używają pejczy z sex-shopu.