„Zakazany Bóg. Oto jest krew nasza” - książka, która porusza sumienie

  

W listopadzie na ekrany kin wszedł film „Zakazany Bóg” opowiadający wstrząsającą historię prześladowań Kościoła w XX-wiecznej Hiszpanii. Teraz swoją premierę ma książka „Zakazany Bóg. Oto jest krew nasza” opowiadająca o tych wydarzeniach. Czytelnicy przeniosą się w mroczne lata trzydzieste, by poznać historię klaretynów, którzy oddali swe życie za wiarę. Portal niezalezna.pl objął patronat medialny zarówno nad filmem, jak i książką.
 
Mając świadomość tego, że fabuła nie jest owocem fikcji literackiej, ale odbiciem prawdziwych wydarzeń, nie można uciec od kilku refleksji. Ich tematyka jest uniwersalna i ciągle aktualna, bo tyczy się Boga, ludzkiej wolności, niebezpiecznych mechanizmów społecznych, ideologicznego zaślepienia, które nie respektuje granic. Podobnie jak film, tak i książka jest pod tym względem bezlitosna. Stawia widza pod ścianą i każe mu zmierzyć się z niewygodnymi pytaniami, które pojawiają się w głowie po obejrzeniu i przeczytaniu: „Zakazanego Boga”.

-  Zaproszenie do napisania tego prologu było dla mnie okazją do poruszenia w mojej duszy starych wspomnień i głębokich uczuć. W miarę czytania poszczególnych stron fakty, historie, świadectwa były jak uderzenia dłoni, które budziły w moim wnętrzu stada uśpionych ptaków. Ta lektura sprawiła, że zanurzyłem się w ukrytych sferach mojej duszy, moich uczuć, mojego powołania i całego mojego życia.

W latach czterdziestych i pięćdziesiątych wspomnienie o męczennikach z Barbastro było wciąż świeże i żywe. My, młodzi klaretyni, wzrastaliśmy karmieni przykładem cudownej pobożności i bohaterskiej wierności tych nie mniej młodych misjonarzy, którzy ofiarowali swoje życie za wybawienie Hiszpanii i świata w niewytłumaczalnej zawierusze 1936 roku - napisał we wstępie do książki Fernando Sebastian Aguilar CMF, arcybiskup senior archidiecezji Pampeluny i Tudeli

Akcja powieści rozpoczyna się w sierpniu 1936 r. Wspólnota klaretynów liczy w tym okresie 60 osób: 9 księży, 12 braci zakonnych i 39 seminarzystów. Dzięki temu, że wśród tych ostatnich dwóch pochodziło z Argentyny: Pablo Hall (Guido Agustin) i Atilio Parussini (Ricardo del Cano), świat mógł się dowiedzieć, co tak naprawdę się wydarzyło. Ze względów politycznych obcokrajowcy nie zostali zamordowani, dzięki czemu stali się naocznymi świadkami bestialskich wydarzeń w Barbastro. Podstawowym świadectwem, które posłużyło do nakreślenia historii męczeństwa klaretynów są jednak pozostawione przez nich pisma. Klerycy wykorzystali bowiem każdą sposobność i każdą przestrzeń (stołki, stoły, skrawki papieru itp.) do tego, by opowiedzieć przebieg zdarzeń, pożegnać najbliższych, wyrazić nastroje i emocje panujące w ich sercach.
 
Masowe aresztowania i tortury katolików, egzekucje duchownych, grabieże, płonące kościoły, klasztory, przejmowanie katolickich szkół, ośrodków pomocy i seminariów, profanacje Najświętszego Sakramentu – takie dramatyczne wydarzenia tworzą tło akcji książki. Wielu ugrupowaniom przyświecał wtedy jeden cel: całkowita fizyczna eliminacja Kościoła. Szacuje się, że w tamtym okresie barbarzyńsko zamordowano od 7 do 8 tys. osób konsekrowanych oraz zniszczono ok. 2000 kościołów.
 
Hiszpańska ziemia pokryła się męczeńską krwią, ale to nie sceny męczeństwa chwytają najbardziej za serce. Mimo trudnej tematyki, która wydaje się z góry naznaczona widmem cierpienia, w rozmowach klaretynów daje się wyczuć pewną lekkość. Analizując wymianę zdań tych młodych mężczyzn uderza nas ich niewinność, która (zwłaszcza na początku filmu) graniczy z naiwnością i beztroską. Śledząc rozmowy seminarzystów, można dostrzec ich wewnętrzną przemianę. Nie tylko treść, ale i sposób ich wypowiedzi pokazuje, jak szybko z chłopców marzących o misyjnych podbojach zmieniają się w żołnierzy Chrystusa.

- Książka jest napisana z wyraźnym zamysłem wiarygodności i zwięzłości, co czyni ją niemal lakoniczna. Czytelnicy poczują się poruszeni czynami męczenników, wzruszeni ich hartem ducha, światłością pozostawionych przez nich świadectw, nadzwyczajną wspaniałością świadków. To, co jest w niej opowiedziane, nie jest całą prawdą o wojnie domowej. Ale to wydarzenia prawdziwe, których rangę trzeba docenić i mieć na uwadze. Ignorowanie ich to pomijanie części naszej prawdy. Żeby zmienić się na lepsze, musimy wiedzieć dokładnie, co trzeba zmienić – napisał we wstępie abp Fernando Sebastian Aguilar CMF.

Film „Zakazany Bóg” można jeszcze zobaczyć wybranych kinach w wielu polskich miastach. Pełna lista kin DOSTĘPNA TUTAJ.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,Dom Wydawniczy Rafael


Wczytuję komentarze...

Nowe taśmy! Co prezes NIK K. Kwiatkowski mówił o sędziach? "W du**ch im się poprzewracało"

Krzysztof Kwiatkowski / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Portal tvp.info ujawnil kolejne nagrania - tym razem z restauracji Amber Room z 10 czerwca 2014 r. Na taśmach słyszymy głosy ówczesnego najbogatszego Polaka Jana Kulczyka i prezesa NIK-u Krzysztofa Kwiatkowskiego, którzy rozmawiają między innymi o prywatyzacji spółki Ciech. W pewnym momencie Kwiatkowski pokusił się również o ocenę pracy sędziów. - Niestety im się w du**ch poprzewracało trochę… – mówi prezes NIK do Kulczyka.

Portal tvp.info dotarł do nagrań z rozmowy między Janem Kulczykiem a Krzysztofem Kwiatkowskim, która dotyczyła prywatyzacji spółki Ciech. 

Stenogram z rozmowy Kulczyk-Kwiatkowski z czerwca 2014 r.:

JAN KULCZYK:  Jak się cieszę, że zacząłem normalnie, ta sprzedaż tego Ciechu taki był… wszyscy odebrali to…

KRZYSZTOF KWIATKOWSKI: Patrzyłem na to jak na papierek lakmusowy, jak się zachowają co poniektórzy 

JAN KULCZYK: Czyli teraz już krótko mówiąc – można 

KRZYSZTOF KWIATKOWSKI: Normalnieje 

JAN KULCZYK: Teraz już, bo ja myślę, że i Donald i wszyscy zobaczyli, że nie będzie z tego tytułu miał jatki

KRZYSZTOF KWIATKOWSKI: Rozmawiałem z Wojtkiem Karpińskim i on mówi: Jestem ciekaw reakcji, bo Donald mi dał zieloną rękę, ale mówi – no zobaczymy, jak to pójdzie (śmiech) 

JAN KULCZYK: Że dał zielone światło? 

KRZYSZTOF KWIATKOWSKI: Tak, dał mu zielone światło, ale jednocześnie mówił „bierzesz to na własną głowę” no. Jak to Donald. 

Później w czasie rozmowy w Amber Room Kwiatkowski pokusił się o szczerą ocenę pracy sędziów.

Ja bym powiedział tak (…) środowisko sędziowskie mi groziło protestami, że jak śmiem w ogóle wprowadzać możliwość oceny pracy sędziego. Ja mówię: a które środowisko nie podlega ocenie? (…) prowadzone przewlekle postępowanie czy nie prowadzone? Niestety im się w d**ach poprzewracało trochę…

– mówi Kwiatkowski do Kulczyka.

Fot./screen/tvp.info

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: tvp.info, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl