Warszawa przypomina wielki plac budowy. Praktycznie na każdym rogu spotykamy buldożery, żurawie dźwigowe i rusztowania. Niestety deweloperzy, którzy operują w stolicy, często nie liczą się z miejscami o szczególnym znaczeniu historycznym. Niektóre z nich, choć przetrwały wojnę i oparły się niemieckiemu zniszczeniu, mogą teraz zniknąć z powodu bezwzględności inwestorów. Choćby kamienica, w której urodził się jeden z bohaterów wojny polsko-bolszewickiej – ks. Ignacy Skorupka.

Było tak: mazowiecki wojewódzki konserwator zabytków Rafał Nadolny (ten sam, który latem 2014 r. w ekspresowym tempie wpisał do rejestru zabytków cmentarz wojenny żołnierzy sowieckich w Bolęcinie koło Płońska) dwukrotnie odmówił wpisania do rejestru zabytków zagrożonej wyburzeniem kamienicy przy ul. Ciepłej 3 w Warszawie, w której urodził się ks. Ignacy Skorupka, bohater wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. Za każdym razem minister kultury i dziedzictwa narodowego uchylał decyzje konserwatora, polecając mu ponowne rozpatrzenie sprawy. W czerwcu 2015 r. Nadolny postanowił więc zlecić ekspertowi zewnętrznemu wykonanie opinii w sprawie zasadności objęcia kamienicy przy ul. Ciepłej 3 ochroną prawną. Po kilku miesiącach okazało się, że opinię w sprawie wpisu do rejestru zabytków zlecił ekspertowi nie konserwator, lecz w jego imieniu prywatna firma. 

Autorem opinii, zgodnie z którą kamienica przy ul. Ciepłej 3 i znajdująca się na jej podwórzu kapliczka nie zasługują na wpis do rejestru zabytków, jest dr hab. inż. arch. Robert Barełkowski z Poznania. Opinia nosi datę 2 października 2015 r., a jej napisanie zleciła prywatna firma Biuro Badań i Dokumentacji Zabytków Ewidencja Zabytków.pl Sp. z o.o. w Warszawie. Pracownica firmy nie potrafiła mi wyjaśnić, na jakiej zasadzie prywatna firma jest pośrednikiem pomiędzy organem konserwatorskim a ekspertem, kto zapłacił ekspertowi honorarium za wykonanie zleconego zadania i wreszcie – według jakich kryteriów wyznaczono właśnie tego, a nie innego rzeczoznawcę. Dlaczego opinia dotyczy także kamienicy przy ul. Twardej 28? Stowarzyszenie Obrońcy Zabytków Warszawy zwróciło się już do Rafała Nadolnego z wnioskiem o wyjaśnienie okoliczności powstania opinii.

Wbrew faktom i przepisom ustawy

Opinia Roberta Barełkowskiego, która w tytule ma określenie „naukowa”, w dużej mierze nie odnosi się do obowiązujących przepisów o ochronie zabytków, lecz oparta jest głównie na subiektywnych odczuciach autora, co dyskwalifikuje ją w metodologii naukowej. Oto przykład: kamienica przy ul. Ciepłej 3 nie jest, zdaniem autora, nośnikiem pamięci o ks. Skorupce, budynek manifestuje tradycje związane z tą pamięcią „rzekomo” i „nie odgrywa znaczącej roli w życiu stolicy”. Tym gołosłownym wywodom przeczy szeroki ruch społeczny na rzecz ocalenia zabytku, który autor całkowicie ignoruje. Nie jest prawdą, że kamienica utraciła autentyczność substancji (obiekt przetrwał wojnę). Nie jest również prawdą, że wnioskodawcy postulujący ochronę obiektu początkowo dowodzili, że kamienica posiada wartość artystyczną.

Robert Barełkowski kilkakrotnie wskazuje na zły stan techniczny kamienicy, choć musi wiedzieć, że zgodnie z ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami obiekty zabytkowe chronione są bez względu na stan zachowania, który nie może mieć wpływu na kwestię ich ochrony. Teza autora brzmi: chrońmy miejsce, a nie budynek. Oznacza to zastąpienie zabytku tablicą pamiątkową. Przywołana ustawa nie przewiduje jednak formy ochrony polegającej na zastępowaniu istniejących budowli o wartości historycznej tablicami lub kamieniami pamiątkowymi. Postulat oddzielenia obiektu od pamięci historycznej, której jest on nośnikiem, faktycznie neguje sens ochrony istniejących zabytków ze względu na ich historyczną wartość. A o tym przecież mówią przepisy ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Cóż, podejście takie jest punktem widzenia typowym dla bezwzględnego inwestora.

Ks. Skorupka postacią wybitną nie był...

Robert Barełkowski odmawia kamienicy przy ul. Ciepłej 3 wartości, deprecjonując rolę i rangę postaci historycznej, jaką w społecznym odbiorze jest ks. Ignacy Skorupka (choć ocena roli księdza nie była przecież przedmiotem ekspertyzy!). Wprost stwierdza, że w wypadku, gdyby kamienica „rzeczywiście przedstawiała bądź ucieleśniała ważne wydarzenia lub wiązała się z wybitnymi postaciami (a niestety życiorys ks. Skorupki, jakkolwiek legendarny, rozgrywał się znacznie bardziej w sferze kreacji mitu), można by próbować ratować [jej] fizyczną postać za wszelką cenę”. Dowiadujemy się więc, że ks. Skorupka postacią wybitną nie był, a zatem kamienica nie jest warta ocalenia.

Pomijając fakt, że każda z upamiętnianych postaci jest w pewnym stopniu zmitologizowana i nie odbiera jej to rangi ani wybitności, trudno nie zauważyć, że moim zdaniem mocno kontrowersyjna opinia staje się podstawą zanegowania możliwości wpisania kamienicy do rejestru zabytków.

Kapliczka niedostatecznie ważna

Autor opinii stwierdza, zgodnie z prawdą, że kapliczka zachowana na podwórzu kamienicy jest „obiektem zainteresowania mieszkańców kamienicy” a także – jako obiekt – jest ważna „lokalnie dla religijności [i] postaw społeczno-kulturowych mieszkańców”. Dodaje jednak, że – jego zdaniem – nie jest obiektem ważnym w stopniu uprawniającym do „przyznania statusu obiektu chronionego w sposób bezwzględny przez przywiązanie do konkretnego miejsca”. Kapliczkę jego zdaniem można zatem przenieść w inne miejsce. Robert Barełkowski nie wyjaśnia, kiedy dany obiekt staje się dostatecznie „ważny w stopniu uprawniającym” do jego ochrony i jak należy ten wymóg rozumieć. Nie przytacza także żadnych konkretnych argumentów podważających wartość historyczną i znaczenie kapliczki dla lokalnej społeczności, poza faktem, że – znów – jest to jego osobiste odczucie, pozostające zresztą w rażącej sprzeczności z postulatami społecznymi. Pomysł przeniesienia kapliczki nie ma z konserwatorskiego punktu widzenia żadnych podstaw. Może być uzasadniony jedynie interesem ekonomicznym i komfortem przyszłego inwestora, planującego „oczyszczenie” placu w atrakcyjnym miejscu stolicy.

Zamówiono opinię czy jej wynik?

Na łamach „Gazety Wyborczej” (nr 209 z 8 września 2015 r.) ukazał się artykuł Michała Wojtczuka pt. „Banery z domów przy rondzie ONZ mają zniknąć”. Czytamy w nim: „A co z samymi kamienicami? [tj. Twardą 28 i Ciepłą 3]. Ratusz chce je sprzedać, czeka tylko na ostateczne potwierdzenie wojewódzkiego konserwatora zabytków, że ponadstuletnie budynki nie zasługują na to, by wpisać je do rejestru. – Zleciliśmy ekspertowi zewnętrznemu wydanie opinii w tej sprawie, czekamy na nią – informuje Agnieszka Żukowska, rzeczniczka konserwatora”. Czy przytoczony fragment przypadkiem zawiera sugestię, że zlecona została nie tyle opinia, ile jej wynik, dyskwalifikujący m.in. kamienicę przy ul. Ciepłej 3 jako zabytek? Rafał Nadolny przyznał, że nigdy nie odniósł się do tej publikacji. Stowarzyszenia społeczne (Zespół Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy i Obrońcy Zabytków Warszawy) wystąpiły już o odrzucenie opinii Roberta Barełkowskiego z przyczyn merytorycznych i formalnych. Czas pokaże, na ile skutecznie.