Aż trzech terrorystów z Paryża przybyło do Europy jako "uchodźcy" z Syrii. Przynajmniej jeden z nich był pod koniec października w Niemczech, a dokładniej w Bawarii - ujawnia "Die Welt".

W październiku jeden z islamskich zamachowców z Paryża - mający przy sobie dokumenty na nazwisko Ahmad Almohammad - przebywał w niemieckim miasteczku Feldkirchen niedaleko Monachium. W Feldkirchen mieści się punkt rejestracji uchodźców i tam właśnie zjawił się Syryjczyk. 

Almohammad (jeśli to nazwisko jest prawdziwe) przybył do Niemiec z Turcji tzw. bałkańskim szlakiem. Najpierw - 3 października - znalazł się na wyspie Lesbos. Potem podróżował przez Macedonię do Serbii, gdzie w miejscowości Presevo poprosił 7 października o azyl. Ale 8 października Arab był już w Chorwacji - w tymczasowym obozie dla uchodźców w Opatovac. Siedział tam jednak tylko sześć godzin - wkrótce potem był na Węgrzech, a następnie w Austrii.

Dziś wiemy, że kolejnym przystankiem terrorysty było właśnie bawarskie Feldkirchen. Niemcy nie wiedzą jednak, w jaki sposób Almohammad znalazł się potem we Francji.

Informacje "Die Welt" oznaczają, że co najmniej trzech morderców z Paryża dostało się do Europy jako syryjscy uchodźcy. Mimo to mainstreamowe media i proniemieccy politycy wciąż powtarzają jak mantrę, że między paryskimi zamachami a falą tzw. uchodźców nie ma żadnego związku.