Stosunki rosyjsko-tureckie są w stanie krytycznym. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow odwołał swoją jutrzejszą wizytę w Ankarze. Powiedział też, że zagrożenie terroryzmem w tym kraju jest takie samo w Egipcie - i zaapelował do rodaków, by nie udawali się do Turcji.

Dziś rano na granicy syryjsko-tureckiej Turcy zestrzelili rosyjski samolot szturmowy Su-24. Według pierwotnych doniesień jego dwaj piloci zginęli, zabici przez syryjskich Turkmenów walczących z Baszarem Al-Asaden. Tureckie władze twierdzą jednak, że Rosjanie żyją i są przetrzymywani przez syryjskich Turkmenów.

Incydent wywołał ogromne napięcie między oboma państwami. Prezydent Rosji Władimir Putin ostrzegł, że zestrzelenie będzie miało dla Turcji "tragiczne konsekwencje".

Jak na razie jednak kroki odwetowe Moskwy są raczej śmieszne niż straszne. Portal kresy24.pl informuje, że w obwodzie smoleńskim rosyjskie buldożery zmiażdżyły na wysypisku Kuczino 63 tony grzybów i mandarynek z Turcji, które usiłowały wjechać do Rosji z Białorusi „na fałszywych papierach”. Rosyjskie służby celne stwierdziły, że tureckie certyfikaty fitosanitarne są podrobione i zgodnie z wytycznymi Władimira Putina o niszczeniu przemycanej do Rosji żywności zlecono likwidację grzybów i mandarynek.