Kneblowanie w TVP

Po raz pierwszy na własnej skórze odczułem, w jaki sposób w naszym kraju funkcjonują „niezależne media”.

Po raz pierwszy na własnej skórze odczułem, w jaki sposób w naszym kraju funkcjonują „niezależne media”. Kontakt z programem „Mam inne zdanie” (nowym show publicystycznym Jedynki) pokazał mi kawałek rzeczywistości, o której jak większość widzów, po prostu nie miałem wiedzy – pisze na swoim autorskim blogu agent Tomek, czyli Tomasz Kaczmarek.

- W dniu 07.03.2011r. skontaktowała się ze mną przemiła osoba odpowiedzialna za wydanie wspomnianego programu i gorliwie zapraszała mnie do uczestnictwa w nim, wskazując na jego tematykę oraz osoby, z którymi prowadzona będzie dyskusja. I tu lista uczestników: Julia Pitera lub Paweł Graś, Bartosz Arłukowicz, Tadeusz Drozda, Janusz Kaczmarek, Mariusz Kamiński, Bogdan Święczkowski, dziennikarka prasy lokalnej z Wałbrzycha, która ukazała nieprawidłowości przy wyborach samorządowych oraz moja skromna osoba. Oczywiście wyraziłem chęć udziału w programie, mając na uwadze podjęcie rzetelnej i uczciwej dyskusji na temat korupcji w naszym kraju. Następnego dnia zgodnie z umową zawartą z TVP1 przyjechałem do Warszawy. Jeszcze wtedy nic nie wskazywało na to, że „Mam inne zdanie” zamieni się w tragikomedię. Akcja rozpoczęła się od popołudnia - mój telefon rozgrzał się do czerwoności. Z zaskakującą prędkością i dynamiką informowany byłem przez pracowników telewizji o zmieniającej się liście gości programu. W pierwszej kolejności uczestnictwa w debacie odmówiła Julia Pitera. Domniemam, iż wybitna tropicielka dorsza wystraszyła się konfrontacji z Panem Mariuszem Kamińskim, z którym ze względu na swe ichtiologiczne zaślepienie nie mogła podjąć merytorycznej dyskusji o korupcji. Drugi odpadł Graś – także zelektryzowany obecnością byłego szefa CBA. Na tym nie koniec. Akcja tworzenia niezależnego i obiektywnego programu trwała w najlepsze. Władze TVP pogoniły dziennikarkę z Wałbrzycha, która ukazała nieprawidłowości w trakcie wyborów samorządowych. Ci, którzy zastanawiają się nad tym, co włodarzom na Woronicza przeszkadzała żurnalistka z Dolnego Śląska powinni sobie przypomnieć, kto w Wałbrzychu kupował głosy - ujawnia kulisy całego zdarzenia agent Tomek.

Cały wpis na blogu tutaj

 

Źródło:

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo