Premier Danii Lars Løkke Rasmussen oświadczył, że jego kraj nie przyjmie tysiąca osób, które ubiegają się w innych krajach Unii Europejskiej o azyl. Mieli oni zostać przywiezieni do Królestwa na mocy decyzji, które zapadły we wrześniu, m.in. przy udziale byłej szefowej polskiego MSW Teresy Piotrowskiej. Wówczas Warszawa zgodziła się na przyjęcie 12 tys. przybyszy z Afryki i Bliskiego Wschodu.
 
Rasmussen powiedział o tym podczas kongresu jego ugrupowania Venstre (Liberalna Partia Danii) w mieście Herning. Polityk zaznaczył, że dotychczas o azyl w Danii już wystąpiło więcej osób, niż kraj zgodził się przyjąć na podstawie ustaleń z września.

- Zgodziliśmy się na to, bowiem trzeba było znaleźć wyjście, które, wydawało się, rozwiąże wszystkie problemy. Mianowicie, mówiono, że jeżeli będziemy mogli rozdzielić między sobą 160 tys. osób, to problem się rozwiąże. Ale tak się nie stało powiedział szef duńskiego rządu.  

- Podstawą dla tego, żebyśmy przyjęli azylantów, było poradzenie sobie przez Grecję i Włochy z ich napływem. Oni nie dali rady. Póki tego nie zrobią, nie ma mowy abyśmy przyjęli ten tysiąc osób dodał.

W wyniku pogorszenia się kryzysu migracyjnego, rząd Danii skorygował przewidywaną liczbę osób, które w przyszłym roku będą ubiegały się o azyl w tym kraju z 15 tys. do 25 tys.

CZYTAJ WIĘCEJ: Bruksela chce narzuć Polsce przyjęcie nawet 12 tys. imigrantów. Za rezygnację grozi karami

Jak pisała „Gazeta Polska Codziennie”, rządząca partia liberalna Venstre, wygrała czerwcowe wybory parlamentarne głównie dzięki hasłom antyimigranckim. Politycy żądali nawet całkowitego zaprzestania przyjmowania imigrantów w kraju.

W lipcu br. duński parlament zatwierdził ustawę, która zakładała o połowę niższe zasiłki dla cudzoziemców. Od tego czasu samotna dorosła osoba otrzymuje 790 euro (3,3 tys. zł) miesięcznie zasiłku. Za ukończony kurs języka na poziomie średniozaawansowanym otrzymuje dodatkowe 200 euro (ponad 800 zł). Ale przepisy obowiązują cudzoziemców, którzy przybyli do Danii po 1 września b.r. Nowe prawo pozwoli zagwarantować nawet 50 mln euro (ok. 210 mln zł) oszczędności rocznie w budżecie państwa.

Duński Czerwony Krzyż (DCK) stwierdził, że pomoc socjalna to nie jedyne kryterium powodujące wybór kraju docelowego, a działanie rządu w Kopenhadze jest szkodliwe i nie przyniesie spodziewanych efektów. - Pomimo wszelkiej krytyki, musimy znów mieć imigrację pod kontrolą – oświadczyła wówczas Inger Støjberg, minister ds. imigracji, integracji i mieszkalnictwa.