- Nie prowadziłem tego śledztwa, nie prowadziłem czynności w tej sprawie, nie podejmowałem decyzji o umorzeniu. Cytowane słowa nie są mojego autorstwa. Rozważam pójście na drogę sądową w tej sprawie – mówi Stanisław Piotrowicz, odnosząc się do zarzu-tów, jakoby usprawiedliwiał „księdza, który molestował dzieci”. Z posłem Prawa i Sprawiedliwości, nowym szefem sejmowej komisji sprawiedliwości rozmawia Samuel Pereira.


Portal Gazeta.pl, należący do wydającej „Gazetę Wyborczą” Agory, pisze o Panu: „Nowy szef sejmowej komisji praw człowieka bronił księdza, który molestował dzieci”. Według niego w 2001 r. umorzył Pan „głośną sprawę oskarżonego o molestowanie dzieci proboszcza z Tylawy”, a „zachowanie księdza tłumaczył ojcowską czułością i zdolnościami terapeutycznymi”. Rzeczywiście tak Pan mówił?
To nie są moje słowa. Akta śledztwa obejmowały historię sprzed 30 lat, sama sprawa jest dość skomplikowana, ale ja tej sprawy nie prowadziłem. Nie prowadziłem tego śledztwa, nie prowadziłem czynności w tej sprawie, nie podejmowałem decyzji o umorzeniu. Jeżeli w kontaktach z mediami – jako szef Prokuratury Rejonowej w Krośnie – informowałem o decyzji umorzenia, bazowałem na uzasadnieniu postanowienia, które sporządzał prokurator prowadzący, a więc nie ja.

Według Gazeta.pl tłumaczył Pan, że: „Dla dzieci nocowanie w obcym domu jest atrakcją. Kąpiel wynikała zaś z tego, że dzieci były brudne. Całowanie w usta według niego było na zasadzie »daj ciumka« czy »gilgotanie brodą«”. To Pana słowa?
Skąd ja miałbym to wszystko wiedzieć? Prokurator, podejmując decyzję o umorzeniu, w uzasadnieniu opiera się na zeznaniach świadków, których ja nie przesłuchiwałem. To nie są moje spostrzeżenia, to nie są moje określenia. Jeżeli nawet padały, były to cytowane fragmenty zeznań świadków. Te słowa wypływają z materiałów sprawy – nie są mojego autorstwa. Co najwyżej w rozmowie z mediami mogłem zacytować zeznania któregoś ze świadków. Jako szef Prokuratury Rejonowej w Krośnie odpowiadałem za takie kontakty z mediami.

Rozmowa w całości w "Gazecie Polskiej Codzienie"

Poseł Stanisław Piotrowicz wydał wczoraj specjalne oświadczenie "w związku z rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji" na jego temat "zmierzających do poniżenia mnie w opinii publicznej i narażenia na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania mandatu posła"