​Zapaść Europy i nadzieja

  

Pamiętamy dobrze prezydenta Andrzeja Dudę podnoszącego porwaną wiatrem hostię z ziemi. A może to było tchnienie Ducha Świętego? Tak widzi to ojciec Antonio Cadeddu, Włoch pracujący jako misjonarz w Brazylii. Ten charyzmatyczny kaznodzieja powiedział w wywiadzie: „To nie przypadek, że wasz prezydent podniósł hostię z ziemi... Bo macie misję podnoszenia wiary w całej Europie!”.

Dodał też, że na Starym Kontynencie są dwa punkty duchowe, które odegrają wkrótce kluczową rolę w dziejach świata. Pierwszym jest właśnie Polska i przesłanie Bożego Miłosierdzia, a drugim San Giovanni Rotondo i to, co nam przekazał św. Ojciec Pio.

Kontynent bez duszy

Ponowne uduchowienie Europy, a w niektórych jej regionach jej reewangelizacja wydają się koniecznością, bo zlaicyzowana Unia Europejska ruguje religię z miejsc publicznych. Kościoły w Europie pustoszeją, by w ostateczności zmienić swoje przeznaczenie, coraz więcej niechęci ujawniają do wszystkiego, co święte, ateiści i masoni. Szczególnie drażnią ich pomniki św. Jana Pawła II, stąd pewnie bierze się ich agresja wobec polskiego papieża, autora książki o przesłaniu niepokojącym wrogów chrześcijaństwa – „Europa zjednoczona w Chrystusie”. Dlatego też chrześcijańskim jeszcze krajom Europy są narzucane niemałe tzw. kwoty imigrantów – wszystko po to, aby rozcieńczyć i osłabić w tych państwach chrześcijaństwo. Kanclerz Angela Merkel jest tylko instrumentem w tym planie. Na szczęście plan ten ponosi fiasko i ulega zahamowaniu. Po zamachach w Paryżu nawet w krajach Zachodu przychodzą gorzkie refleksje na temat imigrantów, USA również zresztą odmawiają teraz przyjęcia uchodźców z Syrii.

Prezydent Andrzej Duda na pewno stoi po właściwej stronie konfliktu, który może doprowadzić do upadku cywilizacji europejskiej. W spójną postawę prezydenta w kwestii polskiej tożsamości, powiązanej ściśle z chrześcijaństwem, wpisuje się niezapomniana scena, kiedy Andrzej Duda, odznaczając gen. Brochwicza-Lewińskiego „Gryfa” przyklęknął przed nim. Jakże zatem profetyczne okazały się są słowa: „Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym” (Mk, 10,43), które czytano w kościołach na tydzień przed wyborami prezydenckimi. Przypadek to?

Paryski dramat

W ostatnich dniach oczy świata zwróciły się znowu w stronę Paryża. Stowarzyszenie katolików francuskich Civitas w dzień po zamachu stwierdziło: „Winni są nie tylko ci, którzy naciskali cyngiel czy wysadzali się w powietrze. Winnymi są także ci, którzy wywołali chaos na Bliskim Wschodzie, popierając rozwój organizacji dżihadystów w Iraku i w Syrii. Wielu polityków – zarówno z prawicy, jak i z lewicy – ponosi odpowiedzialność bezpośrednio lub pośrednio za finansowanie i uzbrajanie frakcji islamskich, co dzieje się w ramach sojuszy światowej koalicji i petromonarchii Zatoki Perskiej. Tym samym osobistości z kręgów politycznych Francji, z obydwu stron sceny politycznej, ponoszą wielką odpowiedzialność za to, co dzieje się w Europie i boleśnie dotyka Francję, i co ułatwia przenikanie na nasze terytorium osobników wyćwiczonych w technikach zabijania. Francja jest dzisiaj w stanie wojny również z winy tych, których misją jest nią rządzić”.

Można tu jednak dokonać małej korekty, Francja była w stanie wojny już przed zamachem z 13 listopada, zatem powinna była lepiej strzec swoich granic, a na ulicach rozmieścić patrole, które mogły natychmiast zareagować na akcje dżihadystów. Niestety, w Paryżu nie było stanu pogotowia, chociaż od miesięcy francuskie odrzutowce bombardowały pozycje ISIS-u, a francuski lotniskowiec wysłano w pobliże Syrii. Naiwność to czy głupota? Kraj w stanie wojny nie dba o podstawowe warunki bezpieczeństwa? Dziwna beztroska.

Masakra w Paryżu jest nie tylko przegraną bitwą Francji, ale i znakiem poważnej zapaści Europy. W wędrujących tłumach uchodźców odkryto już wielu bojowników islamu, a paszport syryjski można kupić bez problemu. Telewizja francuska dzień przed zamachem nadała program o bałkańskim szlaku przerzutu broni. Przechwycono transport kałasznikowów, amunicji i wyrzutni. A mimo to nikogo we Francji to nie zaalarmowało.

Cały tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie"
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts