6 listopada do kin wchodzi nowy film Pablo Moreno – „Zakazany Bóg”. Produkcja opowiadająca o prześladowaniach Kościoła w XX-wiecznej Hiszpanii. Widzowie przeniosą się w mroczne lata trzydzieste, by poznać historię klaretynów, którzy oddali swe życie za wiarę. Portal niezalezna.pl objął patronat medialny nad filmem.

Film Moreno to dwugodzinna lekcja historii, podczas której reżyser wrzuca nas w wir wydarzeń hiszpańskiej wojny domowej. Ośmiotysięczne Barbastro, gdzie toczy się akcja, to bez wątpienia strategiczny punkt na mapie ówczesnej Hiszpanii. To właśnie tu zlokalizowane są koszary i siedziba komitetu rewolucyjnego świetnie zorganizowanej Narodowej Konfederacji Pracy.

Na ekranie mamy sierpień 1936 r. Wspólnota klaretynów liczy w tym okresie 60 osób: 9 księży, 12 braci zakonnych i 39 seminarzystów. Dzięki temu, że wśród tych ostatnich dwóch pochodziło z Argentyny: Pablo Hall (Guido Agustin) i Atilio Parussini (Ricardo del Cano), świat mógł się dowiedzieć, co tak naprawdę się wydarzyło. Ze względów politycznych obcokrajowcy nie zostali zamordowani, dzięki czemu stali się naocznymi świadkami bestialskich wydarzeń w Barbastro. Podstawowym świadectwem, które posłużyło do nakreślenia historii męczeństwa klaretynów są jednak pozostawione przez nich pisma. Klerycy wykorzystali bowiem każdą sposobność i każdą przestrzeń (stołki, stoły, skrawki papieru itp.) do tego, by opowiedzieć przebieg zdarzeń, pożegnać najbliższych, wyrazić nastroje i emocje panujące w ich sercach.

Masowe aresztowania i tortury katolików, egzekucje duchownych, grabieże, płonące kościoły, klasztory, przejmowanie katolickich szkół, ośrodków pomocy i seminariów, profanacje Najświętszego Sakramentu – takie dramatyczne wydarzenia tworzą tło akcji filmu. Wielu ugrupowaniom przyświecał wtedy jeden cel: całkowita fizyczna eliminacja Kościoła. Szacuje się, że w tamtym okresie barbarzyńsko zamordowano od 7 do 8 tys. osób konsekrowanych oraz zniszczono ok. 2000 kościołów.

Hiszpańska ziemia pokryła się męczeńską krwią, nie dziwi więc fakt, iż jest ona obecna również na ekranie, ale to nie sceny męczeństwa chwytają najbardziej za serce. Mimo trudnej tematyki, która wydaje się z góry naznaczona widmem cierpienia, scenariusz przemyca w kwestiach dialogowych klaretynów pewną lekkość. Przysłuchując się wymianom zdań tych młodych mężczyzn uderza nas ich niewinność, która (zwłaszcza na początku filmu) graniczy z naiwnością i beztroską. Śledząc rozmowy seminarzystów, można dostrzec ich wewnętrzną przemianę. Nie tylko treść, ale i sposób ich wypowiedzi pokazuje, jak szybko z chłopców marzących o misyjnych podbojach zmieniają się w żołnierzy Chrystusa.

Mając świadomość tego, że fabuła nie jest owocem fikcji literackiej, ale odbiciem prawdziwych wydarzeń, nie można uciec od kilku refleksji. Ich tematyka jest uniwersalna i ciągle aktualna, bo tyczy się Boga, ludzkiej wolności, niebezpiecznych mechanizmów społecznych, ideologicznego zaślepienia, które nie respektuje granic. Najnowsza produkcja Pablo Moreno jest pod tym względem bezlitosna. Stawia widza pod ścianą i każe mu zmierzyć się z niewygodnymi pytaniami, które pojawiają się w głowie po obejrzeniu: „Zakazanego Boga”.

ZOBACZ ZWIASTUN: